swiat_dryftu2

The Fall: Last Days of Gaia

Nie grałem, ale pachnie mi tu budżetówką z daleeeeka. Coś czuje, że to taki typowy średniaczek jest, do popykania jak nic nie masz lepszego do roboty lub znudziło ci się przechodzenie Fallout'a po raz enty
Odpowiedz
Nie byłbym taki szybki w mówieniu, ze to taki średniaczek. To, że nie obszczekano teg po całym swiecie to nieznaczy, że jakaś miernota . Hit zwalający z nóg to nie jest raczej ale napewno porządna gra. Wyszperałem trochę informacji na potwierdzenie, a niedługo sam ocenie .




Użytkownik gry.on-line.pl napisał

Produkt ten dostarcza graczowi dużej swobody rozgrywki, gdyż oprócz zadań głównych w grze dostępnych jest również ponad 150 questów pobocznych. Dla The Fall: Last Days of Gaia przygotowano specjalny silnik graficzny, dzięki któremu możliwy jest bardzo szczegółowy rendering trójwymiarowej grafiki z ogromną ilością detali. W świecie gry występuje ponad 1000 bohaterów niezależnych (NPC). Zaś każdy z nich posiada swój własny charakterystyczny wygląd, życie prywatne oraz plan dnia.

Powierzone nam misje wykonywać możemy wraz z grupą maksymalnie pięciu innych postaci, które uzbroić możemy w przeszło 300 sztuk różnego rodzaju uzbrojenia i pancerzy. Wraz z ich pomocą zdobędziemy swoje miejsce w nowym świecie, gdzie słowo „litość” nie jest znane jeszcze nikomu... Każdy z członków naszej drużyny posiada własną osobowość, którą wpływa na resztę kolegów. Aby usprawnić działania naszych podwładnych możemy także użyć kilku rodzajów transportu, którym kierujemy osobiście.

W The Fall: Last Days of Gaia występuje także specjalny system walki, który możemy dostosować do indywidualnych upodobań. Dla tych, którzy bardziej zainteresowani są fabułą niż walką dostępny jest tryb przyśpieszony i w pełni zautomatyzowany. Zaś dla fanów taktyki przygotowana została możliwość własnoręcznego kierowania bojami naszej drużyny - co niejednokrotnie trwać może wiele godzin.


Użytkownik wp.pl napisał

Grę zaliczyć trzeba do gatunku role-playing, takiego "falloutowskiego", choć przygotowanego w trójwymiarowej grafice. Jej główną zaletą jest duży, złożony i logicznie poukładany świat. Nie brakuje w nim postaci niegrywalnych o oryginalnych charakterkach i niejednoznacznych pobudkach, jakie kierują ich postępowaniem. Same questy na pozór nie są zbyt skomplikowane, mają jasny charakter, konkretne cele i logiczny sposób poradzenia sobie z nimi. Nie zawsze metodą rozwałki (choć arsenał liczący sobie 300 rodzajów broni robi wrażenie). Czasem wystarczy pogadać, kiedy indziej chwilkę poczekać, coś zaobserwować, coś zrobić...
Scenariusz The Fall jest nieliniowy. Gracz może skompletować drużynę składającą się z sześciu osób i korzystać ze znalezionych pojazdów, głównie jeepów, pick-upów i buggy. Autorzy gry obiecują też bardzo prosty interfejs, płynnie zmieniające się pory dnia, możliwość polowania na zwierzęta i kopania studni, turowy system walki (choć jeszcze nie wiadomo dokładnie jaki) oraz całą masę różnych drobnych smaczków. Może z tego powstać naprawdę fajna gra!


