posiadlosc

Miłośnicy fantasy - dziwacy?

Czy kiedykolwiek czułeś/aś się skrępowany/a przyznając się do zaintersowania fantasy?

Tak (3 głosy [10%])
Nie (27 głosów [90%])

Czy kiedykolwiek zataiłeś/aś swoje zainteresowanie tematyką fantasy?

Tak (4 głosy [13,33%])
Nie (26 głosów [86,67%])

Czy kiedykolwiek byłeś/aś obiektem drwin z powodu swojego zainteresowania fantastyką?

Tak (9 głosów [30%])
Nie (21 głosów [70%])
Nim odpowiecie na pytania w ankiecie, proszę o przeczytanie tego co znajduje się niżej.
Na zaliczenie zajęć z Antropologii muszę napisać pracę. Postanowiłam, że napiszę o nas, ludziach interesujących się fantastyką. Praca ma mieć formę badawczą, dlatego też dodałam ankiety. Teraz napiszę co nieco o tym, jak chciałabym by to wyglądało. Po daniu odpowiedzi na pytania zawarte w ankiecie prosiłabym o napisanie uzasadnienia, nawiązanie do swoich przeżyć, lub zasłyszanych historii znajomych lub nieznajomych w tym temacie, czyli jak my, miłośnicy fantasy jesteśmy traktowani przez społeczeństwo.
Jeżeli ktoś nie chce pisać na forum publicznym, zapraszam do napisania prywatnej wiadomości lub maila*

Sprawa jest dosyć pilna, praca musi zostać złożona do niedzieli, więc sprężajcie się!

*oferty matrymonialne będą ignorowane
Doktor Freud spojrzał z rozdrażnieniem na swoje zimne cygaro, uznając jego nagłe zgaśnięcie za personalny atak.
Przypadek Adolfa H. Eric-Emmanuel Schmitt


Odpowiedz
Współlokatorki nie ogarnęły, jak w kalamburach pokazać elfickie buty skradania, ale poza tym nigdy nie miałam problemów z innymi ; ) Nawet pracę z gender pisałam o drowach i się pani doktor bardzo ucieszyła, że wybrałam taki temat : p

Możesz za to wspomnieć o tym, że jak się zbierze grupka miłośników tematu, to nikt z zewnątrz ich nie zrozumie ; )
Odpowiedz
Jasne że ignorowane

Czemu taka negatywna ta ankieta? Nas jest wielu. Co prawda uchodzimy w świecie ludziów za porąbańców którzy siedzą przy okrągłym stołem i udają orgazmy w lesie, ale tylko do czasu, jak się o tym nie zacznie opowiadać.
Jesteśmy traktowani tak, jak sobie na to zasługujemy. Wielu z nas jest wręcz nierozpoznawalnych w świecie, chodzimy normalnie ubrani, mówimy normalnie. Niektórzy, Ci na najwyższym poziomie ukrywania swego fantastycznego ja przed światem, nawet potrafią rozśmieszyć kogoś na imprezie. Ba! Nawet poderwać kogoś, kto nie zna się na fantastyce i myśli o nas to samo, jakby patrzył na jakiegoś popaprańca malującego ryj na drowa, noszącego kapelusz van helsinga, płaszcz neo i buty z ostrogami, a do tego jeszcze jakiś drewniany pistol przy pasku.
W pracy możesz napisać o fanatykach fantasy, co już nawet ja patrzę na nich i od chodzących żalów wyzywam. Niepotrzebne afiszowanie się z tym, jakim się jest, co się lubi itd jest chore, to możesz zawrzeć w pracy. Możesz też napisać o stereotypach, że czyta fantasy to pewnie od razu słucha metalu, wybiela facjatę itd.

