Inkwizytorzy

Czy inkwizytorzy byli sprawiedliwymi sługami boga czy też nieludzkimi mordercami ? Zdecydujcie ;p

Do postu Ekhteliona: Tak o kościelnych ;p
Odpowiedz
Inkwizytorzy byli sprawiedliwi i służyli bogu

Odpowiedz
Zależy czy mówimy o historii. Bo jeżeli tak, to teraz zależy czy o tych najwyższych zwierzchnikach czy tylko tych wykonawcach. Powszechnie wiadomo, że czarownice nie istnieją i magia także( ), a oni doskonale o tym wiedzieli. A jednak mordowali niewinne osoby. Oczywiście wierzono, że taka jest wola Boga, ale ci najwyżsi Inkwizytorzy dobrze wiedzieli, że magii nie ma i robili to dla władzy. Poza tym chcieli kontrolować tłum. Większość ofiar inkwizycji to byli zielarze, umysłowo chorzy itp.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
Inkwizytorzy wybijali tych zielarzy co sobie marihuanę podpalali

Odpowiedz
Kościół chciał władzy zawsze i robił ludziom wode z mózgu. A taki człowieczek zwłaszcza w czasach "mroku" nie wiele wiedział i napewno w wiele rzeczy wierzył. Inkwizytorzy pewnie byli tak przemaglowani różnymi wpajanymi zasadami i doktrynami, że nie za bardzo się zastanawiali jak mieli "klienta na stole". Mieli spore profity z wiernej służby a i pewnie sami musieli sie obawiac by ich nie posadzono o zdrade. Tak czy owak świadomie czy nie, mordowali ludzi, torturowali i robili cała mase nie miłych rzeczy. A żeby odpowiedziec na twoje pytanie trzeba by Boga zapytać czy on wysyłał tych chłopaków do brudnej roboty Swoja drogą to chyba to średnio z X przykazaniami współgra .


P.S. Temat raczej na pogaduszki chyba...
Odpowiedz
No właśnie zastanaiłem się gdzie to walnąć ;p
Odpowiedz
Ktoś tu wspomniał o inkwizycji? Pozwolę sobie na dorzucenie moich kilku przemysleń na ten temat. I podstawowa zasada: aby coś oceniać i wartościować, należy poznać dogłębnie sam problem.

