posiadlosc

Poszukiwania z wielkim dylematem (zapowiedź)

Komentujcie i mówcie co z tego wyjdzie i czego oczekujecie w tym opowiadaniu

PROLOG

"Dawno temu pewni trzej magowie Wody,Ognia i Ciemności postanowili wywołać potężny artefakt Xerion Aldah niezwykły miecz posiadający równie niezwykłe właściwości.Wszystko szło dobrze składniki były przygotowane.Niestety dzień przed rytuałem zachorował na ciężką chorobę Mag Wody-Umbelas i nazajutrz umarł.Dwaj magowie byli bezsilni.Nie mieli wystarczającej mocy by przywołać Xerion Aldaha. Czarodzieje porzucili przywołanie tego artefaktu, ale zostawili formuły i wszystkie potrzebne składniki do rytuału.Później krążyły legendy o potężnym mieczu i o potędze jaką może posiadaczowi zapewnić.Potężni magowie, lub wojownicy szukali tych formuł, lecz ich poszukiwania spełzły na niczym.Aż do dzisiaj pewien mag wody poszukuje tych formuł śniąc o potędze i wielkiej władzy.
Odpowiedz
Poszukiwania z Wielkim dylematem



PROLOG

"Dawno temu pewni trzej magowie Wody,Ognia i Ciemności postanowili wywołać poteżny artefakt Xerion Aldah niezwykły miecz posiadający równie niezwykłe właściwości.Wszystko szło dobrze składniki były przygotowane.Niestety dzień przed rytuałem zachorował na ciężką chorobę Mag Wody-Umbelas i nazajutrz umarł.Dwaj magowie byli bezsilni.Nie mieli wystarczajacej mocy by przywołać Xerion Aldaha. Czarodzieje porzucili przywołanie tego artefaktu, ale zostawili formuły i wszystkie potrzebne składniki do rytuału.Później krążyły legendy o potężnym mieczu i o potędze jaką może posiadaczowi zapewnić.Potężni magowie, lub wojownicy szukali tych formuł, lecz ich poszukiwania spełzły na niczym.Aż do dzisiaj pewien mag wody poszukuje tych formuł śniąc o potędze i wielkiej władzy.

Rozdział I "Plany są, ale... co się dzieje? ?"


Mag Igoriat w swojej wieży dokonywał przeróżnych jak i przedziwnych eksperymentów.Był to człowiek dość silny, lecz prawdziwego mistrza odnajdywało się w nim jak rzucał klątwy lub zaklęci.Badał on manuskrypty i księgi o, których zapomniano wieki temu. W tych księgach znajdowały się nienormalne wręcz zaklęcia i przepisy na mikstury jak np. esencja beliara lub zaklęcie mogące zniszczyć cały świat magiczny bez najmniejszego urazu na świat materialny. Igoriat badając te zaklęcia i przepisy przypomniał sobie, że miał się spotkać w mieście Torgut ze swoim przyjacielem Dangarem. Miasteczko to było bardzo stare mówiono, że miało już około tysiąc lat, ale na wskutek rozbić dzielnicowych Królestwa Myrtany, jest ono podupadłym miastem z wysokim wskaźnikiem przestępczości. Nie dalej niż pół godziny zajeło przyjście Igoriatowi do Torgut. Gdy już doszedł on do miasta zastał dwóch strażników pilnujących bramy do miasta. Igoriat ledwo co doszedł do bramy usłyszał krzyk strażników i dźwięk rogu. Mag wiedział doskonale co się dzieje orkowie, a gdy wszedł do miasta szybko pobiegł do ratusza miejskiego sprawdzić co się dzieje. Kiedy dobiegł już do przywódcy miasta Finhlasa on nie wiedział o co magowi chodzi.
Odpowiedz
Na początek proponuję się zarejestrować, a drugą rzeczą jaką bym zrobił byłoby poszerzenie tego o więcej treści. Te kilkanaście zdań to zdecydowanie za mało, żeby ocenić i napisać czego się spodziewam. ;p
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Poszukiwania z Wielkim dylematem



PROLOG

"Dawno temu pewni trzej magowie Wody,Ognia i Ciemności postanowili wywołać poteżny artefakt Xerion Aldah niezwykły miecz posiadający równie niezwykłe właściwości.Wszystko szło dobrze składniki były przygotowane.Niestety dzień przed rytuałem zachorował na ciężką chorobę Mag Wody-Umbelas i nazajutrz umarł.Dwaj magowie byli bezsilni.Nie mieli wystarczajacej mocy by przywołać Xerion Aldaha. Czarodzieje porzucili przywołanie tego artefaktu, ale zostawili formuły i wszystkie potrzebne składniki do rytuału.Później krążyły legendy o potężnym mieczu i o potędze jaką może posiadaczowi zapewnić.Potężni magowie, lub wojownicy szukali tych formuł, lecz ich poszukiwania spełzły na niczym.Aż do dzisiaj pewien mag wody poszukuje tych formuł śniąc o potędze i wielkiej władzy.

Rozdział I "Plany są, ale... co sie dzieje??"


