[BGII] Najbardziej Hardcorowe Przejścia i Batalie

Kiedyś próbowałem grać samym w/m/z na tacticsie, hehehe. Szybko mi się odechciało
A tak to Kensai na 49 poziomie zdualowany na Maga, przez dłuższy czas towarzyszył mi Jan. Grało się dość prosto, chociaż niektóre walki na niskim poziomie stanowiły wyzwanie (Firkraaga udało mi się ubić dopiero po wyjściu z Podmroku )

Co do batalii - zdecydowanie Kangaxx, kiedy nie miałem Miecza Mordenkeinena (oczywiście nie uciekam się do lamerskich sposobów typu zwój ochrony przed magią albo zamiana w zabójcę). Heh, co to się wtedy działo, masa przyzwańców różnej maści, normalnie totalny chaos. Nawet nie zauważyłem, kiedy go utłukłem, bo wdałem się w walkę z dżinami, którym się niezbyt spodobał użyty przeze mnie czar obszarowy...
Odpowiedz
Na Finkraaga i wszelkiego rodzaju smoki nalepsze są pułapiki Yoshimo . A nazwanie sposobu załatwienia Kangaxxa zabójcą czy zwojem ochronnym za lamerskie trochę mnie bawi. Przecież to jest najzwyklejsza opcja w grze i można, a nawet należy jej użyć w ciężkich przypadkach.

Co do "hardcorowych" przejść, to nigdy nie próbowałem grać sam. Dla mnie Baldur to przede wszystkim interaktywna drużyna. Fakt, że przechądząc grę po raz enty, może się to znudzić, ale mi jak sie gra nudzi, to ją najzwyczajniej odkładam na pułeczkę .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Przemiana w Zabójcę lamerstwem? Nie sądzę. To jest przecież nasze dziedzictwo, uroki bycia synem boga... Skoro umieścili ja w grze jej twórcy, to nie jest to lamerstwem.

Z Kagaxxem walczyłem w 2 rozdziale. Miałem już Wekierę Zniszczeń +2 i długo sobie nie potrwał... Puściłem siebie (palek, łowca nieumarłych) przodem z wekierką i Anomena jako obstawę i leczenie, a reszta drużyny dawała wsparcie magiczne i ogniowe (Jan dosłownie tj. fireballe i wyłomy). Kagax padł po trzech trafionych uderzeniach wekierą. W sumie to wg. teorii Orish Shanlen-a uzywanie tej wekiery przeciwko Kagaxowi tez mozę zostać nazwane lamerstwem No bo jakże tu iść na zdechlaka z wekierą, która tak szybko go niszzczy, zero zabawy iwogóle. Zabawa była, jak Kagax zgłupiał i zaczął gonić Minsca Chciał koniecznie go zabić. A sam padł. Do trudnych przepraw nalezy też bitwa z Firkragiem (Zakon Promiennego Serca chciał Karsomira, a pan F. nie chciał go dać po dobroci...). Miałem na sobie całe uzbrojenie antysmocze, jakie zdołałem skołować plus kilka czarów i Jana z wyłomami na tyłach.
Odpowiedz
Oj tak... miło wspominam Kangaxxa. To była rzeczywiście hardcore'owa walka. Niemilca załatwiłem moim krasnoludem napakowanym wszystkim czym się tylko dało na maxa. Reszta drużyny stała grzecznie z tyłu i starała się nie dostać w jego zasięg (praktycznie od razu padali). Co ciekawe mój hero był tak wzmocniony, że Kangaxx nie był w stanie zadać mu praktycznie żadnych obrażeń. Natomiast ja mu zabierałem tak po 2-3hp. Trochę to trwalo...

