wampir_maskarada

[MA2] Ulubiony towarzysz

Kto jest Twoim ulubionym towarzyszem?

Legion (13 głosów [10.48%])
Tali'Zorah Nar Rayya (20 głosów [16.13%])
Samara (6 głosów [4.84%])
Jack (5 głosów [4.03%])
Miranda Lawson (6 głosów [4.84%])
Grunt (14 głosów [11.29%])
Jacob Taylor (1 głos [0.81%])
Thane Krios (18 głosów [14.52%])
Mordin Solus (15 głosów [12.1%])
Garrus Vakarian (25 głosów [20.16%])
Zaeed Massani (1 głos [0.81%])
No właśnie, w Mass Effect 2 mieliśmy spore pole do popisu i wiele postaci do wyboru. Która spodobała się Wam najbardziej? Proszę, rzecz jasna, o porządne argumenty, dlaczego ten, a nie kto inny.

Ja swój głos oddaję na Mordina. Spodobał mi się od samego początku, bo już w Jedynce miałem ochotę potowarzyszyć salarianinowi. Nie wiem czemu, ale lubię tę rasę. Co więcej, bardzo ciekawy charakter i podejście do życia. I rzecz najważniejsza - orientuje się w szeroko pojętej biologii. W boju radził sobie przyzwoicie, ba, wciągnął mnie do samolotu. Generalnie bardzo fajna postać.
Czy 643 artykuły na GE nie mówią same za siebie?


Najładniejsza laurka, jaką kiedykolwiek dostałem. Dzięki. (;

Odpowiedz
Jack.
Po 1. lubię ją 2. shockwave, który jest idealny do sprzątnięcia dużej grupy wrogów
Mordin był niedoceniany przeze mnie, ale przekonało mnie Incinerate i Cryo Blast
Odpowiedz
Zdecydowanie Thane ponieważ już po kilku rozmowach z nim ukazywał swoje długo skrywane "ja" i jego historia była dla mnie przejmująca podoba mi się też jego dążenie do wewnętrznego spokoju ducha i jego cel w życiu "Wszechświat jest mrocznym miejscem.. przed śmiercią chciałbym go choć trochę rozjaśnić"


Drugi wybór to Legion, przede wszystkim dlatego że jest niepowtarzalny, uderzyła mnie też myśl o tych wszystkich getach które zginęły z mojej ręki gdy tu nagle ratuje nas jeden z nich mało tego jest na swój sposób sympatyczny.I dowiadujemy się jak mało wiedzieliśmy .Tutaj już popuszczam wodze fantazji ale bardzo przyświecała mi myśl że Legion jest właśnie pierwszym krokiem do pojednania między Quarianami a Gethami,zwłaszcza po rozwiązaniu sprzeczki między Tali i Legionem gdy sami sie dogadali.Dodatkowo Legion wykazuje jako jednostka odoosobniona uczucia, przecież nie powiedział czemu ma pancerz N7 Shepard'a
Odpowiedz
Absolutnie nikt.
Znaczy, nikt kto by wygrał moje serce kompletnie. Tali i Garrus byli fantastyczni, to prawda, głównie dlatego, że byli moimi "buddies" z poprzedniej kosmicznej wycieczki po kres galaktyki. Ale... niestety. Zaraz wytłumaczę dlaczego. Zacznijmy od początku--

