przebudzenie_cienie

[ekhp1] Orle Gniazdo - Olo, Ashgan

Nie poszliście do zbrojowni, nie macie przy sobie ekwipunku, pamiętajcie o tym!


Znajdujecie się na dachu Pałacu Kryształowego. W około rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama miasta. Ostrożnie zbliżacie się do krawędzi dachu. Do ziemi jest conajmniej 60m. Wywołuje to w was bardzo mieszane uczucia. Zwracacie się w kierunku Gniazda ulokowanego na wieży po środku dachu. Prowadzą do niego spiralne schody wijace sie w okól wieży. Na jej szczycie znajduje sie królewska posiadłość. Z daleka zauważacie złocące się sciany, zdobione ramy okien i piękni inkrustowane dachówki. W okół posiadłości przechadzają się jakieś postacie (domyślacie się, ze to strażnicy).

(Znajdujecie się przed wejściem do ogrodu w którym znajduje się wieza na szczycie której jest Gniazdo.)

Co robicie?
Starajac sie nie patrzec w doł podchodze do drzwi prowadzących do ogrodu i sprawdzam czy sa zamknięte.
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Obchodzę bramę, potykam się i wpadam w zarośla.

August coś tu jest. Jakiś otwór w murze. Choć tu szybko

Podchodze do Ashgana i probuje przejsc przez wywre w murze...
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Przedzieracie sie przez kłujące krzewy. Następnie przeciskacie się kolejno przez wąską dziurę w murze. W momencie kiedy wstajecie i otrzepujecie się z ziemii zauważacie ogrodnika z nożycami który gapi się na was z otwartymi ustami. Zauważa wasze mundury i mówi: Panowie strażnicy a nie łatwiej bramą? klamkę nacisnąć wystarczy. przedzieracię się mi tu przez krzewy i kwiaty niszczycie. Ładnie to tak czyjejś pracy nie szanować?

Znajdujecie się w ogrodzie królewskim. Jak zwykle nie mozecie nacieszyć oczu różnorodnością roślin które królewscy ogrodnicy sprowadzają z obszaru całego królestwa. Tu i ówdzie zauważacie dumnie kroczące pawie oraz jakieś dziwne małe puchate zwierzątka kicające pod jabłonkami. Środkiem ogrodu prowadzi droga przechodząca koło fontann za którymi znajduje się podnóże wieży.



(Ashgan, zlituj się. Olo zadeklarował jakąś akcję, daj mi napisać o jej rezultacie. Bo potem beda wychdozić jakieś takie dziwne kwiatki. I obaj pamiętajcie by troche bardziej sie wczuwać. Jakieś opisy czy rozmowy miedzy wami na pewno nikomu nie zaszkodzą)
Wściekły wstaje i otrzepuje sie z kurzu. Mowie do Ashgana:

- Nastepnym razem najpierw daj mi sprawdzic czy drzwi sa zamkniete, przez Ciebie i twoje pomysly mam podarty moj ulubiony mundur, który dostałem w nagrode za przepędzenia zgrai Łotrzyków, którzy omal by nie obrobili głównego skarbca. Ale co to Ciebie obchodzi, wolisz zamiast tego przeciskac sie jakimis dziurami..
eh przepraszam ponioslo mnie, ale prosze cie, abys nastepnym razem sprawdzil czy nie ma jakiegos lepszego wejscia dobrze? A teraz chodzmy do wiezy bo byc moze z uwagi na nasze mundury wpuszcza nas tam... Razem z Ashganem ide w strone wiezy...
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Oj nie marudź. Lepiej pomyśl jak obejśc tych chłoptasiów. Mnie się jeszcze uda bo umiem się po cichu poruszać i przekradać, ale ty?

-Nie wiem czy to jest aby na pewno dobry pomysl aby wkradac sie sie za plecami straznikow bo jak sie dowodca sie o tym dowie to nas zywcem ze skory obedrze... Nie lepiej bylo by ich NORMALNIE obejsc i bez zbednych ceregieli wejsc do srodka, a jezeli nas bede probowali zatrzymac to powiemy im ze przysyla nas Dowodca z rozkazem przeszukania raz jeszcze budynku?? A jak nam sie nie uda ich okantowac to wtedy sprobujemy twojego sposobu...dobrze?
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Dobrze więc skoro tak sądzisz to prowadź, ale mam złe przeczucia co do tego sposobu.