Mag Igoriat w swojej wieży dokonywał przeróżnych jak i przedziwnych eksperymentów.Był to człowiek dość silny, lecz prawdziwego mistrza odnajdywało się w nim jak rzucał klątwy lub zaklęcia.Badał on manuskrypty i księgi o, których zapomniano wieki temu. W tych księgach znajdowały sie nienormalne wręcz zaklęcia i przepisy na mikstury jak np. esencja beliara lub zaklęcie mogące zniszczyć cały świat magiczny bez najmniejszego urazu na świat materialny. Igoriat badając te zaklęcia i przepisy przypomniał sobie, że miał się spotkać w mieście Torgut ze swoim przyjacielem Dangarem. Miasteczko to było bardzo stare mówiono, że miało już około tysiąc lat, ale na wskutek rozbić dzielnicowych Królestwa Myrtany, jest ono podupadłym miastem z wysokim wskaźnikiem przestępczości. Nie dalej niż pół godziny zajeło przyjście Igoriatowi do Torgut. Gdy już doszedł on do miasta zastał dwóch strażników pilnujących bramy do miasta. Igoriat ledwo co doszedł do bramy usłyszał krzyk strażników i dźwięk rogu. Mag wiedział doskonale co się dzieje, orkowie atakują, a, gdy wszedł do miasta szybko pobiegł do ratusza miejskiego sprawdzic u Gubernatora co się dzieje. Kiedy dobiegł już do przywódcy miasta Finhlesa nie wiedział on o co magowi chodzi.

-Igoriacie co ty...?-Nie dokończył zdania Finhles

Do sali ratusza wbiegł zdyszany paladyn.

-Panie...orkowie zaatakowali miasto...zaczeła się panika...niedługo złamia obronę i orkowie dotrą do ratusza.- mówił ledwo mogący złapać oddech Paladyn

-Jak to?!Rozkażcie kusznikum wejść na wieże i zestrzelić te plugawe istoty tak, żeby nigdy już nie zobaczył życiodajnego światła Innosa!!!-Mówił zaskoczony i zdenerwowany Paladyn

-Tak jest!-zasalutował i przyjął rozkazy dzielny rycerz

Finhlas kazał Igoriatowi zostać na dłuższy czas u niego, nim się to wszystko skończy. Nazajutrz przewaga orków była oczywista. Finhles wezwał Igoriata na rozmowe, o której mógł załeżyć los miasta.

-Igoriacie, przyjacielu czy nie znasz jakieś zaklęcia, które powstrzymałoby te bestie, bo... przegrywamy i nie dalej jak jutro czy nawet dzisaj orkowie moga wedrzeć się do Wschodniej dzielnicy a potem do ratusza.-mówił z goryczą porażki Finchles

Igoriat dość długo nie odpowiedział na to pytanie, ale w końcu zaczął.

-Mógłbym... nie to zbyt niebezpieczne-Przerwał sobie Igoriat
-A inwazja orków na miasto to jest bezpieczna, kurwa człowieku i tak juz nie mamy nic do stracenia.-Mówił rozżalony i równie zdenerwowany Paladyn
-Dobrze więc, lecz potrzebuje potrzebuje magicznego berła obojętnie jakiego potrzebuje "gąbki" do mocy magicznej przy tym potężnym zaklęciu i jakieś dziesięciu brył rudy zwój mam przypadkowo w kieszeni... chyba macie to wszystko w magazynie tak?-Zapytał sie Igoriat

Okazało się, że to wszystko znajduje się dobre kilkadziesiąt metrów stąd na północny-zachód.

***

Ma nadzieje że to NA RAZIE wystarczy.
Odpowiedz
No więc tak. Widać, że jesteś w tej materii początkujący - interpunkcja i składnia zdania praktycznie leży. Zbyt wiele zdarzeń i informacji opisujesz w zaledwie kilku zdaniach. Przydało by się popracować nad bogactwem językowym, ale to przychodzi z czasem. Fabuła... oklepana, ale z drugiej strony ciężko jest ot tak wpaść na coś innowacyjnego. Znam ludzi, którzy po przeczytaniu tego fragmentu byli by wstanie napisać konkretne i dobre opowiadanie - i sądzę, że jeśli się nie zniechęcisz i będziesz ćwiczył (zarówno wyobraźnię, jak i zasady języka polskiego), to za jakiś czas (rok, dwa, pięć) będziesz umiał swobodnie pisać, na nieodstraszającym poziomie.

Ocena szkolna: 2+, za chęci. Nie poddawaj się i ćwicz, ćwicz! Powodzenia.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Być może wynika to z tego, że za szybko pisałem, mój błąd.Postaram się, aby następna część była trochę lepsza. ( bo opowiadania pisałem nie raz)
Odpowiedz
Wiesz, to też świadczy o podejściu dużo. Jeśli oddaje się do oceny publicznej coś niedopracowanego i kiepskiej jakości, to tak, jakby samego siebie się nie szanowało.