Kwestią podstawową w dyskusji nad dziejami, funkcjonowaniem i znaczeniem Świętego Oficjum jest niewątpliwie geneza powstania tejże instytucji. Czemu miała służyć sama inkwizycja? Z jakimi zagrożeniami miała walczyć? Wbrew powszechnemu przeświadczeniu nie została powołana do walki z czarownictwem, czarownicami lub pozostałościami po starych bogach. Kościół katolicki zresztą nie uznawał oficjalnie nawet istnienia złych czarów, uważając je za zabobony. Inkwizytorzy otrzymali uprawnienia do ich ścigania dopiero na mocy bulli Jana XXII „Super illius specula” z 1326 roku, w której papież powiązał czary z herezją. Zadaniem inkwizycji było od samego początku istnienia: tropienie i likwidacja herezji panującej w Europie. Ówczesna (XIII w.) Europa to pole walki intelektualnej, wielości interpretacji Słowa Bożego, dysput, sporów teologicznych... Powstają wtedy nowe teorie podważające zasadność oficjalnych wykładni, pryncypialne idee i skrajne poglądy. Nie ma tu mowy o marazmie kulturalnym, bądź o konserwowaniu zastałych poglądów. Kontestowanie nauki Kościoła było zjawiskiem niezwykle niebezpiecznym, stanowiącym poważne zagrożenie nie tylko dla religii katolickiej i hierarchii, ale również dla porządku społecznego Europy, opartego na ściśle określonych wartościach chrześcijańskich. W pewnym sensie historia Kościoła to przecież historia herezji. Monoteletyzm, ikonoklazm, pataria w Mediolanie i Lombardii, humiliati, waldensi, rozmaite sekty o charakterze antynomicznym i antymoralnym, lucyferanie z Trewiru, pozostałości bułgarskich bogomilców, prądy reprezentowane przez Piotra z Bruis, Arnolda z Brescii, Ugo Speroni, katarzy w Langwedocji, Prowansji i Italii. Niektóre z tych grup reprezentowały niezwykle ekstremalne ideologie, buntownicze, negujące obraz świata, agresywne bądź reformatorskie, a w każdym razie zagrażające wizji Kościoła i Państwa. W XI i XII w. Często dochodziło do ataków, mordów i pogromów ludności uważanej za heretycką przez ich katolickich sąsiadów. Co więcej, wielu władców prowokowało takie ataki, bądź osobiście angażowało się w akcje zbrojne, traktując je jako krucjaty. Równocześnie wprowadzano nowe interpretacje samego pojęcia herezji – przekształcono ją w zbrodnię zdrady stanu. Prowadziło to do wzrostu anarchii, poczucia niepewności i samowoli świeckich monarchów.
W roku 1184 ukazała się bulla papieża Lucjusza III „Ad abolendam diversarum haeresum pravitatem”, która nakładała na biskupów obowiązek wyszukiwania we własnych diecezjach osób podejrzanych o herezję (podobna decyzja został podjęta już wcześniej na synodzie biskupów francuskich w Tours w 1163 roku – datę tę uważa się za początek tzw. Inkwizycji biskupiej). W wypadku, gdy osoby te odmówiły wyrzeczenia się swoich błędów i powrotu na łono Kościoła katolickiego, biskup miał je przekazywać władzy świeckiej w celu wymierzenia stosownej kary. Bulla wspominała jedynie o konfiskacie dóbr (przewidzianej już na synodzie w Tours, choć szerzej praktykowanej dopiero po Soborze Laterańskim IV, czyli po roku 1215) i wygnaniu z granic diecezji, w żadnym jednak wypadku nie wspominała o prześladowaniach fizycznych czy karze śmierci. Dopiero bowiem w dekrecie „Vergentis in senium”, wydanym dla władz miasta Viterbo w roku 1199, papież Innocenty III stwierdził, że herezja jest tak samo ciężkim przestępstwem, jak obraza majestatu i fałszowanie monet (heretycy bowiem fałszują prawdę), a więc jak zbrodnie w niemal całej ówczesnej Europie karane śmiercią. W świeckim ustawodawstwie antyheretyckim karę śmierci jako pierwszy wprowadził król Aragonii Piotr II W 1197 roku, a następnie w 1224 roku cesarz Fryderyk II. Tę konstytucję cesarską potwierdził, i tym samym uznał karanie heretyków karą śmierci przez spalenie na stosie, (choć często dążono do zamiany rzeczywistego spalenia na wyrok in effigie - w wizerunku, czyli spalenie obrazu lub kukły skazanego) papież Grzegorz IX w ogłoszonej w 1231 bulli „Excomunicamus et anathematisamus”. Bulla ta miała podstawowe znaczenie w procesie instytucjonalizacji Inkwizycji średniowiecznej, bowiem papież zebrał w niej, potwierdził i podniósł do rangi prawa powszechnego w Kościele wszystkie wcześniejsze papieskie i synodalne ustalenia antyheretyckie.
Inkwizytorzy od samego początku funkcjonowania Świętego Oficjum musieli być ludźmi wykształconymi i biegłymi w teologii. Nie posiadali natomiast kompetencji władz wykonawczych, nie mogli egzekwować prawa, czym zajmowały się instytucje świeckie. Monarchowie europejscy ideę inkwizycji przyjęli z zadowoleniem i poczęli ingerować w jej strukturę i kompetencje. Święte Oficjum było kierowane do prowincji szczególnie zagrożonych przez herezję i zastępowało tam sądy biskupie korzystając z pomocy „świeckiego ramienia”(najcięższą karą, którą mógł wydać inkwizytor było uwięzienie). Zwracano uwagę na regiony, w których heretykami stawali się zwłaszcza księża i biskupi. W pewnym sensie proces wyszukiwania herezji rozpoczynano od oczyszczania własnych szeregów, w następnej kolejności zajmowano się innymi grupami społecznymi.

Tekst mojego autorstwa - będący fragmentem całości. Jak ktoś jest ciekawy co było dalej - dopiszę ciąg dalszy .
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz

Użytkownik Hawkwood napisał

Jak ktoś jest ciekawy co było dalej - dopiszę ciąg dalszy

Musiałeś to pisać Hawkwoodzie? Zaraz mnie osądzą o spam , ale napiszę TAK, jestem ciekawy co było dalej .

Ps. Czyżby to miał być jakiś Twój wcześniejszy wykładzik?

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Hmm... To ja teraz prosze prościej
Nie no, ciekawy fragmencik. Ale jeśli to jest fragment, to jak długa jest całość?... _-_
Przekonajmy się - Hawk, wklej tutaj cały wykładzik... ^_^
Odpowiedz
Bardzo ładnie Hawkwood ale Tokar zadał inne pytanie? My tutaj osądzamy a nie przytaczamy historie Inkwizycji ( co nie znaczy, że z checią nie poslucham co masz powiedzenia). Jak można oceniać Inkwizytorów i ich "metody"...?
Odpowiedz
Zamieszczony przeze mnie tekst w zasadzie nie jest specjalistycznym wykładem (jako, że i ja nie specjalizuję się w historii Kościoła - chociaż magisterkę pisałem na temat funkcjonowania kapituł katedralnych). Powstał w ogniu dyskusji na pewnym sympatycznym forum (nie wymienię nazwy - kryptoreklama...). Sama zaś dyskusja i moje w niej posty zajęły duuuuużo miejsca . Przedstawiając suche fakty dotyczące genezy i działalności Świętego Oficjum chciałem tylko uświadomić, że kwestia oceny działalności inkwizycji nie jest tak prostą sprawą, a większość funkcjonujących stereotypów w istocie jest nieprawdziwa. Powtarzam również: aby dokonywać oceny jakiegokolwiek zjawiska - należy pierwej poznać wszelkie fakty dotyczące danego problemu. I stąd garść informacji jaką pozwoliłem sobie tutaj zamieścić. Opierając się na moich ocenach z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że w swoich czasach inkwizycja była światłą instytucją, która chroniła prawo i wniosła wiele pozytywnych zjawisk do teorii i egzekucji prawa europejskiego:

