Wiersze...?

Chryste na wskroś sosnowy! Ja przy tym zaczynam wierzyć w fizykę kwantową. To powinno podsumować całe moje uwielbienie. Czytasz Białoszewskiego, Leśmiana i Wojaczka?

Jaaa... No nie no. Ja nie chcę. Za mało napisałam o tym jakie to genialne. Ale to w ogóle nie ma sensu, żeby pisać jak jest dobrze, bo autor i tak ma dziką satysfakcję ze świadomości, że to i owszem - genialne jest.
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
A ja tak ni z gruchy ni z pietruchy: czemu do tematu mającego (domyślnie na celu) być przeznaczonego jedynie na poezję Vanity wrzucacie swoje wiersze?
Co do samych wierszy autorki tematu: ładne, ale ja robaczek się tam na poezji nie znam...
Odpowiedz
Może dlatego, że temat brzmi "Wiersze...?" a nie "Wiersze Vanity...?"
Odpowiedz
Wiesz, ta ludzka zdolność do interpretacji. Różnie to bywa...
Odpowiedz
Ja zwyczajnie nie widziałam tematu o wierszach x) Więc wszyscy mogą tu wrzucać co chcą xP Może nawet uda mi się popularnością tematu przebić któregoś pięknego dnia "Zdjęcia forumowiczów" albo "Zgadnij co to za film"... xP Coby nam się ino kultura szerzyła, bo chwilami z tym kiepsko ^_^

Temat, powtarzam, jest dla wszystkich, broń mnie Panie Boże dla mnie samej.
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
Zdolny Kej, jako i już nie raz mówiłam bezpośrednio Jemu. Niektóre wiersze są ponad moje możliwości interpretacji - co prawda to prawda. Większość jednak uważam za cudne.
\"Myślę o rzuceniu każdego dnia, ale potem myślę: pie***yć to. Zasługuję na wszystkie papierosy tego świata.\"

Jestem tru w pizdu.
Odpowiedz
Ja tylko się odniosę do jednej wypowiedzi, przynajmniej póki co.

Cytat

Nie ma wierszy rymowanych tam gdzie się chce.


Ulalume, cała poezja współczesna, zaczynając od Gajcego i Baczyńskiego to są właśnie rymy nieregularne. A więc można. Żyjemy w czasach, gdy w poezji funkcjonuje dość duża dowolność.

: )

I mnie się wiersze, choć przeczytałam tylko pierwsze dwa, bardzo podobają od strony technicznej (pod innym kontem nie mam zwyczaju ich oceniać) - są niezwykle rytmiczne i to na duży plus : )
Odpowiedz
Trochę sobie poczytałem. Niebędę tu prawił o stronie technicznej, bo mam niemiłe doświadczenia z tym forum, ale jednak coś od siebie napiszę.

"Wypadek

Dziś na trasie z Rozsądku do Uczucia
Zderzyło się twoje Sumienie i moja Miłość
Miłość zginęła po próbie reanimacji
Sumienie uciekło z miejsca wypadku"

Jak dla mnie zasługuje na nobla. Chociaż możnaby go było nieco podrasować.
A co! Ja też będę fajny i stworzę sygnaturę.




Powrót Marqura! Buhahahahekhekhe [color="#8b0000"]*zakrztusił się* Ekhekhe.[/color]
Odpowiedz
Prędzej czy później musiałem tu trafić, więc jestem i kolejny raz w umysłach niektórych przyczynię się do powstania skargi „O nie, musiał ktoś tu pisać – przecież ten temat już od x czasu jest nieruszany” (a taka myśl nie wynika z niczego innego jak z wyrzutów sumienia, które głaskając po tęczówce wzrok i poklepując go po nerwach szepce „no dobrze, dobrze, przeczytamy to, żeby nie było że nieprzeczytane”). Ponadto mam małą nadzieję, że przeczytanie całego tego wątku może mnie jakoś usprawiedliwiać w tym, że na jego końcu postanowiłem dodać coś od siebie, ale jeśli uważacie, że jednak to nadmiar optymizmu z mojej strony, to nie będę zdziwiony ;-)

Na wstępie powiem, że nie jestem żadnym specjalistą, a oceniam to co czytam poprzez pryzmat tego, czy coś w związku z tym mądrego pomyślę. Czytając wiersze wymienione w pierwszym poście naszła mnie od razu myśl „Łe, banalne, ona czeka, albo on czeka, trochę miłości i takie bla bla bla dla podkreślenia banału”. Ale potem zachwyciłem się tym fragmentem:
„Tak jak papier rozlany atrament
Jak sierota swą wyrodną mamę
Jak chłopcy zakupy w supermarkecie
Tak ty mnie nie kochasz najbardziej na świecie”
Napisanym przez Vanitę.
(na razie nie wiem jak tu cytować, ale z czasem to nadrobię)
Bo oprócz chłopców w supermarkecie, którzy może trochę tu nie pasują, ta zwrotka polega chyba, albo tak mi się zdało, na tym że najpierw wymienione jest kilka porównań, po których niekoniecznie się spodziewamy, że nastąpi takie ich podsumowanie, jakie następuje. No i to przyjemny dla oka zabieg.

Zawsze też interesowały mnie wiersze miłosne pisane przez panie (bo te pisane przez panów najczęściej okazywały się bezzębnie głupawe), choćby dlatego że nigdy nie byłem kobietą, a ciekawość mnie zżera jeśli chodzi o zrozumienia gdzie panie stawiają akcenty i w jaki sposób do sprawy podchodzą. Dlatego zarówno tym wierszem zaczynającym się od „Nie całuj mnie miły przez próg” jak i „Litanią gastronomiczną” z tego posta się zainteresowałem. Nie wiem czy jeszcze ich autorka odwiedza forum, a mam do niej i do was takie pytanie:
Czy nie odnosicie wrażenia, że pisząc właśnie o miłości bardzo łatwo popaść w banał z tego względu, że to temat, o którym wiele napisano i wiele przeczytano i w pewnym momencie składania słów może narzucić się składającemu podświadomie jakiś schemat składania. Oczywiście nie zawsze to musi prowadzić do banału – np. Litania i „Nie całuj mnie miły” nie są banalne, ale są wpisane jakby w pewien taki schemat. Na czym polega ten schemat? Na tym, że jakoś podskórnie w wierszu istnieje przekonanie, że miłość jest taka i taka i tak się o niej pisze. I może tak jest. Dlatego te dwa wiersze skłaniają też do przemyśleń w stylu „Okej, napisałem coś takiego, ale czy naprawdę tak myślę, czy mi się udzieliło ogólne przekonanie co do tego tematu”. I ciekawe jakie z tego wypływają wnioski ;] Oczywiście to co tutaj napisałem może być spowodowane moją niedostateczną precepcją.

Mimo podejrzeń autora, że mu coś nie wyszło, spodobał mi się też wiersz „Chwiejnie” stąd. Może dlatego, że całkiem obiecująco zaczyna się inwokacją do… podłogi. Ale też dlatego, że zwrot „mi na nogach chwiejnie” zapada w pamięć. Teraz będę to sobie powtarzał
Odpowiedz
← Fan Works

Wiersze...? - Odpowiedź

Wczytywanie...