W sumie tyle, może się jakaś dyskusja wywiąże to będzie więcej
Lubię placki. Schabowe najlepsze.
Odpowiedz
Tar 3x nie

Cytat

Możesz za to wspomnieć o tym, że jak się zbierze grupka miłośników tematu, to nikt z zewnątrz ich nie zrozumie ; )

Ano tak. Najfajniejsze są rozmowy w tramwaju i autobusie... Beke mam zawsze kiedy zauważę że loodzie na nas zerkają... Przykładowo kiedy omawia się taktykę w grze
Odpowiedz
co do skrępowania, czuję, że powinienem wspomnieć o historii z pociągu, kiedy grupką miłośników fantasy jechaliśmy na zlot. dosiedliśmy się do jakiejś samotnie siedzącej kobiety. w trakcie podróży wywiązała się dyskusja o nekromancji, bladych mistrzach, żywych trupach, kościanych dłoniach i ewentualnych komponentów czarów nekromanckich. dopiero po godzinie rozmowy zauważyłem lekkie przerażenie w oczach obcej nam kobiety, która dyskretnie zasłaniała twarz książką, niby to mając problemy z czytaniem w trzęsącym się wagonie.
nie czuliśmy się skrępowani od razu, w sumie dopiero ta delikatna reakcja reakcja kobiety sprawiła, że zdaliśmy sobie sprawę z absurdu naszej rozmowy. to jedyna sytuacja, w której byłem bliski posądzenia o skrępowanie z powodu zainteresowania fantastyką.

co do bycia obiektem drwin, również nikt nigdy ze mnie jawnie nie kpił. wszyscy w moim otoczeniu jeżeli czytali jakieś książki poza lekturami szkolnymi, czytają fantastykę. czasami miewałem chwile kiedy moja mała kochana nauczycielka francuskiego z liceum przechodziła obok mnie na korytarzu i zawsze powtarzaliśmy te same słowa, w przybliżeniu: "co tam czytasz? coś normalnego? aaa... to tylko fantastyka". jakby to powiedzieć "fantastyka i wszystko jasne". nikogo nie interesuje autor, tytuł książki, to po prostu "bajki". to tylko fantastyka. przez to czułem się dyskryminowany, z powodu zainteresowania.

albo na jakiejś sesji ze szkolną psycholożką (takie klasowe spotkania, w czasie których psycholożka wyżywa się na nas przeprowadzając swoje socjologiczne eksperymenty), mieliśmy wymienić jakieś stworzenie które lubimy, bla bla, i ona chciała zacząć, więc dowaliła na starcie "jestem Monika i moim ulubionym stworzeniem jest smok. lubię smoki". brzmiało tak absurdalnie, że potem zawsze była lekko wyszydzana w rozmowach "niewierzących" kolegów: "psycholożka? ale która bo są dwie?. (...) aaaa... ta od smoków? "
Odpowiedz
Tar, aj noł łot ju min (odnośnie rozmów w autobusie)

Pyt. 1 - Nie, generalnie jedyne sytuacje w których czuję się skrępowany, to korzystanie z cudzej toalety i załatwianie spraw urzędowo-okienkowych.

Pyt. 2 - Nie, uważałem to zawsze za dobry temat do rozmowy, nawet jako wyjściowy na wszelkie inne tematy. Czasem trafiało się, że natrafiłem na stereotypowego gracza w DeDeki rodem z "The Gamers: Dorkness rising", ale takie już ryzyko z tym związane.

Pyt. 3 - Nie, sam zdecydowanie (jak sądzę) odbiegam od przytoczonego wyżej stereotypu w stopniu zbyt znacznym, by stworzyć pole do ewentualnych, odruchowych kpin i zarzutów o nieżyciowość i bliższe kontakty z papierowymi, elfickimi panienkami, nawet dla ludzi bardzo uprzedzonych, czyli zwykle nic na temat nie wiedzących. Odrobina cierpliwości pozwala wyłożyć im różnicę między rzucaniem w siebie kostkami przy kłótni "Mój uber paladyn ma cośtam na ileśtam, więc nie miałeś prawa zawiązać tej sznurówki", nałogowym graniem w WoWa, a rozwijaniem siebie i wyobraźni przy takiej zabawie, jak rpg.
Odpowiedz

Cytat

Czy kiedykolwiek czułeś/aś się skrępowany/a przyznając się do zaintersowania fantasy?

Prawdę mówiąc, to nigdy nie odczuwałem potrzeby zatajania moich zainteresowań. Fantasy nie jest groźne, nie budzi obrzydzenia, zainteresowani nim nie wychodzą chyba poza normy społeczne. Mnie krępowałoby przyznawanie się do voyeuryzmu albo zainteresowania grzebaniem w krowich plackach Fantasy - skądże znowu. Zdrowe, młodzieńcze zainteresowanie.

