Wiersze...?

No a jak.

Cytat

gdzie siedzą najgorsi krytycy jakich znam.


I wszystko jasne.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
To będzie lekkie nagięcie tego, ze niby już tu nie piszę, ale musze skomentować: najgorsi w sensie: najmniej słodzący, najostrzejsi, a profesjonalizmie najlepsi.
www.redrevange.photoblog.pl
Odpowiedz
Panie mój drogi
klęczę u stóp Twej nogi
i myślę sobie
że tylko w Tobie
znajdę faktów tych zrozumienie.
Tylko Ty pokierujesz mym myśleniem
I nie pozwolisz, abym zbeształ tych krytyków
którzy to nie mają pół swych tomików,
którzy myślą i piszą co popadnie.
Błagam, Panie, utop ich na dnie
swej studni błaznów, pseudo-myślicieli.
Niech wiedzą, za cóż to polecieli.
Niech wiedzą, że tak nie wypada,
że byle gówna się nie gada,
że nie przystoi paplać ile wlezie,
aż ich ktoś na piedestał wyniesie.
Błagam, niech tłum krzyknie dumnie
"Zakopcie ją w trumnie"
Albowiem takich spodziewaj się głosów.
Panno, coś tomików wydałaś, ile na głowie masz włosów


To tak do tego profesjonalnego krytycyzmu. Co zaś do Twojej twórczości, to pisz. Pisz ile wlezie, o czym chcesz i ile chcesz. Nie nam oceniać Twą twórczość. Poezji nie należy oceniać pod względem tego, jak jest napisana, czy jest taka, jak wiele innych. Poezja to rzeka uczuć, to próba wyrażenia własnych myśli. Skoro to potrafisz, to pisz!

Pisz dziewczę drogie,
mimo, że słowa niektórych są zbyt srogie.
Miej ich w dupie moja miła,
żeby im mina się zmieniła
kiedy twój tomik w złocie liczon będzie
Niech twe imię zabrzmi kiedyś wszędzie!
Lubię placki. Schabowe najlepsze.
Odpowiedz
Aj...krytycy to banda niedowartościowanych typków, co pod pachą noszą sztywny kodeks poezji

Najlepszy jest spontan, o.


Odpowiedz
O i tu Wujkowi przytaknę. Tak jak z krytykami filmowymi - zostają nimi Ci, którym reżyserka nie wyszła
Odpowiedz
No to frugo...



Randalu, Randalu...
Czy Ty tu szukasz skandalu?
Co mi tu szerzysz za bazgroły,
jeszcze tu zaraz wpadną te przeklęte Drowy.
Idźże pisać to co obiecałeś wczoraj.
Hm... Biłgoraj, Biłgoraj, Biłgoraj!
Z braku rymu i takie cuś dobre.
Z braku laku pozmyślać też mądre.
Zostawmy Ulala sam na sam z krytykami,
my się na tym przecież wcale nie znamy.
Nie mówiąc już o tym że lepiej tego nie widzieć,
nie sposób przewidzieć co za tym idzie...
Powiedzieć można - życie!
Ale przyjdzie Orni i stwierdzi, że rzycie.
Ten rym był dopiero udany,
może nie zostanę przez Ulala na chłostę skazany!
Ziew, nie chce mi się już zmyślać i wysilać,
Idę coś zjeść, a potem się wysikać.
A na koniec, dla Ciebie: istnieje tylko jedna racja.
Tak, już wiesz jaka: SEKULARYZACJA!