Trzymam za słowo, że następna część będzie lepsza. Ale możesz też zacząć od poprawienia tej.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Rozdział II "Wygrana jest, rytuał też, lecz skąd ci orkowie ?"


Finhles wysłał dwóch zwiadowców, żeby poszli po te rzeczy do magazynu. Igoriat zastanawiał się jak długo potrwa nim obrona w mieście zostanie przełamana. Niestety niespełna pół godziny później przyszedł tylko jeden zwiadowca i na dodatek mocno ranny. Zwiadowca zdał raport i powiedział, że kompletnie nic nie ma takiego w magazynie. Finhles załamał się, Igoriat począł rozmyślać, natomiast zwiadowca stracił przytomność z wycieńczenia. Paladyn kazał pobliskiemu alchemikowi wyleczyć zwiadowcę. Igoriat natomiast sięgnął po swe zapiski do kieszeni i szybkim pędem pognał na dziedziniec ratusza miejskiego. Wypowiedział słowa WIERDEATH IRKANTAR i w trybie natychmiastowym znalazł się w wieży. Szybko pobiegł na najwyższe piętro z zaklętym kręgiem. Miał tam drewnianą laskę z metalowym czubkiem. Nagle przypomniał sobie coś istotnego oraz bardzo ważnego i pognał w te pędy do piwnicy, ponieważ zgubił runę teleportacyjną do piwnicy. Szukał, szukał i szukał, poprzewracał wręcz wszytko do góry nogami. Wreszcie znalazł dość średniej wielkości, ale za to bardzo ciężki duży i zakurzony drewniany kufer. Za pomocą zaklęcia przeniósł ten kufer oraz samego siebie na sam szczyt tejże wieży. Otrząsnąwszy się z tych niecodziennych ćwiczeń maga wyjął ze skrzyni kilkadziesiąt brył rudy i ułożył je estetycznie na samym środku kręgu. Wtem mag wziął laskę podniósł dwie ręce do góry mówił zaklęcia i zaraz po tym utworzyła się bardzo jasna łuna światła, która mogłaby oślepić zwykłego śmiertelnika. Jak już czarodziej wiedział, że to już ten czas, powiedział słowa, które ukończą rytuał. Mag zakończył rytuał i w tym samym czasie odskoczył na kilkanaście metrów, rozpoczęło się lekkie trzęsienie ziemi. W tej chwili mag poczuł, że w tych okolicznościach wolałby być teraz na dole, lecz trzęsienie się skończyło, łuna światła będąca sercem całego zaklęcia także znikła. Czarodziej teleportował się na dziedziniec ratusza, patrząc się na tłumy zabitych paladynów jak i też orków.

-Nikt się nie ostał oprócz jednego-Pomyślał głośno Igoriat-bardzo dobrze, idę szukać Finhlesa.

Okazało się, że mag po kryjomu w nocy rzucił potężne zaklęcie ochronne na Finhlesa, co skutkiem tego było, że ten czar zniszczenia nie dosięgnął go. Igoriat szukał paladyna i znalazł wreszcie go niedaleko ratusza, koło bramy wyjściowej. Finhles utracił na chwile przytomność, kiedy potężna fala energii rozeszła się po całym mieście i jego okolicach mag, bowiem bardzo dobrze o tym wiedział podszedł do niego więc i powiedział.

-Wstawaj Finhles już jest po wszystkim-Rzekł głośno Igoriat
-Na Innosa jak głowa mnie boli!!!-Jęknął paladyn
-Dlaczego ty uciekłeś, kiedy się zaczęło... i zwiałeś jak tchórzliwy pies!?-Mówił w szoku paladyn
-Po pierwsze to ja ci uratowałem życie tak więc powinieneś mi podziękować, a druga sprawa nie nazywaj mnie tchórzliwym psem bo możesz gorzko tego pożałować, a po trzecie musimy czym prędzej stąd uciekać!-Powiedział jednostajnie i spokojnie ów Mag

Okazało się, że na ten najazd orków nie będzie jednorazowy. Czarodziej miał wizje, w której Adanos ostrzegał go, żeby uciekali do króla powiedzieć im, że niedługo zacznie się koszmar z orkami, z którymi bardzo prawdopodobnie nie poradzi sobie ów Kraj. Finhlesa zaciekawiła jedna rzecz, że nigdy nie nawiedzali orkowie owych krain. Maga nie zaskoczyło to jednak wcale, bo wiedział, że prędzej czy później zacznie się piekło, ponieważ mroźna zima z północy zmusi orków, żeby przyszli do cieplejszych krajów. Igoriat wiernie wykonywał owe polecenia, bo Adanos powiedział mu, że nagrodą będzie potężny,pradawny miecz Xerion Aldach.

Mam nadzieje że troszkę lepsze
Odpowiedz
Pamiętam takie opowiadania z końca podstawówki! Miło się tam znów przenieść.

Już `trochę` lepiej, ale swojego zdania nie zmieniam. Masz je w poście #6. ;p
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
← Fan Works

Poszukiwania z wielkim dylematem (zapowiedź) - Odpowiedź

Wczytywanie...