1. Mimo mrocznego obrazu inkwizycji i inkwizytorów, przekazywanego nam poprzez kulturę masową, jedynie 2 % procesów kończyło się wykonaniem kary śmierci. Zresztą trybunały inkwizycyjne tak naprawdę nie miały prawa orzekania takich kar. Kary, według prawa kanonicznego, były moralne, a nie fizyczne. To świeckie sądy, którym przekazywano konkretne sprawy wydawały wyroki i dokonywały egzekucji.
2. Tortury jako element dochodzeniowy stosowano bez porównania rzadziej, niż w przypadku sądów świeckich. Najważniejszą różnicą między stosowaniem takich środków przez jurysdykcję kościelną i świecką była pełna kontrola nad przebiegiem i czasem tortur w przypadku inkwizycji. W sądach świeckich cały proces oskarżonego często polegał tylko i wyłącznie na sprawdzeniu jego wytrzymałości na ból: zwyczajowo czekało go pięć „sesji” z mistrzem małodobrym. Jeśli natomiast wytrzymał pięć kolejek, a następnie szóstą – dodatkową – mógł być uwolniony od zarzutów. I stąd powiedzenie” „pal go sześć”. Świeccy sędziowie szermowali torturami nader często – był to najpopularniejszy sposób wyciągnięcia zeznań od oskarżonego. Sędziowie kościelni uważali tortury za środek ostateczny. Sięgano po niego tylko w przypadku stwierdzenia mataczenia, uporczywych i udowodnionych kłamstw w zeznaniach. Nawet słynne auto-da-fe w Hiszpanii polegały bardziej na uroczystym wyrzeczeniu się herezji, a nie na paleniu oskarżonych. Nazywane były przecież „obrzędami pojednania” i w większości przypadków nie kończyły się egzekucjami. Przypominam również o odgórnych nakazach papieży, którzy naciskali na ograniczanie tortur w procesach. Przykładem może tu być Aleksander VI, który nie tylko apelował o łagodne obchodzenie się z oskarżonymi, ale również otwarcie potępił sławetny „Młot na czarownice” oraz jego autorów: Institora i Sprengera (będących zresztą osobami świeckimi). Następnym przykładem może być też Bernard Gui, przedstawiany w filmach i książkach jako demon w ludzkiej skórze, a który w istocie był jednym ze światlejszych i rozsądnych inkwizytorów tamtejszych czasów. Na każde sto procesów, którym przewodził – jeden kończył się egzekucją oskarżonego. On to również był autorem porad dla wzorowego inkwizytora: „zawsze zachować spokój, nie dać się ponieść złości ani oburzeniu... powinien nie zatwardzać swego serca i nie odmawiać zmniejszenia albo złagodzenia kary zależnie od towarzyszących okoliczności... W przypadkach wątpliwych powinien być ostrożny, powinien wysłuchiwać, dyskutować i badać, aby dojść cierpliwie do światła prawdy".
3. Cóż takiego wniosła natomiast inkwizycja jeśli chodzi o przebieg procesów? Przede wszystkim ustalenie klarownego wizerunku: sędzia musiał być obiektywny i bezstronny, nie mógł występować jako oskarżyciel, ani świadek (co zdarzało się nagminnie w sądach świeckich). Podsądnemu przysługiwał obrońca – zawodowy prawnik, któremu przysługiwało prawo wglądu do aktu oskarżenia, wszystkich zgromadzonych dowodów oraz listy imiennej świadków. Funkcjonowała również ława przysięgłych złożona z dwudziestu osób – przeważnie miejscowych notabli. To inkwizycja wprowadziła instytucję aresztu tymczasowego i wcześniejszego zwolnienia w przypadku dobrego sprawowania, uwalniano też od zarzutów wszystkie osoby uznawane za niepoczytalne tzn. obłąkane, ciężko chore itp. Nikt taki nie mógł być sądzony i karany.
4. I na koniec trochę matematyki: ogólną liczbę wykonanych wyroków śmierci wynikłych z przeprowadzonych przez inkwizycję procesów, szacuje się na około 30 tysięcy. Tymczasem tylko w XVI w. Sądy świecki w Europie wydały 300 tysięcy wyroków! Z tej liczby 200 tysięcy egzekucji odbyło się w protestanckich krajach niemieckich, a 70 tysięcy w Anglii.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
← Inne

Inkwizytorzy - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...