Sesja Ati

Roześmiał się krótko, mówiąc:
- Można wyciągnąć dziewczynę z getta, ale nie można wyciągnąć getta z dziewczyny, co? - puścił do ciebie oko i dodał: - Idziemy, pewnie już czekają.
Przeszliście po jeszcze jednym dachu i wróciliście na ziemię. Tym razem droga przebiegała dość spokojnie, nie spotkaliście większego zagrożenia niźli kilku pijanych w sztok marynarzy, goniących węża całą szerokością alei. Dwa razy, przechodząc jakąś boczną uliczką, wleźliście na paru złodziei będących "na robocie", ale obyło się bez ekscesów, jednemu nawet Wirtuoz pomachał ręką, a tamten pozdrowił go również. Po jakichś dwudziestu minutach kluczenia i ostrożnego spaceru znaleźliście się pod jedną z miejskich bram. Dobrze oświetlona kilkoma ogniskami i pochodniami, strzeżona przez sześciu strażników. Zaniepokoiłaś się, ale twój kompan uspokoił cię gestem.
- Czekamy. - nakazał krótko stając pod jednym z pobliskich drzew. Nie byliście tu sami, oprócz was i strażników przebywała tu też liczna grupa żebraków, w których poczet być może zostaliście zaliczeni, gdyż żaden z wartowników nawet nie spojrzał w waszym kierunku.
Rozejrzała się nieco trwożliwie po żebrakach. Fakt, że mogłaby być jednym z nich przerażał ją i czasami spędzał sen z powiek. Właśnie dlatego była taka zdeterminowana, by zdobywać samej, a nie prosić się o cokolwiek. Dyskretnie przysunęła się bliżej Wirtuoza, jakby chciała stać możliwie najdalej od żebraków. Poza tym cóż mogła zrobić? Czekała.
- Może powiesz mi coś o sobie, panienko? - zapytał niezobowiązującym tonem, patrząc w stronę bramy. - Co nakłania tak młodą, uroczą osobę do poniewierania się po cudzych domach i dachach w towarzystwie nad wyraz podejrzanych typów, biorących udział w tawernianej bijatyce, gdzie załatwiają jakieś szemrane interesy? Gdzie w tym wszystkim sens? Gdzie rodzice? - zakończył żartobliwie.
Wzruszyła tylko ramionami.
- Nie wiem, niewiele pamiętam z dzieciństwa. - Opowiedziała, jakby już była bardzo stara. Bo przecież ile ona mogła mieć? 14 lat? Później znowu wzruszyła ramionami. - Po prostu nudziło mi się...
Nadal patrzyła z przerażeniem na żebraków.
- W sumie kiedyś wyglądałam jak oni, a później przygarnął mnie krasnolud Gremdo, później jeszcze szkolił mnie taki ciemny elf... No i jestem.
Elf parsknął śmiechem.
- No i jesteś, rzeczywiście. Ale zastanawiam się... - urwał, spoglądając w stronę alejki - O, już są.
Brodacz, z którym biegłaś wcześniej do karczmy oraz towarzysząca im kobieta właśnie do was dołączali.
- Sześciu, dużo. - powiedział brodacz patrząc w stronę bramy. - Lada moment dołączą następni, nie mogli nas znaleźć więc obstawią wyjścia...
- Może niech dziewczyna wyciągnie ze dwóch albo chociaż jednego. - zaproponowała kobieta. - Wymyśli się jakąś historyjkę, byle wiarygodną, strażnicy wejdą w aleję, żeby pomóc małej damie, a tam my już ich przywitamy, potem będzie łatwiej przejść przez pozostałych.
Wszyscy spojrzeli na ciebie, Wirtuoz zapytał:
- Jak myślisz, dałabyś radę? Tylko pomyśl dobrze, nie ma tu miejsca na pomyłki.

[Dodano po 2 miesiącach]

[Ilustracja]

KONIEC


http://forum.gexe.pl/...3-posumowanie/
← Sesja FR
Wczytywanie...