Z dedykacją Dla-Sami-Wiecie-Kogo.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Powiem jedynie tyle, że we wszystkim musi być równowaga. A krytyków najchętniej by się powiesiło, bo oni się nie znają, bo są niedocenieni w czymś tam. Krytyka nie polega tylko na głaskaniu po główce i chwaleniu. Od czegoś kurde jesteśmy. Z naszych wypowiedzi może trzeba by jakieś wnioski wyciągać. Przecież gdy poloniści sprawdzają wasze prace to także je krytykują i poprawiają, w dodatku oceniają. I uczą pisać poprawnie by treść była równie dobra jak i forma. Nie muszę takich rzeczy chyba tłumaczyc? Zatem krytykujcie sobie sami, maśląc nawzajem jakie coś jest piękne i głębokie, bawcie się z tym dobrze. A na drugi raz prosze nie prosić o konstruktywną krytykę: tutaj ona nie ma sensu.
www.redrevange.photoblog.pl
Odpowiedz
Miałaś się tu już nie wypowiadać.
A czy to, co zrobiliśmy nie jest po prostu krytyką krytyka? Oni są nie do ruszenia? No prooszę.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Ależ ty się przejmujesz, Ulalume... Jesteś ostatnią poważną osobą w tym temacie. A polonistki nawet stawiając banię mówią, co według nich było w porządku i w czym jesteśmy nieźli. Pewnie wiesz czym różni się krytyka od krytykanctwa, bo na terminologii się znasz jak nikt inny, co pewno mogę przyznać. I spuść nieco z tonu, bo zachowujesz się jakbyś była profesorem Bartoszewskim mówiącym o jakiejś według niego mało ambitnej interpretacji podania historycznego z XVIII wieku... To was różni, że on może się dopuszczać takich rzeczy, a tobie nie wypada xP Ale generalnie to powinno mi wisieć przecież? Jesteśmy okropni w ogóle. Uwzięliśmy się na biedną Ulę... (ten rym nie był celowy)
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
Może to mój błąd ale kiedy krytykuję to podchodzę do tego poważnie. Nie oczekuje się ode mnie żartów itd, ale poważnej odpowiedzi. Napisałam ci dość mało o tym co było ok, ale sama przeczytaj jeszcze raz to to zauważysz. No i tłumaczyć się nie będę. Na drugi raz widząc tutaj czyjeś wiersze po prostu zgasze komputer by mnie nie korciło do szczerości.
www.redrevange.photoblog.pl
Odpowiedz
Już nie rób z siebie takiej pokrzywdzonej wielce. Daj więcej swoich wierszy może? Wiesz, jeden, na dodatek krótki i z mega klimatycznym angielskim tytułem (nie mamy własnego języka?) niewiele mówi o Twoich zdolnościach.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Ulala weź poprawkę na to, że tu NIKT Cię nie zna. Może Twoi znajomi wiedzą, czego się po Tobie spodziewać prosząc o recenzję wiersza, jednak tu wychodzisz tylko na sfrustrowaną kobietę, która dawno nie miała faceta, a braki w naturze refunduje sobie jeżdżąc po innych. I przepraszam za porównanie, ale było celowo podkolorowane, coby ukazać różnicę.
(A reszta będzie powtórzeniem Matta ) Nikt nie zna Twoich umiejętności, a póki co się nie popisałaś.

Myślisz, że mnie ktoś poprosiłby o ocenę zaprojektowanego ciuszka? Nie, bo i skąd mają wiedzieć, że i z projektowaniem się bawię?

Cytat

No i tłumaczyć się nie będę.

To czemu to właśnie robisz?
Odpowiedz
stworzona by żyć w masce
nie mieszaj tequili
z moim życiem
wiem że dla ciebie i tak
jestem mało
procentowa

pomiętosiłeś mi majtki
patrząc na zdjęcie
wielkiej Pameli
moje D do jej G
to daleka droga

zabiegana na chomiczym kółku
wśród twoich fantazji
zaciskająca pasa
by być
by w nich istnieć

xxx

posłaniec
gdy ostatni lok opadnie
obok łzy na szybie

kiedy kurz przysypie
perłową twarz

żadna lalka nie ożyje
choć od gwiazd
przybyła

xxx

w rytmie Debussy'ego
wymknęła się
zza zamkniętych okiennic
ust

oślepione dłonie
zdążające ku forum
ogólnego śmiechu

zamigotany
falsetem byłej matrony
zyskanej biletem

skończonej opery
na urwisku

Więcej mi się szukać i wklejać nie chce. mam ponad sto wierszy, a nawet więcej. Jeśli ktoś chce to na stronie "spojrzenia" są me wiersze..szukać po tytułach pozostałych...
www.redrevange.photoblog.pl
Odpowiedz
A mi się więcej czytać nie chce A wiersze po jeden dwa słowa w wersie wcale nie są dobre. Już chyba Mattowi to trochę wyżej wyszło lepiej i wygląda bardziej profesjonalnie.
Odpowiedz
Ejże, moje to nie jest poezja, a robienie jaja. Także proszę nie porównywać.