Legion - Nie jest w sumie tak źle, jednak jestem rozdarta. Pomysł ponad tysiąca innych gethów uzywających jednego ciała jest niezły, pozwala się wczuć w ten cały koncept umysłu zbiorczego gethów, ale jednak osobiście wolałabym pojedynczego getha. No, i proszę, Domo arigatou, Mister Robato...
Tali - pozatym, że w ankiecie powinno być albo vas Normandy albo vas Neehma, to jeden jedyny minus - BioWare ją zaprzedało. DLA FANÓW. Błąd.
Samara - tu kieruje mną zazdrość--dlaczego nie mogę ubrać mojej Shaprdowej w taki seksowny lateks i drogą biżuterię? (mówię tu już o stroju lojalnościowym)
Jack - Okazała się wypierniczyć całą tą seksowną tajemnicę stworzoną wokół niej, przez najbliższy airlock. Chcę zapomnieć. I jest beznadziejna w walce.
Miranda - zaprojektowana żeby być idealną my ass. Widzieliście jej szczękę? Biedna Ywonne, po prostu chłopaki z działu projektowania postaci spieprzyły sprawę. Big time. I proszę was "Shepard, jestem lepsza od ciebie blah blah blah wydaliśmy na ciebie dużo pieniędzy blah blah blah Illusive Man jest dla mnie taki dobry blah blah blah co z tego, że przy pierwszej lepszej okazji najchętniej zostawił by mnie w miejscu, które zaraz ma wybucnąć bla blah blah ON CHCE NASZEGO DOBRA blah blah blah Shepard, czy już wspominałam, że ssiesz?"
Grunt - w moich cudnych oczach wypadł całkiem nieźle. Nie jest to poziom Wrexa, rzecz jasna, ale cóż, ideału nie da się poprawić. Grunt miał zbyt małe jaja, żeby skakać ze swoimi tekstami do mojej Shepardowej i cóż, jego głos był mocno nieadekwatny do prezentowanej przez swoja osobę postawy. Niestety. I był zbyt ulizany.
Jacob - proszę was. Nie mówmy o tym nawet. To zbyt bolesne.
Thane - Tak zwany "Fish-lips". Thane to dla mnie temat rzeka. Po krótce - jego usta, twarz wyglądająca jak 13-tka starająca się zrobić sobie makijaż (chociaż idzie im, o zgrozo, coraz lepiej), te nagłe powroty do przeszłości--nie Thane, mnie to nie interesuje, masz odpowiadać na pytanie które ci zadałam. Nie obchodzi mnie jakie ciastko zjadłeś trzy lata temu. I nie kupuję tego całego "poprzez zabijanie tych złych chcę rozjaśnić świat i zasadzić nowe lasy deszczowe i stworzyć Troskliwe Misie, które będą kochać wszystkich naokoło". Assassin's Creed próbowało mi wcisnąć już ten kit, wtedy też nie kupiłam. Z tym że tam, to było bardziej ironiczne i świadome. Thane niestety nie jest na tyle mądry co Altair (o dziwo, w życiu bym nie powiedziała, że można być płytszym umysłowo niż Syn-Niczyi) i nie uświadamia sobie na końcu, że to wszystko wina Templariuszy. I Hiszpańskiej Inkwizycji. KTÓREJ NIKT SIĘ NIE SPODZIEWA.
Mordin - Dlaczego nie zaznaczyłam Mordina? Jeden powód - nie mogę z nim romansować. BioWare znowu zawaliło sprawę. Tak pozatym, to kocham Mordina. Ale nadal nie zaznaczę go w ankiecie. Trzeba trzymać swój styl.
Garrus - ten sam problem co Tali. I nie rozumiem tych wszystkich fanatycznych fanek Garrusa. Dla mnie zawsze był narzekającym dzieciakiem, któremu wydawało się nie widaomo co. Lubiłam go, ale myśmy byli zawsze "buddies" i nic więcej. NIGDY.
A Zaeeda nie znam z przyczyn oczywistych. WAL SIĘ BIOWARE.
Odpowiedz
Thane. <3 Garrus <3 (Jestem jedną z najwierniejszych fanek). Oprócz tego Jack i Tali. Już gdzieś pisałem co, jak i dlaczego. ;p
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
ARGH, spalę cię na stosie za to, Matt. NAPRAWDĘ.
Odpowiedz
Dlaczego? )
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Bo jesteś zły. I zabiłeś swoją załogę. I jesteś fanką Garrusa. I za to, że udajesz kobietę.
Odpowiedz
Przecież grałem facetem, ale to nie przeszkadza w żadnym przypadku uwielbiać Garrusa.

