dziki_lad

[KotOR II] Najlepszy towarzysz

Kto najbardziej przypadł wam do gustu?

Atton Rand (4 głosy [18,18%])
Bao - Dur (1 głos [4,55%])
Hanmaiden (Brianna) (1 głos [4,55%])
Disciple (Mical) (0 głosów [0%])
Kreia (4 głosy [18,18%])
Mandalor (2 głosy [9,09%])
Mira (2 głosy [9,09%])
T3 - M4 (1 głos [4,55%])
Hanharr (1 głos [4,55%])
G0 - T0 (0 głosów [0%])
Visas Marr (3 głosy [13,64%])
HK - 47 (3 głosy [13,64%])
Kto jest waszym zdaniem najlepszym towarzyszem?
Visas Marr - podobał mi się jej wygląd, przydatność w walce, tajemniczość
Fajną postacią reż jest Mira, dla której jestem za stary
Atton Rand - samodzielny koleś, którego charakter bardzo przypadł do gustu, nie wiem czemu, lecz przypominal mi Cartha z KOTORa 1
Kreia- nie lubiłem tej staruchy, a głupszego końca z nią nie mogli wymyśleć
Hanmaiden - od początku do końca mi się nie podobała
G0 - T0 - nawet fajny towarzysz, ale nie byl moim faworytem
Bao - Dur - za miecz świetlny, znajomość, której nie pamiętam, oddanie i wierność go... polubiłem
U HK - 47 i T3 - M4 jestem neutralny
Mandalor - nie lubię mandalorów
Hanharra (trzeba być złym) i Disciple nie miałem (ttzeba grać kobietą)
Głosuje na: Visas Marr, Mirę, Bao - Dura i Attona Randa
Odpowiedz
HK - równie wspaniały, jak poprzednio
Mandalor - ja akurat lubię i Mandalorian i styl tego pana, bardziej milczący Canderous
Keira - moim zdaniem najlepsza postać tej części do spółki z Sionem, a że lubię sobie pofilozofować, to miło mi było z nią pogadać dłużej. Poza tym miewała dość nieszablonowe odpowiedzi, gdzie za pozornie "dobrą" lub "złą" w stylu opcję otrzymywaliśmy inny efekt, niż się oczekiwało.

Pozostali - nie bardzo. Albo zbyt eteryczni i bezpłciowi (i RęcznieZrobiona, i Visas, a Bao Dur to już w ogóle nie do życia), albo jednowymiarowi (Hanharr, Mira, T3, G0 ). Co do Attona nie mam zdania. Fajny był wątek jego przeszłości i niektóre dialogi, ale często okazywał się bardziej upierdliwym Hanem Solo.
Odpowiedz
Ja zagłosowałam za:

Attonem - dość zabawny, prawie jak Han-Solo, z ciekawą przeszłością,
Kreią - za dialogi, odkrywanie własnej postaci oraz samej Krei,
HK-47 - tu już sentyment po "jedynce", bo w drugiej części wydaje mi się troszkę słabszy, jeśli chodzi o teksty.

Odpowiedz
Nareszcie jakiś fajny temat dotyczący towarzyszy KOTORa II.Podczas swoich kosmicznych przygód Wygnańcem lub Wygnanką polubiłem
a)Kreię
-za ciekawe i pouczające rozmowy
-za lekcje dotyczące Mocy
-za jej nieprzewidywalność
-za sposób bycia
b)Attona
-za charakter
-za ciekawą historię
-za to że może zostać jedi
c)Mandalora
-za jego styl bycia
d)T3-M4
-kto ratuje nas w prologu?
-za to że można nabić u niego dużo LSP (Light Side Points)
-przynajmniej on porusza się na statku
e)Mirę
-za jej zadziorny charakterek
f)Visas Marr
-za tajemniczość
za to że można sprowadzić ją na Jasną ścieżkę
g)HK-47
-za całokształt

Pozostali towarzysze byli mi obojętni.Myślę że Kreia i Atton to tak naprawdę drugoplanowi bohaterowie gry.Jeśli chodzi o Bao Dura to jest on postacią mało ciekawą i bez życia.Na temat Handmaiden i Disciple'a nie mam konkretnego zdania.

\"Kroczysz mroczną drogą, ale jest ona najmroczniejsza dopiero wtedy, jeżeli zamkniesz oczy\"


"Czasami mały aniołek musi utrzymywać pozory"
Odpowiedz
Tylko Kreia i Kreia... Zgadzam się Dla mnie osobiście, gdyby odjąć jej zbyt duże ciągoty w kierunku ciemnej strony, byłaby ideałem mistrza Jedi. No właśnie, ci nieszczęśni Jedi. Chodzi mi o to, że odebrałem Jedi w obu częściach KOTORa jako bandę tłumoków ślepo podążających za kodeksem. Ideałem według mnie, mogła by być właśnie Kreia, za nieszablonowe podejście do rozwiązywania problemów. Gdyby nie wspomniane przeze mnie zbyt duże wahania jej osobowości w kierunku ciemnej strony, byłaby prawdziwym Jedi - neutralnym. Tacy powinni być Jedi, w końcu są opiekunami i strażnikami galaktyki, czyż nie? Nie wystarczy tylko skłaniać się ku dobru, miziać króliczki po pyszczkach i mówić, że przemoc jest fe - a potem ciachać latarką aż ręce i nogi latają pod sufitem. To najlepsza droga do shizofrenii