Nie wiem czy to było lamerstwo ale mi się podobało.
Odpowiedz
U mnie chyba Kangaxx'a ubił Minsc, jednym uderzeniem Srebrnego Miecza ( 25% szans na zabicie przeciwnika z każdym uderzeniem) :+) To była bardzo krótka i fartowna walka
Odpowiedz
Dla mnie najlepsze misje to są w Podmroku :mrgreen: Na przykład ta intryga z jajkami Adalon jest po prostu przednia. Podobają mi się również starcia ze smokami (przede wszystkim z Fikraagiem).
Odpowiedz

Użytkownik Orish Shanlen dnia Oct 27 2005, 02:59 PM napisał

Kiedyś próbowałem grać samym w/m/z na tacticsie, hehehe. Szybko mi się odechciało
A tak to Kensai na 49 poziomie zdualowany na Maga, przez dłuższy czas towarzyszył mi Jan. Grało się dość prosto, chociaż niektóre walki na niskim poziomie stanowiły wyzwanie (Firkraaga udało mi się ubić dopiero po wyjściu z Podmroku )

Co do batalii - zdecydowanie Kangaxx, kiedy nie miałem Miecza Mordenkeinena (oczywiście nie uciekam się do lamerskich sposobów typu zwój ochrony przed magią albo zamiana w zabójcę). Heh, co to się wtedy działo, masa przyzwańców różnej maści, normalnie totalny chaos. Nawet nie zauważyłem, kiedy go utłukłem, bo wdałem się w walkę z dżinami, którym się niezbyt spodobał użyty przeze mnie czar obszarowy...


O ile mnie pamięć nie myli (co dość częste w moim wieku), razu pewnego Minsc natarł na Kanga z mieczem, którym można rzucić czar promień słońca, czy coś takiego (znajdujemy go na cmentarzu, nazwy miecza nie pamiętam) i zabił go od razu, zadając coś koło 2300 punktów obrażeń. Niestety, nigdy przedtem i potem nie udało mi się powtórzyć tego numeru - chyba jakaś odporność mu nie zadziałała. A tak to niestety - jestem widocznie lamerem - kupowałem kostur +4 i ze zwojem ochrony przed magią powoli go kąsałem :sad:
Odpowiedz
Kangaax to było coś... ech, pamiętam, że swego czasu miałem z nim spory problem i musiałem kilka użyć magicznego "load game". Ostatecznie ubiłem go dużą ilością magii, dobrej stali i... zabójcą (jeśli dobrze pamiętam, to był jedyny raz, gdy użyłem tej postaci bohatera). Swoją drogą, co jest w tym lamerskiego? Przecież to część gry i używanie jej to nie jest przecież żadne szukanie niedoskonałości BG2, które miałyby nam ułatwić grę. Power playingu bardzo nie lubię i nie uważam, by akurat ten ruch się do tego zaliczał.
Odpowiedz
Ale co to za sztuka przemienić się w Zabójcę i roznieść Kangaxxa? Jak dla mnie przechodzenie walk tylko po to, żeby je przejść jest po prostu bez sensu, przecież obok fabuły największą siłą BG2 jest właśnie taktyka.
Odpowiedz
Taktyka jest bardzo mocną stroną Baldursa i tu się całkowicie zgadzam. Ale czy właśnie taktycznym posunięciem nie jest zamiana w Zabójce, skoro inne sposoby nie są wystarczająco skuteczne? Swoją drogą, moj postać Zabójcy nie zadawała Kangaaxowi jakiś chorendalnych obrażeń i i tak się wspierałem magią i kilkoma mieczami.
Odpowiedz
Orish -> czy ja tego posta przypadkiem gdzieś nie widziałem?
Odpowiedz
imo jestes lamerem uzywajac kensaia/maga ktory jest najpotezniejsza kombinacja w grze i do tego zbugowana, niech zgadne, uzywasz robe vecny?
Odpowiedz
Hmn...hardcore'owa walka ? No na początek to na pewno Kangaxx (kostur z Rynn +4 robi swoje:P) Potem chyba Firkraag. Było bardzo wesoło, zwłaszcza jak już rzucił Karsomirem A widzicie! Jak można zapomnieć o TAKIM przeciwniku...mowa o DEMOGORGONIE! Załatwiłem go chyba dopiero za 7 podejściem i jakże się ucieszyłem, gdy dostałem 600000 EXP (100000EXP na głowe). Najtrudniejsza walka...bez wątpienia!

