posiadlosc

Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth

Ciekawe jestem czy ktoś grał w ów grę. Gra nowa nie jest (2006 rok), ale przyznać trzeba, że nie ma czego się wstydzić jak na dzisiejsze realia pod względem graficzno-wizualnym. Nawet mój staruszek dźwignął grę bez większych haków.
Jednakże przejdźmy do sedna sprawy. Fanom twórczości pana H. P. Lovecrafta przedstawiać nie trzeba. Ci jednak z tymi, którzy nie usłyszeli zewu i nie wiedzą "o co kaman" jak to rzecze pewien prezenter Vivy? Otóż chodzi o sprawę banalnie prostą. Gra rozgrywa się w latach 20-tych minionego wieku. Na początku widzimy scenę przedstawiającą wariatkowo, a następne bardzo przyjemne samobójstwo jednego z "klientów" zakładu. Niezbyt to jasna sprawa. Cofamy się w czasie o 6 lat. Wcielamy się w postać prywatnego detektywa i pierwsza sprawa przed nami. W pewnym miasteczku pewna sekta religijna zaczyna coraz bardziej rozrabiać. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie to, przywódca sekty domaga się spotkania z naszym bohaterem. Kiedy dojeżdżamy na miejsce zaczyna się strzelanina. Niesieni wirem akcji odkrywamy, że ludzie ci interesowali się naszym hirosem już od dłuższego czasu...Sprawa nabiera kolorów (zwłaszcza czerwonego od krwi i czarnego od pustych pytań) kiedy to schodzimy do piwnic. Składanie ofiar z ludzi na niewyrażalnych maszyneriach nie z tego świata, potrafiących przytrzymywać ludzi przy życiu choć wycięto z nich wnętrzności i umieszczono w pojemnikach...i tajemniczy portal. Bohater uruchamia go i...widzi COŚ...Coś przez co 6 lat znika z pamięci. Pamięta tylko, że przybywał w zakładzie psychiatrycznym a potem go wypuszczono, gdy uznano go za niegroźnego dla siebie i otoczenia. Potem jest pustka. Rozpoczyna się żmudne odszukiwanie straconej pamięci. Tylko pytanie: skąd tyle okultystycznej literatury? Co się działo przez te 6 lat? Tego dochodzić będzie bohater. Powróci także do pracy. Zajmie się banalną z pozoru sprawą. W miasteczku na wybrzeżu otwarto nowy sklep wielobranżowy. Jednakże właściciel a zarazem sprzedawca przepada bez wieści. Mamy znaleźć wyjaśnienie tego faktu. Na miejscu miasteczko okazuje się bardzo ponure, a mieszkańcy niezbyt przychylni. Coraz więcej bohater dowiaduje się o panującym tu Egzocentrycznym Zakonie Dagona, który zdaje się mieć tu wiele do powiedzenia...co więcej, ginie coraz więcej ludzi w podejrzany sposób...chodzą plotki o zarazie...jest wiele do wyjaśnienia.
Tak w WIELKIM skrócie przedstawia się początek. Muszę przyznać, że to jedna z najbardziej ambitnych i trudnych gier, w które przyszło mi grać od dłuuugiego czasu. Mimo to, wciąga jak diabli. Gra jest w stylu FPP jednakże nakład jest na fabułę i nie walczymy za często i dlatego osoby nastawione na walkę szybko podziękują. Jednakże te marzące o grze ambitnej z rozbudowaną fabułą muszą KONIECZNIE po grę sięgnąć jeśli do tego czasu tego nie zrobiły!
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Jeśli chodzi o Cthulu jako rpg - coś pięknego do grania z brygadą poschizowanych znajomych. Podobnie jak Kult, choć klimat inny. Co zaś się tyczy samej gry - zakochać się można w klimacie paranoi, tym bardziej, że nie jest to kolejna część Silent Hilla, choć może nastrój ogólny da się jakoś porównać. Również polecam gorąco każdemu, kto do myślenia lubi czasem użyć głowy a nie swego M-16 z nieskończonym magazynkiem, a także dla tych, którzy lubią wystraszyć się czegoś, co nie jest anorektyczną dziewczynką z reklamówki akcji "Podaruj dzieciom słońce".
Odpowiedz

Cytat

Lubią wystraszyć się czegoś, co nie jest anorektyczną dziewczynką z reklamówki akcji "Podaruj dzieciom słońce".