Cytat

Czy kiedykolwiek zataiłeś/aś swoje zainteresowanie tematyką fantasy?

Mógłbym powiedzieć: nie, zwłaszcza, że to jedna z niewielu rzeczy, które przychodzą mi do głowy, gdy jestem pytany o zainteresowania. Ale powiem tak, zdarzyło mi się, jednak nie ze wstydu, a z domniemanego rozsądku. Było to podczas mojej pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej. Co prawda nie jestem pewny, czy miałoby to jakiś wpływ na ostateczną decyzję pracodawcy, ale wolałem, żeby nie myślał, iż jestem osobą bujającą w obłokach (bo tak stereotypowo myśli się o miłośnikach fantasy).

Cytat

Czy kiedykolwiek byłeś/aś obiektem drwin z powodu swojego zainteresowania fantastyką?

Owszem. Notorycznie drwią ze mnie moja matka oraz mój starszy brat. Matka, ponieważ jest osobą twardo kroczącą po ziemi i nie zdaje sobie sprawy, ile pożytku płynie z obcowania z fantasy. Brat, ponieważ... jest bratem W jego mniemaniu moje zainteresowania muszą być siłą rzeczy dziwne i dziecinne. Przytoczę tu pewną sytuację. Mój brat do oceniania fantasy używa 'drizztowej' miary. Kiedyś tego i owego dowiedział się o sadze Salvatore i nabrał przekonania, że wszystkie książki Fantasy opowiadają o pierdołowatych bohaterach, poszukiwaczach przygód, którzy zawsze wychodzą cali z potyczek i w sielankowych nastrojach przedzierają się przez hordy potworów w bliżej nieokreślonym celu. Gdy zakupiłem drugi tom sami wiedźmińskiej pt. "Miecz przeznaczania", z typową dla siebie szyderczą miną spytał mnie, jakie profity daje ten 'miecz'. Do tej pory nie wytłumaczyłem mu, że ten tytuł to metafora, a nie nazwa artefaktu, po który zmierza tytułowy wiedźmin podczas swoich wojaży. Po prostu parsknąłem śmiechem i nie wracałem do tematu
Odpowiedz
Właśnie, w sumie to jestem ciekawa, jakie są stereotypy dotyczące miłośników fantasy. Bo siedząc wewnątrz możemy głównie się domyślać. To byłyby dopiero ciekawe badania. No i, odnośnie stereotypów - polecam filmik wrzucony w moim pierwszym poście. Mistrzostwo gatunku.
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Sazanka dnia wtorek, 31 maja 2011, 23:45 napisał

Właśnie, w sumie to jestem ciekawa, jakie są stereotypy dotyczące miłośników fantasy. Bo siedząc wewnątrz możemy głównie się domyślać. To byłyby dopiero ciekawe badania. No i, odnośnie stereotypów - polecam filmik wrzucony w moim pierwszym poście. Mistrzostwo gatunku.


http://www.youtube.co...?v=EwtH5oQqHPg
Odpowiedz
Jedyne tak, było w pytaniu 3. I chodzi mi jedynie o przytyki ze strony rodziny, która uważa, że z racji tego, że fantasy to świat nierealny, zajmowanie się tym, to strata czasu. Co tylko po części jest prawdą.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
Hah jak już podajemy filmiki, nie możemy zapomnieć o znakomitym Jace Hall i jego I Play W.O.W
Jako, że gram od dłuższego czasu w Age of Conan wraz z kumplem często się spotykając czy to na mieście czy wraz z resztą towarzystwa jesteśmy narażeni na totalne niezrozumienie kiedy używamy typowego dla mmo słownictwa. Jedno jest ciekawe - żonka już zrozumiała, jak słyszy wieczorem "afk" ma sporą szansę dotrzeć do mnie ;p


[Dodano po 8 minutach]

ah no i to:
Odpowiedz
Pytanie 1 - Nie Większość ludzi "wymięka" po tym, jak mówię, że studiuję biotechnologię, radośnie transformując miliardy bakterii i drożdży w ramach eksperymentów, a ta informacja zazwyczaj idzie pierwsza