Winne są moim zdaniem filmy, obie trylogie SW. Tam Moc była przedstawiona jako równiutko przycięty podział - dobro vs. zło. Dopiero oba KOTORy, a wcześniej, przynajmniej dla mnie, Jedi Outcast, pokazały że Moc to jednako ciemna i jasna strona, i że ciężko je oddzielic. No dobra, zupełnie nie na temat się rozpisałem. Wracam do zestawienia:

Namber Łan: Kreia(uzasadnienie wyżej)
2. Reszta menażerii. Naprawdę trudno mi wybrać kogoś interesującego z reszty postaci które można zabrać na Ebon Hawka.

Droidy...
T3-M4 piszczał nieznośnie.
HK-"Oh Master"-47 - gdy przechodziłem grę drugi raz nawet nie zadałem sobie trudu naprawienia go.
G0-T0 wyglądał fajnie. I tyle mam na jego temat do powiedzenia.

"Organiczni"
Atton. Porównianie do Hana Solo jest fajne, ale bardziej przypomina mi Kyle Katarna, który też pracował dla "tych zuych". Tylko że Atton nie został Jedi... Ale to szczegół
Bao-Dur. Ten to mnie zaskoczył in minus, w końcu to Zabrak, myślałem że na koniec odwali jakiś numer, zepsuje Ebon Hawka, wywali nas w próżnię czy coś. Albo chociaż okaże się TW...
Disciple. Inteligentny jak przystało na TW.
Handmaiden. "Jezu Kryste!" Jak ja się cieszyłem kiedy grając złą postacią nie musiałem oglądać tej gęby zanurzonej w wybielaczu. Zawsze kiedy z nią rozmawiałem miałem ochotę skrócić jej męki.
Hanharr... Psychol. Wolę wookie w wydaniu a'la Chewbacca
Mandalor... swoje zrobił, Mandalor może odejść.
Mira to typowy produkt braku miłości rodziców i niechęci otoczenia. Niech spada.
Visas - następne popychadło Wielkiego Złego Mistrza. Miałem ochotę ją zamordować jak tylko postawiła stopę na Ebon Hawku. Dało się ją sprowadzić na jasną stronę Mocy, ale po co?

Chyba nikogo nie pominąłem. Idę odpalić KOTORA 2, bo na wspomnienia mi się zebrało.
Odpowiedz
Mam własne zdanie co do tych wszystkich wymienionych towarzyszy:)

Cytat

Tylko Kreia i Kreia... Zgadzam się Dla mnie osobiście, gdyby odjąć jej zbyt duże ciągoty w kierunku ciemnej strony, byłaby ideałem mistrza Jedi. No właśnie, ci nieszczęśni Jedi. Chodzi mi o to, że odebrałem Jedi w obu częściach KOTORa jako bandę tłumoków ślepo podążających za kodeksem. Ideałem według mnie, mogła by być właśnie Kreia, za nieszablonowe podejście do rozwiązywania problemów. Gdyby nie wspomniane przeze mnie zbyt duże wahania jej osobowości w kierunku ciemnej strony, byłaby prawdziwym Jedi - neutralnym. Tacy powinni być Jedi, w końcu są opiekunami i strażnikami galaktyki, czyż nie? Nie wystarczy tylko skłaniać się ku dobru, miziać króliczki po pyszczkach i mówić, że przemoc jest fe - a potem ciachać latarką aż ręce i nogi latają pod sufitem. To najlepsza droga do shizofrenii


No chyba cie pogięło za przeproszeniem.Kreia i dobro? Na pewno nie w tej grze kolego:) Kreia miała taką moc ciemnej strony że nie dało się jej już przeciągnąć na jasną.Wolę ją po ciemnej chociaż zabicie jej na końcu nie było łatwe;(


T3-M4 No i cóż tu powiedzieć o tym małym robociku Trochę go lubiłem ale był bezużyteczny w walce ale jak go się modyfikowało był sprawniejszy:)

HK47 Ten robot to istny cud! W kotorze 1 było z nim ciekawie a teraz tylko można się od niego mało dowiedzieć.To taki jakby bonus w 2 bo sami widzicie-pisało zadanie dodatkowe "napraw robota hk coś tam".Ale jak ciemna strona to dla mnie

G0-T0 Lubię go po trzykroć! Gdyby dawał jeszcze więcej kasy to rozumiem


Cytat

Atton. Porównianie do Hana Solo jest fajne, ale bardziej przypomina mi Kyle Katarna, który też pracował dla "tych zuych". Tylko że Atton nie został Jedi... Ale to szczegół

Tutaj popełniłeś błąd Indignus.Atton mógł zostać Jedi w 2! Ja tak zrobiłem:) .Bardziej podobny jest do Cartha Onasiego z 1.Też go lubiałem ale dopiero kiedy zrobiłem go po ciemnej i jak został jedi.