Razem z Ashganem idziemy w strone drzwi, a takze sila rzeczy straznikow...
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Zblizacie się w kierunku wieży. Z bliska budowla wydaje się znacznie wyższa niż gdy staliście u bram ogrodu. Orle Gniazdo na szczycie wygląda majestatycznie. Podchodzicie do dwóch strażników którzy pełnią wachtę przy wejściu na schody (przypominam, ze wiją się one wokól wieży!). Witamy kolegów po fachu, czego tu szukacie? Zgubiliście coś?
eh.. Przepraszam Was bardzo koledzy po fachu ale ten nasz kochany dowodca stwierdzil ze powinno sie jeszcze raz przeszukac miejsce zbrodni. Ale jako ze ma on kupe spraw na glowie przyslal nas abysmy sami zbadali teren i byc moze znalezli jakies nowe poszlaki. Czy przepuscicie nas dalej??
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Strażnik przygląda się wam uważnie.
Hm, rzeczywiscie miał ktoś przyjśc od Woodlocka dzisiaj. Niech spojrzę... Otwiera jakiś kajet i zaczyna go wertować. Chłopaki, coś się pośpieszyliscie, mieliście tu być dopiero za 2h - mówi, przyglądając sie jakims zapiskom - Rocknok Myrtar i Wyr... nie Wyzik Krom spod Jamesa Woodlocka, to wy, tak? Strażnik przygląda sie wam uważnie ciągle trzymając otwarty kajet. Drugi stoi trochę z tyłu i również was obserwuje.
Oczywiście że my. Przyszliśmy wczesniej bo chcemy miec wcześniej wolne. Wie3cie jak jest.

Aleście narwani chłopaki. Kto by pomyślał, że Woodlock was tak poustawia. Rick skocz na góre po starego. - zwraca się do drugiego strażnika. Kiedy patrzycie na niego pytająco mówi: Taka procedura, chłopaki. Stary musi to przyjść i podpisać, ze wchodzicie do Gniazda. Po całej tej aferze stał się bardzo wymagajacy.

Strażnik zaczyna żwawo wchodzić po spiralnych schodach.
Mówię szeptem do Augusta

Ja nigdy tu nie byłem więc ten z góry mnie nei pozna. A jak będzie z tobą? On cie nie zna mam racje?

August blednie, jego cera przybiera kolory zadko spotykanej czystej sciany...

Boze jak nas nie pozna jak my tutaj tydzien temu pilnowalismy wejscia....Co teraz zrobimy?? Oby nas nie pamietal bo bedziemy mieli duzy problem...
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Po paru minutach widzicie jak po schodach schodzą dwie postacie. Chwilę później stoi przed wami elf średniego wzrostu, z jasnozłotymi długimi włosami. Jego ciemne oczy przyglądają się wam z ciekawością. Ubrany jest w bogato zdobiony kaftan, pasującego do niego spodnie oraz wysokie buty. U pasa tak skonstruowanego by przypominał dzikie pnącze zauważacie piękną rękojeść rapiera.

Sir, ci dwaj ludzie mówią, że przybyli od Woodlocka by rozejrzeć się po gnieździe. Rocknok Myrtar i Wyzik Krom, - NIZIOŁKOWIE, tak mam zapisane w liście na dziś. - mówi strażnik i spogląda na was z szelmowskim uśmiechem

Kapitan patrzy na was z lekkim uśmiechem.

Ach, robaczki wy moje. Wy młode listeczki, śpiewajcie mi tu kim jesteście i po co tu przyszliście. Czy może chcecie mi powiedzieć, ze nagle urośliście o te pare centymetrów? Śpiewajcie szybciutko, zanim wezwę strażników by was prowadzili do cel. Myk, myk. Słucham was moi mili - mówi kapitan miekkim i spokojnym głosem, krażąc wokół was. Jego ręka spoczywa na rękojeści broni. Obydwaj strażnicy dobywają mieczy i rozstawiają sie tak by was szachować.
Sir. Jestem zwadowcą na usługach króla. Postanowiliśmy na własną rękę zbadać ten teren z uwagi na mój bystrzejszy wzrok. Strażnicy mogli przeoczyć drobne szczegóły, które są bardzo ważne w tej sprawie. Nie jesteśmy żadnymi złodziejami jeżeli o to wam chodzi.

A ty co mi powiesz kwiatuszku? - zapytał elf wskazując na ciebie palcem Auguście (olo). Jeden ze strażników parsknął śmiechem na 'kwiatuszka', kapitan udał, że tego nie słyszał.
← [ekhp] Sesja 1
Wczytywanie...