Pytanie 2 - I znowu nie. Zainteresowanie jak każde inne, jedna z wielu moich pasji, nie największa. Ale też z drugiej strony obracam się głównie w towarzystwie, które siłą rzeczy jest dziwne i lekko zwariowane (cecha szczególna mojego wydziału) i w którym zainteresowanie fantastyką jest najwyżej średnim dziwactwem

Pytanie 3 - Zdarzyło się, ale nigdy nie były to poważne sytuacje. Ot na przykład takie przedrzeźnianie się w labie, doktorant cośtam gada drażniącego pod kątem fantastyki, to mu każę iść raka karmić albo postrzelać w lesie z tych swoich "plastikowych karabinków" (bawi się w ASG). A moja rodzina cieszy się, że mam bogatą wyobraźnię i czytam dużo książek
Odpowiedz
Ad.1 Nigdy nie czułem skrępowania. Zainteresowanie fantastyką nie jest publicznie potępiane, poza kilkoma naziemcami, którzy budują swój "autorytet" na starej jak drowy taktyce wzbudzania kontrowersji, nie czuje się także skrępowany własnym światopoglądem. Być może wynika to z faktu, że grupy społeczne w których się obracam i środowiska, na których opinii może mi zależeć w mniejszym lub większym stopniu, nie widzą w tym nic dziwnego. Jedni malują wystawy sklepowe, inni budują motor z roweru a jeszcze inni lubią wymyślone światy i postacie, które wnoszą do ich życia nowy i ciekawy pierwiastek.

Ad.2 Nie zdarzyło mi się taić moich zainteresowań. Co prawda nie biegam po mieście z koszulką "lubię fantastykę" (a są takie?), ale miłośnicy fantasy postrzegani są wbrew pozorom różnie. Sam, na jednym z Pyrkonów, zdziwiłem się widząc metalowców słuchających jednostajnych odgłosów tłuczenia betonu. Ale, podobnie jak i ja, było trochę osób ubranych przeciętnie, bez kostiumów czy rekwizytów. Dla mnie takie zachowania są czasami dobre w pewnych warunkach i najprościej napisać, że sandałków nie zakłada się w środku zimy.

Ad.3 Bodajże raz ktoś śmiał się z Lolth i jej kultu. Trudno orzec, czy była to kpina, czy też próba zwrócenia na siebie mojej uwagi i w pewnym stopniu zdenerwowania mnie. Poza tym nie zdarzyło mi się coś podobnego. W empikowych korytarzach z fantastyką nasza armia jest wielka i wciąż się rozrasta, więc kto normalny odważy się powiedzieć coś nie tak? Dodam, że coraz więcej w niej przedstawicielek płci pięknej nie tylko z nazwy, więc drwić inni mogą co najwyżej z własnej głupoty.
It can’t be outmatched
Odpowiedz
E, przyda mi się to do magisterki. Dzięki.

A co do mnie - 3x nie.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Randal Vassir dnia wtorek, 31 maja 2011, 23:32 napisał

Czemu taka negatywna ta ankieta? Nas jest wielu. Co prawda uchodzimy w świecie ludziów za porąbańców którzy siedzą przy okrągłym stołem i udają orgazmy w lesie, ale tylko do czasu, jak się o tym nie zacznie opowiadać.


Czemu negatywna? Bo chciałam zobaczyć jak naprawdę są traktowani miłośnicy fantasy w społeczeństwie, bez patrzenia na to przez pryzmat własnej osoby. Poza tym, sama wiem, że nie ma na nas jakieś szczególnej nagonki, że ludzie którzy fantastyką się nie interesują, z reguły traktują nas neutralnie. Ale czasem są te wyjątki od reguły, których właśnie szukam i jestem ich ciekawa

Wydaje mi się, że niektórzy fani fantasy, ci bardziej "hardkorowi" (do których nic nie mam, żeby nie było), którzy swoje zainteresowania przekładają również na wygląd (ubranie, dodatki, długie włosy u mężczyzn - zdaję sobie sprawę, że to taki stereotyp troszkę i można to również przypasować do wielu innych subkultur)mogą być obiektem drwin, a raczej ich wygląd niż sama fantastyka. Są pewne typy osób, którzy nie lubią mężczyzn w glanach i dłuższych włosach i wydaje mi się, że nie muszę mówić jaka grupa jest tak mało tolerancyjna.