Ulala, widać jestem pieprzonym ignorantem, bo oprócz pierwszego, który wywołał uśmiech na moich ustach (nie, nie złośliwy), to reszta wcale, a wcale mnie nie rusza. I możecie sobie tam z tymi swoimi krytykami kisić się w atmosferze fascynacji tymi pół-słówkami-mającymi-wyglądać-profesjonalnie-ale-w-gruncie-rzeczy-będącymi-nijakimi, życzę powodzenia. Ale cieszę się, że masz pasję i sobie napisałaś te sto wierszy. Pracuj dalej, pewnie kiedyś będziesz sławna, ale póki co nie bierz się za krytykę. Aale to nie moja bajka.

Aloha;)
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Powiem jedno:każdy am swój styl- tego nie neguję Ale co do dalszych słów powiem drugą i ostatnią rzecz: no comments.
www.redrevange.photoblog.pl
Odpowiedz

Cytat

powiem drugą i ostatnią rzecz


Amen.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
"Przybrudzona złota ręka"

przepatruję życia pozszywane w księgę
zagięcia prostuję i klnę na potęgę
bo co raz to plamy krwawe

wśród kurzy zaspanych świadomość się wierci
lecz przecież to jeszcze nie wszyscy petenci
w sąd boży mamy zabawę


poskąpią milczenia
galanci natręci
nie szczędzą wzruszenia
wśród płytszych co śmierci
w duszącym powietrzu bez okien

a praca jak czyściec
na wskroś przedeptany
więc skoro zgniliście
a ja wam poddanym
dlaczego płyniecie potokiem


wychodzą stąd prochem choć przychodzą duchem
tu tabernakulum tu nie czas na skruchę
obłędnie wiruje błędnik

w padlinę przekuci już uzurpatorzy
a mor jest dla wolnych niech wolnych sen morzy
nie sypia boży urzędnik


i dźwięki i fobie
i wiercące światło
i płacz ku ozdobie
i zgrzyt gdy upadło
nie powiem nawet nie proście

i haftują z nerwów
stelaże na dusze
przejmuję lecz ster ów
i bosko się wzruszę
wbijając w nie pierwsze gwoździe



MROK


"Gaśnięcie"

wielbij ty mnie Pani Dym
czy ty jesteś drżenie
czy ja pół mogiły

schyl się do mnie Pani Dym
gdy mi przyszło deptać motyle
podnieś mnie z kolan Pani Dym

jak oni one są lżejsi
spijają ci wilgoć
czujesz Pani Dym
przeżarte nozdrza
i nie trudno wtedy
po omacku Pani Dym

garnij ty się do mnie jeszcze
bo nie przerwę kochać Pani Dym
ściskaj ucałuj i ściskaj
z wiadomym ciebie skutkiem
Pani Dym

prędzej mi igraj
i graj Pani Dym
widzisz
jak na bezoddechu
bezdechu Pani Dym

nie dokończę pod moim dachem
na tyle mi dozwól Pani Dym
dozwól Pani


TURBO MROK



"Krzyk zwielokrotniony"

Zawsze byłem bardziej od was międzygwiezdny
aż mędrcami nie ochrzcił Idiota ciebie i ciebie;

mnie tak szybko nie goją się bezwstydne wargi
wybałuszam przekrwione światy przełykając błoto;

ileż podobieństw w definicjach mistyki i ohydy
jak liczne żyły podwieszone pod czarne powietrze;

nie od dziś sadzone słowa gwałcą sztukę myśliwską
i nawóz pada na nas z błogim sławieństwem;

kocham stanowczo nabity pal
precz z usilną życia metaforyką;

kocham nabity stanowczo pal
precz z metaforyką usilnego życia.



