[D&D] Klasa

Hmm...

Ja zasadniczo zaczęłam od gry w D&D bez magii (to znaczy... są potwory, mnichom działa uleczanie siebie, ale nie ma zaklęć itd.), w świecie autorskim naszej MG. Zresztą, gra toczy się już trzeci rok. I powiem Wam, co w takich Sesjach wymiata:
- moja koleżanka ma mnicha; leczenie się w ułamku sekundy, kiedy reszta musi to robić naturalnie, to niesamowita opcja, poza tym zadaje naprawdę mnóstwo obrażeń, a broni przecież nie używa,
- ja mam tropiciela (gramy w 3.0, ale ja wzięłam z 3.5 za pozwoleniem MG, bo to umożliwia rozsądniejsze bawienie się z łukiem); odpowiednio dobrane atuty i klasa prestiżowa leśnego strzelca (poziom 1) pozwala mi na ogólnym poziomie 9 wypuścić 6 strzał na rundę (poza tym samą postać bardzo lubię, ale zostanę jednak przy mechanice ),
- łotrzyki wymiatają.

W drugim D&Dku, pisanym z kolei, gram zaklinaczką i też gra mi się całkiem nieźle. Do tego marzy mi się gra bardem.
Była sobie raz Królewna,
pokochała Grajka,
a Król skrócił go o głowę...

- śpiewał Wojciech, zakopując w ogródku ciało byłego już chłopaka swojej córki.

M. Kota
D. Koty
C. Kotej
B. Kotę
N. Kotą
Msc. Kotej
W. Koto

Odpowiedz
Problem właśnie w tym, że Olli to łucznik typowy. Wszystko poszło w łuk, a dwuręczny miecz jest o tyle nie dla niej, że ma modyfikator +1 z siły.

No, właściwie to nie problem jeśli się potrafi korzystać z dostępnych atutów itd.
Była sobie raz Królewna,
pokochała Grajka,
a Król skrócił go o głowę...

- śpiewał Wojciech, zakopując w ogródku ciało byłego już chłopaka swojej córki.

M. Kota
D. Koty
C. Kotej
B. Kotę
N. Kotą
Msc. Kotej
W. Koto

Odpowiedz
To był raczej przykład możliwości "nowej" wersji starej klasy, niż jakieś wskazanie. Generalnie Ranger z 3.0 (używają potocznego określenia) ssał tak bardzo, że w ed. 3.5 musieli go przepisać na nowo. Wystarczy spojrzeć choćby na jego rzuty obronne, jedyne co było w nich przyzwoite, to ten na wytrwałość. Dobrze, że w "czy i pół" dopakowali refleks. Pomijam już nowe zdolności (style walki, "ewazje" itp.), które wreszcie czynią z niego coś innego niż upośledzonego wojownika, podkreślone też jego przydatność jako postaci będącej wsparciem w czasie eksploracji świata (zamiast 4 + mod. z int. umiejętności, mamy 6 + mod. na poziom, co robi z niego postać w miarę wszechstronną). Ba, nawet "wróg rasowy" został podpakowany (pierwszemu stworowi z listy już nie zadajemy dodatkowo 1 ale 2 punkty obrażeń, drugiemu cztery a nie dwa itp.), co w "tematycznych" kampaniach czyni z niego rzeźnika pierwszego sortu*


* W Pathfinderze jest jeszcze lepiej, bo premia za wroga rasowego dodawana jest też do testu ataku...
Odpowiedz
← Ogólnie

Klasa - Odpowiedź

Wczytywanie...