Czytając wasze wypowiedzi, wychodzi na to, że jedyne drwiny jakich możemy się spodziewać, pochodzą ze strony rodziny lub przyjaciół. Z jednej strony to dobrze, że jesteśmy akceptowani, a z drugiej strony gdzie jakaś sensacja rodem z Faktu?!

Matt, odkopyrtnij się, to moja praca! Nie ma ściągania. Po za tym, bardzo dużo wniosłeś do dyskusji...

A, i jeszcze jedna rzecz, ten filmik znacie?
Magiczne buty ucieczki
Doktor Freud spojrzał z rozdrażnieniem na swoje zimne cygaro, uznając jego nagłe zgaśnięcie za personalny atak.
Przypadek Adolfa H. Eric-Emmanuel Schmitt


Odpowiedz
Tru story eni.
Jednak nie możesz tak myśleć, że jedyne drwiny są od rodziny i przyjaciół. To nie jest prawda. Drwią na forach na temat konwentów fantastyki nazywając oszołomami, drwią widząc podczas konwentów, nazywając oszołomami (jak nie gorzej). Nie jesteśmy tolerancyjni, ja to rozumiem. Ja np do końca nie lubię hardkorowych fanów fantastyki, ale nie powiem dlaczego, bo nasuwa mi się jedno porównanie do tego tylko i jest ono dość wulgarne.
Uważam, że jak najbardziej możesz zawrzeć o tym, że długowłosi fani fantastyki znacznie częściej dostają po mordzie, niż krótkowłosy, nierzucający się w oczy fan.
Ludzie gadali, gadają i będą gadać.
Lubię placki. Schabowe najlepsze.
Odpowiedz
E, długowłosi to dostają hurtowo od jednych lub drugich, za bycie subkulturą X (wstawić dowolną).

Z drwinami to jest tak, że ich najczęściej nie słyszymy. Poza tymi najbardziej agresywnymi osobnikami o niskiej refleksyjności ; p ludzie raczej nie są raczej chętni drwić z innych twarzą w twarz. Trudny temat wybrałaś, bo ankieta przeprowadzona wśród forumowiczów raczej niewiele ciekawych rzeczy pokaże ; p
Odpowiedz
Nie, nie, nie. Więcej grzechów nie pamiętam, a Ty wiesz, że ja rzadko mam z czymś problem.
Odpowiedz
Trzy razy NIE.
Stronnicze to badanie , z założoną tezą która najwyrażniej się sypie (powyższe wypowiedzi). Miało wyjść 3 razy TAK? Wybacz złośliwości, ale przy takiej konstrukcji ankiety nie da się wyciągać żadnych wniosków.
Odpowiedz
Szczerze mówiąc, ankieta to jest dodatek, którego pewnie nie uwzględnię, a jeśli już to tylko napomknę. Bardziej mi zależało na wypowiedziach forowiczów, na których się nie zawiodłam, ponieważ mam już pewien zarys tego o czym chcę napisać i ich wypowiedzi bardzo mi pomogły. Na pewno bardziej niż te wyszukane "złośliwości" jak to napisałeś. Przynajmniej większość się wysiliła i napisała coś konkretnego, a o to chodziło.

Pamiętam, że kiedyś miałam w rękach jakąś gazetkę dla studentów, wydaje mi się, że było to "Dlaczego?" i tam był artykuł o osobach interesujących się fantasy i konwentach. Mocno prześmiewczy, traktujący właśnie nas jak osoby z innej planety, dla których chodzenie po klubach nie musi być całym życiem (chociaż jedno tak naprawdę nie wyklucza drugiego). Widział to ktoś może? Albo spotkał się z czymś podobnym?
Doktor Freud spojrzał z rozdrażnieniem na swoje zimne cygaro, uznając jego nagłe zgaśnięcie za personalny atak.
Przypadek Adolfa H. Eric-Emmanuel Schmitt


Odpowiedz
← Karczma

Miłośnicy fantasy - dziwacy? - Odpowiedź

Wczytywanie...