Reszta się zgadza.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Grunt i Zaeed to mały oddział wsparcia ogniowego w sam raz na poziom szaleniec
Odpowiedz
Grunt? Ten Grunt który wiecznie odwala "Leeroya Jenkinsa" przed boskim Shepardowym i wiecznie pada na twarz po dwóch strzałach?
Odpowiedz
Ja głosowałem na Tali, ale na misje zawsze biorę ją w duecie z Garrusem.
Odpowiedz
Ja tam najbardziej lubię Legiona. Przynajmniej można zrobić z Gethem coś innego niż strzelić mu w łeb. Poza tym i tak go lubię, jest opanowany.
Odpowiedz
Mówiąc szczerze byłem trochę rozdarty bo mam 5 ulubionych postaci. Nie mogąc jednak zaznaczyć wszystkich wybrałem tego naj sojusznika,którym jest Garrus Żadna nowość dla tych co mnie znają Lubię go ponieważ to świetne wsparcie dla Sheparda,niezależnie od klasy a na dodatek to świetny towarzysz z którym można na luzie pogadać i który zawsze czymś zaskoczy Zmienił się w porównaniu do jedynki ale dalej to mój faworyt Pozdro dla pozostałych moich ulubionych bohaterów: zabójczej Samary, wspaniałej Tali,atrakcyjnej Mirandy i przebiegłego Thane,a
Odpowiedz
Przeszedłem grę kilka razy,[mam wszystkie DLC] na różnych poziomach trudności. Z save'ami z jedynki i bez. Żaden z towarzyszy nie zrobił na Mnie żadnego wrażenia. Oczywiście wejścia każdy z nich (prócz Mirandy i Jakoba) ma niezłe (najlepsze ma moim zdaniem Legion). Ale nie ma w nich tego czegoś co w poprzedniej części pchało mnie do skorzystania z ich umiejętności w kolejnych misjach, lub też kolejnych "razach". Są po prostu zwykłym mięchem do wykorzystania w poszczególnych zadaniach. NIE MAJĄ JAJ. Wszystko muszę robić sam- jak czegoś nie ustrzelę to nikt tego za mnie nie zrobi. No to po kiego grzyba mi ta drużyna??? Rozwalam się fajowskim okrętem po całym terminusie i tak naprawdę gówno z tego jest. Jak ktoś już wspomniał na tym forum gra polega na tym by zebrać drużynę i skopać parę tyłków. Ale czy tego tak naprawdę oczekiwaliśmy??? W ostatni weekend machnąłem sobie jedynkę- tak po prostu, z marszu na poziomie szaleniec- klasa adept i wiecie co??? Wsiąkłem na kilkadziesiąt godzin bez względu na to, że grałem w to już kilkanaście razy. No normalnie wypas. ME2 jest grą świetną, jednak do pierwowzoru ma się jak pięść do nosa. Na SR1 z Tali był dialog na temat gethów, w którym to Shepard próbuje się dowiedzieć czegoś więcej i dostaje odpowiedź, że gethy nie tworzą tzw. sieci neuronowych. A w dwójce nasz Legion okazuje się, że ( "Jeden z Wielu") taką sięć tworzy. Dochodzi do tego Komiks ME Odkupienie, gdzie nasza przyjaciółka Liara T'soni stara się odzyskać nasze truchło z rąk Handlarza Cieni sprzymierzonego ze Zbieraczami, a na Ilium (w grze ) ma totalną amnezję- nie wie nic i jest zaskoczona naszą obecnością. No to już jest przegięcie. Jedyny sens tej drużyny jest w tym, żeby mieć ich wszystkich jako lojalnych i w ten sposób spróbować przetrwać tzw "samobójczą misję" w całym składzie i z obgryzionymi pazurami dwa lata czekać na WIELKIE ZAKOŃCZENIE TRYLOGII. Oczywiście można się przyczepić do wielu innych rzeczy, jednak nie zmienia to faktu, że:
1: Gra jest zaje.......fajna
2: Drużyna jest do du....y
3: ME cz. 1 rządzi
Odpowiedz
Sieci neuronowych w to kolego nie mieszaj, bo to jest zupełnie coś innego.