TM (turbo mrok) i porte parole autora zarazem



"Wierzę w amulety"

Muszlowy szum morza zatknę
na szczyt góry wielkiej złej
motek wełny
zrzucę na dół
niech spada niech toczy się

Wszystkie błyski do słoika
schowam
zbieram na następny dzień
w jałowiec można się wpatrywać
nawet kiedy zgubi cień

Dumna szrama na policzku
każdy co dzień taką ma
milczy
szramy milczą no i wszystko
bajka dzieje się na wspak

Posiej mrugnij wszyscy sieją
jęczmień w oku również brat
popatrz
mimo to niebiesko
kwiatek i inżynier tratw

Szalup w końcu tu dostatek
tych na szyi tych w kieszeni
nie ma co grywać w huzarów
lepiej pisz
to się odmieni[/i]


MROK MODE off



"W słomianym kapeluszu"

W słomianym kapeluszu
żując źdźbło wyobraźni gdy chłodno pogodno
z zielonym wzrokiem w zielonym niebie
i różą zieloną zatkniętą za ucho

W słomianym kapeluszu
wzburzając pył szarej drogi dalej i dalej
co nie osiada wcale na spodniach z kieszeniami
smagając chmury nieskończonym warkoczem

W słomianym kapeluszu
łykając powietrze to gorsze to lepsze
zapamiętale wrzeszcząc na ptaki
na wodę co lata nie dając się złapać

W słomianym kapeluszu
zatrzymując się na tyle by mile by chwile
by rumieńce białe z pyłu otrzeć białego
nos rękawem dziurawym zasmarkany przetrzeć

na wspak też poezją


Jako i wyżej.


"Zaśpiew o boskim umieraniu"

kiedy minął entuzjazm
prostytuowania się
w roli syna Japetona

kiedy sprzykrzyło się
pasanie świń - okularników
pod wszystkimi moimi niebami

kiedy straciło smak
gwałcenie wstydliwej nocy
szlifowanym wiatrem od lądu

kiedy przestała wystarczać
demonom
ofiara z wódki i wątroby

Zwyciężacie

niech trumna będzie najjaśniejsza
trumnę moją podpalcie


Jak to sklasyfikować? Słuchałem przy tym The Cure


"Tylko omega"

Już od dobrych kilku lat sam mierzwię sobie włosy twardymi palcami.
Tylko wywarem z czasu raz po raz smaruję ropne rany.
Uciekam od padliny z kryształu i mięsa, oblepionej gliną z tragicznymi pęknięciami.

Pytam, zaskakując sam siebie, wzruszam ramionami i na dokładkę pociągam łyk z trąbki.
Póki klisza nie pęknie ptaki wabią trelem naiwnych fotografów.
Ostatnimi czasy nawet cnotliwe dzięcioły posmakowały estrady - mają ząbki.

Dość o dzioboustych, mimo wszystko czaszek nie uda im się przebić.
Dramatyczni bohaterowie, którym kilof nie w smak - którym cześć nie pozwala.
Orzech wibruje wewnętrznym miąższem, ostatecznie i gnije, i odchodzi w niebyt.



To jest wiersz wolny, czyli poezja modernistyczna, a ja potrafię szokować ze smakiem niczym Przybyszewski ; )




Naści, tak przekrojowo.
Kto to ogląda, ten ssie pytonga.