Zauważ, że i w grze występuje anorektyczna dziewczynka ;] Jest to chyba bardzo rozpowszechnione, by niemal w każdym horrorze występowało małe dziecko (na ogół dziewczynka). Najlepiej martwe ;] Oklepany schmemat jak przysłowiowa "dupa Maryny", ale wciąż chwytliwy...W tym jednak wypadku podoba mi się...imię dziewczynki. Pamięta ktoś? ;]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Imię tej dziewczynki to bodajże Rebeca tak mi się kojarzy. (Choć odpowiadam po roku ;/)

Generalnie gra CoC:DCoE jest świetna, naprawdę dobra gra przygodowa, przy której da radę się przestraszyć nie raz. Świetnie luźno nawiązuje to mitologii Lovecrafta, ale to bardzo dobrze dzięki temu jest bardziej przystępna i pokazuje wspaniały klimat grozy. Ciekawa fabuła ze zwrotami akcji, naprawdę super gra, do tego ze świetną grafiką na owe czasy, gorąco polecam.
Odpowiedz
Mam pytanie do tych, którzy grali - w jaki sposób poradzić sobie z bugiem w "Attack of the Fisherman"? Niektóre wersje gry, w tym moja, posiadają bug powodujący, że nie da się ukończyć tego poziomu (postać po prostu porusza się zbyt wolno i choćby nie wiem jak kombinować, nie da się uciec dalej niż do momentu, gdzie trzeba zastawić drzwi zegarem). Powtarzałem ten poziom chyba 24 razy i opadły mi witki. W necie znalazłem tylko jeden nieoficjalny patch, który teoretycznie poprawia ten bug, ale przy okazji jest napchany różnymi cheatami i dynksami, które czynią grę łatwiejszą, a na to nie mam ochoty.
Ktoś coś poradzi?
Odpowiedz
W jakim momencie gry, to jest, ja już nie pamiętam ;/
Odpowiedz
Jesteś w Insmouth i...

SPOILER
Po znalezieniu jakiegoś grobowca w piwnicy, po pogaduchach ze starym pijakiem pod barem, dziwną panienką, po tym jak "mamusia" dziewczynki okazała się potworem i uciekła z poddasza zabijając ją przy okazji. Idziesz spać do hotelu i wtedy przyłażą rybacy, którzy usiłują Cię zabić, a Ty musisz uciekać przed nimi błyskawicznie zamykając i barykadując kolejne drzwi do pokojów
Odpowiedz
Ok, wiem to jest jeden z trudniejszych momentów w grze. Sam podchodziłem do niego z kilkanaście razy.
Po pierwsze musisz wiedzieć o wszystkich zasuwkach przy drzwiach i przedmiotach, które możesz przesuwać. Po drugie przy barykadowaniu, nie zawsze warto barykadować wszystkimi dostępnymi rzeczami, po trzecie nie zawsze warto tracić czas żeby "zabarykadować się do końca" przesunąć mebel do końca. Mija jest po prostu bardzo ciężka, też mi się wydawała niewykonalna z początku (ale w CoC:DCoE jest dużo takich momentów). Zrób to na spokojnie na pewno się uda. Potem uciekając po dachach też musisz bardzo uważać.
Odpowiedz
A już miałem nadzieję, że nie dostanę takiej odpowiedz... Frey, zapewniam Cię, że wszystkie te patenty już sprawdziłem. Porównując moje wykonanie z solucją gracza, który umieścił ją na YT stwierdzam, że robię te rzeczy obiektywnie szybciej i lepiej niż on, a jednak nic z tego nie wychodzi. Ten bug polega na tym, że np. u gracza z YT przesuwanie szafy pod drzwi trwa 5-6 sekund, u mnie 8-10. Możesz być pewny, że po 24 razie mogę robić to z zamkniętymi oczami a efekt jest ten sam Pytam zatem o inne sposoby pozbycia się tego buga, jakieś inne patche, cokolwiek.
Odpowiedz
Ja grałem w wersje najbardziej pierwotną bez żadnych patchy. No to może przesuwaj szafę 5 sekund zamiast 8 Nie karz mi przyjeżdżać do Ciebie i przechodzić Ci tej misji
Odpowiedz
Pfff... Możesz pomarzyć

[Dodano po 9 miesiącach]

Może mi ktoś podrzucić save z poziomu "Marsh Rafinery" po tym, jak dostajemy w łeb od Marsha? Mam już szczerze dość ganiania się z mackami po raz n-ty.
Odpowiedz
Zagadaj na gg to pewno coś wyszperam
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
← Gry ogólnie

Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth - Odpowiedź

Wczytywanie...