Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny – recenzja komiksu


wszyscy moi bohaterowie to ćpuny

Ed Brubaker niejednokrotnie przekonywał nas o niemałym wyczuciu, z jakim kreuje przestępców w ich naturalnym środowisku. Razem ze swoim stałym współpracownikiem Seanem Philipsem mają na koncie m.in. świetne "Zabij albo zgiń", w którym protagonista i morderca zarazem działa na własną rękę, bez zagłębiania się w półświatek. Nagrodzony Eisnerem komiks "Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny" także opowiada o ludziach, którzy nie są częścią podziemnego świata.

Tytuł komiksu jest nieprzypadkowy. Ellie od lat romantyzowała narkomanów – wszyscy muzyczni idole bohaterki pogrążali się w igłach i tabletkach, a matka przedawkowała dekadę wcześniej. Nastolatka zdaje się nie dostrzegać wyniszczających skutków zażywania psychoaktywnych substancji i zamiast tego kieruje uwagę ku ich osiągnięciom niejako ich gloryfikuje. Czy to podążanie w ślad za artystami zaprowadziło Ellie do ośrodka leczenia uzależnień? Tego dowiadujemy się z tej kilkudziesięciostronicowej noweli.

Odpowiedz
← Artykuły

Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny – recenzja komiksu - Odpowiedź

 
 
Wczytywanie...