Zagraj.
Odpowiedz
Albo to wina gorączki, albo jesteś dobry, w każdym razie te mi się bardzo podobają. Kej, gej, w końcu swój, nie może być nijaki.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Gorączka zdecydowanie ma z tym coś wspólnego Matt

No, to ja będę dokleję jeszcze kilka. Obiecuję, że już więcej nie



"Chwiejnie"

mi na nogach różnie
na wskroś przenajświętsza
i gliniana i feralna podłogo

mi do ziemi blisko
niechybnie się spada
kolana gruchoce
zbrukanym burym brukiem

mi na nogach chwiejnie
raz mądrzej przy lasce
dwa ciemniej pływając

mi do ziemi samemu
po oddech się wstaje
na węglowym obrazku
węgielny ogień podtrzymać


Ten jest dziwny. Bo i przekaz się łamie. Chyba jedna z porażek. Ale nic to, przecie ma być przekrojowo



"Bardzo"

trzeba ci i nam trzeba
bardzo swój zygzak odcisnąć
na nieścisłości wstędze prześmiewczej

milczeć bardzo
harcują wokół zgiełkiem
wyblakłe i zbyt szare i bliskie też zbyt

modlić bardzo
ręce zamknięte i oczy złożone
chmurą pobiec tak ślady głębokie

iść dalej bardzo
drodze dać zapamiętać
potykać nas o gwiazdy co czwarte

trzeba ci i nam trzeba
bardzo swój zygzak odcisnąć
bardzo być i niebieszczyć
wszystko co nie śmieje nas


Najulubieńszy



Beztytularny

Szukam wzrokiem Panny Trwogi,
kiedy swoje cisowe dłonie wydaję na pastwę;

Lękam się bezpłciowego pioruna,
gdy oczy otchłanne poddaję wrogom;

I żuję gorycz z paczki,
dając stopom wolną i smutną wolę.

Lecz przecież to błahostka,
że nie ma rodzynek w cieście.

Wieniec mi za to,
żem urodził się czarnowidzem


MROK wraca do łask.


"Banalnie, że"

skręty odpalam solone
drugi po pierwszym
od twardych pleców
przemiennie z zębami

bo wszystkie oklapnięte uszka
męczy czuciowy kapitalizm

i nic
prawda

dym tylko boli
bo on taki na marne
i taki kolor sączący
i psi taki
nasz
korci żałobą zasnuć myśli

na dobre
na berło
na śmierć i trąbkę
na wodę i kosmos

na moje zabawki


To na dowód, że nikt mnie nie rozumie a moje życie to agonia mrocznego anioła zamkniętego w ludzkim ciele. Znaczy się - tak w blogowym stylu napisałem.



I parę rymowanek, że ja też lubię poezyję spontaniczną i dość luźną w kwestii całych tych rymów, wersów, średniówek i akcentów, Hopla : )



"Wiersz, który miliony zaboli"

Wydobędę gdzieś z przepony
wiersz, co dotknie was - miliony.

Nie owijając w bawełnę
oczyszczę z myśli jestestwo,
powiem wam wprost, że jesteście
zwykłe, jak tanie
kurewstwo



"Dr. Wina"

Twój artyzm odbił się ode mnie
jak kauczuk od ściany,
choć przyznam,
jestem pijany.

Rzec muszę przeto,
że jesteś pan debil,
panie poeto.



Znowuż beztytularny, bo i się nie chciało.

Wiesz, brzydko mi tu tańczysz,
fart, że nóż tępy.
Lecz, póki nie dostaniesz w zęby,
póty nie zawarczysz.
Ze strachu kończysz, na dziś wystarczy,
miło mi rozkopałaś intelektu zręby.




Dedykowane kobietom w spodniach

Przy tobie boję się wrzasku
i nie doprowadzam do owacji.
Wręcz przeciwnie - unikam poklasku.
Wytrzymam i sto moralnych trzasków
ze strachu, bo ja nie umiem mieć racji.




"Męski półświatek"

Pisać ciebie to banał,
łatwiej znacznie, niż oglądać.
Pojawiasz się i dupa - kanał,
rogaty rozum banalnie zbaraniał,
a ciało
rzetelnie stwardniało,
bo mus mu pożądać.




I tyleż ode mnie. Już będę grzeczny Już, już.
Kto to ogląda, ten ssie pytonga.

Zagraj.
Odpowiedz
← Fan Works

Wiersze...? - Odpowiedź

Wczytywanie...