Jednakże, gdy przechodziłem grę już któryś raz z rzędu (postać główna ta sama:>) to taki Firkraag czy Kangaxx to 1 vs 1 zawsze...wyzwanie jest:D Kangaxx'a najłatwiej ubić Młotem Runów +5. Obrażenia +5 i jeszcze dodatkowo 4-16 +10 względem nieumarłych:D A co najważniejsze to nieumarli muszą wykonać rzut obronny przeciw śmierci, bo zginą na miejscu...Kangaxx'owi sie nie udał.

Jeśli chodzi o Tron Baal'a z kolei to definitywnie trzecie starcie z Melisaną...nie wiem czemu, ale naprawde było mi tam najciężej:> To tyle
PRAYNE DE CRABUG AHM KEIKE RINEDERE BE-YOGT IGLO KES GRON !!!

"When a Man Lies He Murders Some Part of the World
These Are the Pale Deaths Which Men Miscall Their Lives
All This I Cannot Bear to Witness Any Longer
Cannot the Kingdom of Salvation Take Me Home"
+CLIFF BURTON+
+27.09.1986+
Odpowiedz
Do Demiego podchodziłem 2 razy. Nie jest już taki trudny kiedy wiesz jakie czary użyć w którym momencie No i Korgan w pełnym wyposażeniu i Toporze Bali stanowił silne wsparcie
I'elamshin d'lil Ilythiiri zhah ulu har'luth jal...


Odpowiedz
O ile pamiętam na lisze działa też czar, podobny do promienia słońca, ale nie pamiętam dokładnie nazwy. Ten, który zadaje nieumarłym około 800 dmg.
I'elamshin d'lil Ilythiiri zhah ulu har'luth jal...


Odpowiedz
A ja opowiem o dwóch walkach.
Powaliłem czerwonego smoka,nie chce imienia przekręcić, jednym strzałem. Jak ? 40lvl wojem podleciałem, a w łapach miał halabardę. Nie pamiętam nazwy, ale najpotężniejszą w grze. Ona potrafi zdać worpalne uderzenie. I tak to było.
druga walka to sposób wykorzystujący bóga. Zabicie demilisza. To w wieży strażnika taka sama głowa jest w klitce małej. Trzeba mieć pierścień tarana. Wpadamy i buch i wychodzimy. Potem odpoczywamy. Życia się demiliszowi nie odnawiają, a nam pierścień owszem. I znów. Wchodzimy, pauza. Atakujemy pierścieniem i lota.

Oj było tych walk. Nakopałem kiedyś jednym wojem Irenikusowi.
Co jeszcze? Może to. Przekopałem moim wojem bandę Drizzda. Każdy ich zabił wiem, to leszcze. Ale ja jednym wojakiem więc mówię.
W sumie to nim jednym grę też przeszedłem więc każdego musiałem zatłuc kto się liczył. Tronu Baala nie przechodziłem nim, ale mam zamiar. Mmmm, a może przeszedłem?

I tak najmilej wspominam zabijanie Saemona Havariana, pamiętacie go? Tak, tak ta upierdliwa postać.
[url="http://tektek.org/avatar/11954675"][/url]

Odpowiedz

Cytat

Miałem już Wekierę Zniszczeń +2 i długo sobie nie potrwał... Puściłem siebie (palek, łowca nieumarłych) przodem z wekierką i Anomena.Kagax padł po trzech trafionych uderzeniach wekierą.




Przeciez na Kangaxxa dzialaja bronie +4 lub wieksze nie wiem jak mogles go pokonac wiekiera +2 no chyba ze ta akurat ma jakies inne zastosowania
Odpowiedz
Chciałeś kogoś zacytować czy sam z sobą dywagacje prowadzisz ... [font="Impact"](cytował Strażnika - przyp. Tokar) [/font]

Wekiera Zniszczeń +2 przeciwko nieumarłym ma większe umagicznienie, zadaje im 2k6 +4 obrażeń i w przypadku trafienia nieumarlaki rzucają test obronny przeciwko śmierci (mod. -4). Jak się nie powiedzie... giną .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
← Baldur's Gate

Najbardziej Hardcorowe Przejścia i Batalie - Odpowiedź

Wczytywanie...