O Bao-Durze nic nie powiem.Szkoda słów na takiego idiotę.Co do twojego zdania Indignus zgadzam się z tobą.

Disciple. Tutaj także nie mam nic do powiedzenia.Grałem zawsze tylko facetem więc wiecie o co chodzi.

@ Indignus

Cytat

Handmaiden. "Jezu Kryste!" Jak ja się cieszyłem kiedy grając złą postacią nie musiałem oglądać tej gęby zanurzonej w wybielaczu. Zawsze kiedy z nią rozmawiałem miałem ochotę skrócić jej męki

To samo! ale jeśli chodzi ci że skrócić jej męki w sensie coś tam była zła i cierpiała to nie! Zabiłbym ją! Nienawidzę tej kobiety!

Hanharr. Ulubieniec.To jak walczy i jak jest zły...po prostu chcę być jak on!

Mandalor. Zapewne nie każdy wie że to był Canderous Ordo z kotora 1 no ale coż.W 2 ma słabe umiejętności,walczy jak babcia .Tylko ruszałem nim na Ravagerze czy jakoś tak(3 miechy nie grałem w kotora)

Mira. Kolejny przykład zachowania ciemnej strony.Wyrobiłem ją jak przystało na uczennice złego lorda:) a potem została Jedi,czerwony miecz nosiła i służyła i tyle ;p

To tyle;p
Odpowiedz
Zdecydowanie Visas. Ma niezwykle złożoną psychikę i genialnie wykreowany charakter. Jeśli gramy po jasnej stronie (a właśnie to zakładam), do pewnego czasu będzie z nas kpiła, choć fakt faktem, w kulturalny sposób. Mój głos został oddany właśnie na nią, także dlatego, że spodobał mi się sposób, w jaki ją pozyskaliśmy.
Εμφάνιση εαυτό σας να κατακτηθεί χάριτος θα πρέπει να θυμόμαστε
Odpowiedz
Masz po części rację. "Zakon" Jedi rozpoczął powolny proces swojego upadku już podczas wojny domowej (tutaj mocny symbol Revana, który odcisnął swoje piętno na rycerzach Jedi jak i Sithach, nawet po wielu tysiącleciach).

Filmy wbrew pozorom nie są, aż tak winne, to po prostu przedstawienie krótkowzroczności i zaślepienia użytkowników mocy, którzy kierują się zasadami czysto politycznymi czy hierarchicznymi (ludzkimi), zamiast skupiać się wyłącznie na duchowej stronie oraz dążeniu do oświecenia i zjednoczenia z Mocą (patrz Yoda, Obi Wan, Qui Gon Jinn, którzy dopiero po całkowitej klęsce i odkryciu brutalnej prawdy, zaczęli sobie zdawać sprawę, czym w rzeczywistości jest natura wszechrzeczy).

Tak, to prowadziło do schizofrenii, stąd tyle rozłamów, schizm czy wojen w szeregach Jedi (Zakonnicy i Wygnani). Typowe polityczne i doktrynalne ustawki. Celowe podobieństwo do "naszych realnych" religii i hierarchii kościelnych, np. chrześcijaństwo. Dlatego tak liczyłem na nową trylogię, iż przedstawi ona nową drogę dla wszystkich czułych na moc, pod przywództwem (nie hierarchicznym) Luke'a, który odbuduje i zreformuje Zakon, zawracając go na pierwotne tory i szlaki. Przy okazji mógł odkrywać tajemnice przeszłości i sprawić by rycerze nie byli tylko legendą... Wszak, to on pozostał jedynym Jedi ("Return of the Jedi"), nie będącym już w powiązaniu ze starymi zasadami i regułami zakonnymi oraz zasadą dwóch i bractwem sithiańskim. A dostaliśmy jeszcze większą maszynkę (tylko) do robienia pieniędzy.
Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak dokonać mojej osobistej schizmy z kanonem SW Disney ;-)

I przyznaję, dopiero KOTOR 1 i 2 wprowadziły mnie na wyższy poziom poznawania i odkrywania świata SW. Filmy pod tym względem, to tylko początek drogi, taki efektowny i zachęcający obrazek, który może wciągnąć nas (lecz nie musi) w ten niesamowity świat filozofii Mocy.

Pozdro
Odpowiedz
W KoTOR-ach zawsze wkurzało mnie to, że można mieć tylko dwóch aktywnych towarzyszy (z punktu widzenia RPG, nie po to żeby było łatwiej). Przykładowo w takim Tormencie albo NWN2 można było biegać chyba nawet i w piątkę.

1: Bastla, Jolee, HK
2. Kreia
Odpowiedz
← Inne cRPGi

Najlepszy towarzysz - Odpowiedź

 
 
Wczytywanie...