Trzecia część jest dosyć.. dziwna. A korzystając z okazji odkopię temat i się podzielę spostrzeżeniami co do niej.
Otóż całkiem niezadowalający jest fakt małego zainteresowania naszych sąsiadów tym, co robimy. Oczywiście w EU3 istnieje coś takieo jak reputacja, ale grając zawsze takim samym schematem, czyli w stylu Aleksandra Wielkiego, tudzież Napoleona i podbijając wszystko wokół tylko raz, grając Danią, zdarzyło mi się, że zaatakowała mnie Francja i Burgundia z racji mojej reputacji. Wtedy wszystkie moje wojska po wojnie ze Szwecją wypoczywały w Państwie Moskiewskim (bo mam sentyment do Litwy i Polski i nie chciałem, żeby dostały po tyłku od Moskali), więc realne szanse na obronę były marne. Tymczasem z Burgundią udało mi się podpisać separatystyczny pokój, a Francji podbiłem Palatynat (a niby tacy silni byli). I tak płynnie przejdę do drugiego punktu - zastanawia mnie to, że rzadko kiedy się zdarza, żeby państwa sterowane przez komputer atakowały kogoś pełną siłą armii. Nawet mając przewagę liczebną i szybką szansę na zakończenie konfliktu po ich myśli, dzielą armię na jakieś tysięczne korpusy, które niczego nie mogą zdziałać w walce z przeciwnikiem.
Kilka wypunktowanych wad pod względem armii:
- najlepszą armię (kawalerię i piechotę) można mieć grając tylko państwem zachodnioeuropejskim;
- husaria jest słaba;
- czasami bitwa rozgrywa się w kuriozalny sposób, tracimy całą armię, a najgorsze jest to, że nie możemy sterować pułkami podczas bitwy - to żenujące, kiedy walczący w pierwszej linii się wykrwawiają, a reszta stoi i patrzy, czekając na ich śmierć, żeby po trupach swoich pobratymców wkroczyć tryumfalnie do bitwy;
- zwycięstwa odnoszone nad państwami wschodnimi (z którymi można wygrać bez strat własnych, nawet jeśli mają kilkukrotną przewagę) zaczynają po pewnym czasie nudzić;
- porażki odnoszone z mniejszymi siłami państw zachodnich też nudzą.
Wady monarchy:
- pomimo tego, że moje państwo zajmuje pół świata i mam najlepszych doradców jakich można sobie wyobrazić, po śmierci starego króla często zdarza się, że tron obejmuje ktoś pozbawiony w ogóle jakichkolwiek talentów lub edukacji, co jest zdarzeniem dość irytującym
Wady dyplomacji:
- niby opcji jest wiele, ale dlaczego nie mogę oddać w lenno części mojej ziemi jakiemuś innemu monarsze, w ten sposób stopniowo uzależniając go od siebie?
Wady kultury:
- można nawracać innowierców na swoją religię, ale dlaczego pod wpływem długiego rządzenia jakąś prowincją nie zmienia się w niej krąg kulturowy mieszkańców? Przecież zjawiskiem normalnym jest polonizacja, germanizacja, rusyfikacja itd.
Może niektóre opcje, które chciałbym zobaczyć w Europie Universalis są zbyt przesadzone, ale jestem zwolennikiem teorii, że gra powinna najpierw rozbudowywać ilość opcji, które może zaoferować graczowi, a potem dopiero zajmować się grafiką i podobnymi sprawami.