Użytkownik komentarz z wp napisał

Ha, nareszcie jest! Czekałem i się doczekałem za 20zł. Czy warto było? Po kilkunastu godzinach grania mogę stwierdzić, że chłopaki postarali się i jest ok, nawet bardzo ok! Oczywiście są i 'buraki', ale całość wypada wręcz świetnie w porównaniu z podobnymi tytułami. Można powiedzieć, że the Fall czerpie pełnymi garściami z Soldiers of Anarchy,Jagged Alliance,Shadow Company i im podobnych. O Falloucie wspominał nie będę, bo to oczywiste. The Fall wykorzystał wszystko, co najlepsze było u konkurentów i dołożył jeszcze coś ponad to. Najważniejsze, co udało się twórcom gry, to uchwycić 'ten' klimat, jaki miał Fallout. Wspaniale czuć tę nędzę, pustkę i zniszczenia wywołane wojną. Wcale nie jest to sztuczne, nie musimy się domyślać, że była jakaś wojna. Grafika ładnie buduje klimat. Silnik graficzny nie jest może jakimś szczytem osiągnięć, bo ma swoje ograniczenia, ale sprawuje się ok. Kolory są utrzymane w brązach, w odcieniach pomarańczowego, żółtego. To potęguje jeszcze bardziej wrażenie 'wypalonej ziemi'. Kikuty drzew, wraki aut i innego sprzetu, opuszczone osady, sklecone chatki z byle czego. Jak to mówi jeden z NPCów "Nasz styl architektoniczny można nazwać post-apokaliptycznym". Jest w końcu dobra praca kamery, która nie ogranicza widoku. Możemy ustawić ją dowolnie, od widolu z lotu ptaka do TPP. Między lokacjami poruszamy się podobnie jak w Falloucie. Mapy są spore, ale nie jakieś ogromne, żeby włóczyć się 2 godziny od punktu do punktu. Nie są napewno większe od tych w Shadow Company. Fabularnie też jest nieźle, mam nadzieję, że dalej nie będzie gorzej. Tam gdzie trzeba jest wulgarnie i brutalnie, ale scenarzyści byli elastyczni. Jest sporo zabawnych odniesień do innych gier, filmów czy literatury. Sama gra jest intuicyjna. Panel sterowania bardzo przypomina ten z Jagged Alliance. Pasek postaci z rozwijanym ekwipunkiem pod prawym klawiszem myszy. Tury zastąpiono spowolnieniem czasu. Wygląda to tak, że ustawiamy suwakiem szybkość akcji podczas pojedynku. Jeśli trafiamy na wroga działa autopauza. Możemy wydać odpowiednie rozkazy i puścić czas. Od nas samych zależy w jakim tempie wszystko się rozegra. Od niemalże bezruchy bohaterów do pełnego czasu rzeczywistego. W każdym momencie możemy ten czas przyspieszyć lub go spowolnić. Mamy jeszcze autopauzę w razie czego. Zresztą i ten spowolniony czas jest podzielony na kilkusekundowe sekwencje po czym gra pauzuje. Jeśli wszystko idzie po naszej myśli, puszczamy grę, która rusza przez kilka sek. dalej. I tak w kółko. Dlatego, mimo braku typowych tur, mamy całkowitą kontrolę nad tym co się dzieje. Osoby preferujące taktykę podczas walk, będą zadowolone. Naszych wojaków możemy spokojnie rozlokowywać w terenie, osłaniać wzajemnie ogniem itd. Swoboda jest ogromna. Wybór przeróżnych broni powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych. Możemy zaatakować przeciwnika nawet wyciskarką do czosnku. Najbardzie zauważalnym mankamentem jest chaos w plecaku. Miejsca mało, a dobytku dużo. Tostery, siodełka od roweru, popsute kalkulatory, klawiatury od pecetów, połamane łopaty, wiadra, miski, szczoteczki do zębów, ramki na zdjęcia, puste butelki oraz inne dobra cywilizacyjne. Zapewne wszystko to można jakoś pożytecznie wykorzystać więc często plecak przypomina śmietnik:) Statystyki postaci są raczej 'standatowe'. To samo co w Fallout tylko inaczej podane. Wskakując na kolejny poziom rozdajemy punkt na parametry bazowe postaci plus ileśtam (10-11) na umiejętności. Inteligencja naszych wojaków jest raczej przeciętna. Nie zauważyłem, żeby zachowywali się jakoś podejżanie. Odnajdują ścieżkę, nie błądzą bez sensy po lokacji. Z przeciwnikami może być gorzej. Gram na Normalu. Może na wyższych poziomach jest inaczej, ale jak narazie pchają się pod lufy. Łatwo ich sprowokować w zasadzkę. Na widok naszego herosa zrywają się do sprintu urozmaiconego strzałami z broni różnorakiej. Nie widziałem, by się chowali, próbowali zajść od flanki, czy upozorować jakiś odwrót. Nic z tego. Są twardzi. Mam nadzieję, że na innych poziomach trudności poziom ich IQ rośnie, a jeśli nie, że będzie jakiś patch. Nie jest to specjalnie rażące, ale przeciwnik wirtuozerią nie zachwyca. Tyle zauważyłem po kilku godz. grania. Nie będę czepiał się innych drobnostek, bo gra jest naprawdę bardzo dobra. Czekam na opinie innych graczy!!
Odpowiedz
← Inne cRPGi

The Fall: Last Days of Gaia - Odpowiedź

Wczytywanie...