W żadnym momencie ME1 nie padło stwierdzenie, że Gethy nie tworzą sieci. Wręcz przeciwnie. Gethy tworzą sieć wymiany danych sensorycznych i wyników obliczeń "myślowych". Działa to tylko z bliska - mają kiepskie WiFi. To, co mogło Cię zmylić, to fakt, że za czasów Quarian 1 platforma to był jeden Geth - program. W ramach samoulepszania się Gethy zaczęły współdzielić platformy. Legion sam w sobie jest wyjątkowy, bo zamiast mieścić kilkadziesiąt w maksie, ma znacznie więcej Gethów pracujących w mikrosieci - dlatego może pracować poza siecią. Nie mam pojęcia gdzie to znalazłeś w ME1. Żądam filmiku na Youtubie, inaczej po prostu w to nie wierzę.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
Odpowiedz
Masz rację- zmyliłem się. Jednak coś mi tu nadal nie gra. Jeśli Gethy były sztucznym wytworem, to nie mogły ewoluować w żaden sposób. Były stworzone jako produkt, wręcz rzecz, rodzaj syntetycznych niewolników obdarzonych minimalną inteligencją pozwalającą na efektywne wykonywanie powierzonych im zadań. Tali na SR1 mówi, że Gethy po jakimś czasie zaczęły wykazywać pewne oznaki samodoskonalenia skutkującego tym, że zaczęły się zastanawiać po co istnieją, co Quarianie zinterpretowali jako zagrożenie i postanowili się ich pozbyć (przegrali). Mogło by to być efektem ich błędu na poziomie programowania, który dopuszczałby samodoskonalenie poprzez uczenie się. Jednak, żeby coś lub ktoś mógłby być w stanie zacząć zastanawiać się nad sensem swojego istnienia, to musi, powtarzam MUSI być obdarzony zdolnością do samookreślenia, czyli świadomością wyjątkowości siebie. Legion z kolei nie jest takim wyjątkiem gdyż na tej jego platformie funkcjonuje ileśtam programów, które są odrębnymi "bytami". Więc pogodzenie tych wszystkich "bytów" w jeden jest niemożliwe. Oczywiście zawsze można sypnąć tekstem, że istoty organiczne gówno wiedzą i nie są w stanie ogarnąć swoim umysłem motywów postępowania istot "wyższych" (rozmowa Sheparda z Suwerenem na Virmirze, rozmowa z Legionem). Co nie zmienia faktu, że Gethy zostały stworzone przez Quarian jako JEDNOSTKI z minimalną inteligencją i ograniczoną zdolnością komunikacji. Żeby ewoluować musiały być obdarzone indywidualnością, co wyklucza istnienie wielu "bytów" na jednej "platformie". Jednym z wiarygodnych sposobów na wybrnięcie z tego byłoby zrzucenie tego na Żniwiarzy i ich indoktrynację (jeśli są w stanie kontrolować umysły istot organicznych, to modyfikacja motywatorów istot syntetycznych byłaby dla nich pestką)
Ten tekst chyba nie pasuje do tego działu, więc jakby moderator nie miał by nic przeciwko- to niech przeniesie go gdzieś indziej.
PS. Pozdrowienia dla wszystkich fanów Mass Effect.
Odpowiedz
Polubiłem wszystkich (Zeeada nie poznałem), ale jakbym miał wybierać to do mojej ulubionej trójki należą:

1. Garrus - walczy z nami nie z przymusu, czy zapłaty, czy dla wyrównania rachunków - po prostu przyjaciel.
2. Legion - sympatyczny z niego Geth. Fajnie się z nim "wymienia dane". No i jest Gethem .
3. Samara - niby zimna, niemłoda, pozbawiona uczyć, bezlitosna egzekutorka Assari, ale jak się zdobędzie jej lojalność to każda kolejna rozmowa jest coraz ciekawsza i milsza, oraz sprawia, że super się z nią gada .
Odpowiedz
U mnie sprawa wygląda tak, że jeśli chodzi o samą osobowość postaci to moimi faworytami są:

Jack - uwielbiałem ryć jej beret rozwijając wątek miłosny ale do drużyny jej nie brałem, chyba że w ostatniej misi, żeby stworzyła pole siłowe do obrony przed rojami.

Thane - bardzo ciekawie skonstruowana postać i też całkiem fajnie mi się z nim gaworzyło. W walce jednak nie specjalnie przepadałem za jego towarzystwem.

Legion - Podobały mi się rozmowy z nim. Szczególnie jego reakcja na pytanie, dlaczego użył do naprawy kawałka zbroi Sheparda Na pole walki też lubiłem go ze sobą zabierać, jednak mialem bardziej ulubionych towarzyszy.

Tali - Fajna z niej dziewczyna, no i chciałem w końcu zobaczyć jak wygląda Quarianin bez skafandra, ale niestety, może w 3 części będzie taka możliwość W walce jednak też niezbyt przypadła mi do gustu.

Grunt - Miewał czasami ciekawe pomysły. Jako mój podwładny-w-boju przydawał się przy pierwszym przechodzeniu gry, zastąpiony za drugim podejściem przez Kasumi.

W każdym razie najwięcej czasu spędziłem w towarzystwie właśnie Garrusa i Kasumi. W ankiecie więc zaznaczam właśnie Garrusa ponieważ jeśli chodzi o towarzystwo to najczęściej przebywałem właśnie w jego towarzystwie.

Odnośnie przydatności drużyny zgodzę się z DarthEagIe. Niestety w tej części służą tylko jako mięso armatnie, przydające się właściwie tylko na najwyższym poziomie trudności tylko do tego, żeby na chwile odciągnąć uwagę wrogów od naszego Sheparda


Pozdrawiam
Odpowiedz
← Mass Effect

Ulubiony towarzysz - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...