[Cyberpunk] Alternatywa dla życiorysu

Jakie są wasze doświadczenia związane z prowadzeniem historii postaci techniką BlueBookingu?
W moim przypadku było tak, że podchodziłem do tej metody dość sceptycznie. Już po kilku próbach miło się rozczarowałem. Okazało się, że test to o niebo lepsze niż „ochłap” pozostający po „suchym” losowaniu historii. Jednak ma ona pewną wadę mianowicie jest strasznym przecieraczem czasu, jednak osoby które mają go w nadmiarze i poświęcają na postać gracza więcej czasu powinni, jeśli już tego nie zrobili, zapoznać się z tą metodą.
Odpowiedz
Popieram. W zasadzie jezeli tylko istnieje taka mozliwosc to MG powinien zrobic przynajmniej jedna sesje z kazdym z graczy w ramach wprowadzenia. Pamietam bylem kiedys na takiej ciekawej sesji do cybera. Z graczy bylem tylko ja i kolezanka, a ze jej postac miala wyglad na 9 to wyladowalismy w lozku. Ale ja nie o tym chcialem. Chodzi o to, ze po wszystkich "manewrach" itd. Zaczelismy rozmawiac (tzn. nasze postacie) o tym co kto robi skad jest, jak mu sie zycie toczylo, etc, etc. Rozmowa trwala kolo 2 godzin (czasu rzeczywistego), skonczylismy tylko dlatego, ze MG nas ponaglal bo chcial dalej prowadzic scenariusz. Wyobrazacie sobie cos takiego w wypadku gdy historia postaci jest robiona na szybko?
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
...nie dziwię się MG, że Was ponaglał jak się Sam przekonałeś to fajna sprawa lecz strasznie czasochłonna. Jednak mimo tego "kosmetycznego" mankamentu warta jest swojej ceny :]
Odpowiedz
Tak ale dzieki takiemu postepowaniu tzn. stworzeniu prawdziwych postaci, a nie paru cyferek. Sesje wlasciwie prowadza sie same, MG tylko od czasu, do czasu podrzuci jakis watek, a gracze i tak caly czas maja swietna zabawe, a przeciez o to wlasnie chodzi.
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
Zgadzaa się. Lecz trzeba to jakoś wypośrodkować MG też chce mieć (jak wspomniałeś poniżej) świetną zabawę. A nie tylko przyglądać się jak gracze dobrze się bawią. Choć z drugiej strony przysłuchując się co poniektórym wewnętrznym wywodom może mieć ubaw po pachy :]
Odpowiedz
Tyz prowda! Jak mawial pewien gorski rozbojnik mizernej postury. Uwazam, ze powinno to wygladac tak, ze wklad w sesje jest podzielony mniej wiecej po rowno miedzy MG i graczy. Bo jezeli MG robi co moze aby przygotowac scenarjusz, a gracze nie pamietaja nawet imion swoich postaci, to jest to bez sensu.
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
hehe, dopiero zauwazylem ten watek :oops:
Zgadzam sie z powyzszymi opiniami, a popre je przykladem. Otóż kiedyś miałem wątpliwą przyjemność prowadzenia druzyny, składającej się wylacznie z postaci tworzonych w 5-10 minut, zyciorys na biegu, po prostu wszystko nieprzemyslane. I powiem Wam, ze taka sesja jest po prostu meczarnia, bo i ja musialem zapisywac sobie na kartce imiona i cechy postaci i gracze niezbyt dobrze wczuwali sie w swych bohaterow. Cala przygoda zostala rozegrana bez jakichkolwiek zagłębień, po prostu kazdy deklarowal swoje czynnosci po kolei i tyle. Nie jest to zbyt przyjemne. Napomkne tylko, ze stalo sie tak, poniewaz znalazlem sie w towarzystwie malo mi znanych ludzi i nagle wyszlo na jaw, ze wszyscy gralismy w cp2020 no i wyszlo ze mam poprowadzic. Z perspektywy czasu widze juz jednak, ze takie przygotowywane "na kolanie" sesje sa nie warte zachodu.
all this time wishing our voices could be heard,now we finally have a voice and no one says a fucking word.
so let's scream as loud as we can and make it break, and let nothing stand in our fucking way
Odpowiedz
Tak to juz jest. Niestety wielu graczy nie potrafi przyjac do wiadomosci faktu, ze jezeli sesja ma byc dobra, to nalezy wlozyc wiele pracy we wlasna postac. Zarowno jezeli chodzi o historie, jej wyglad no i wreszcie odgrywanie.
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
Nie da się ukryć, że postacie na sesji o której wspominał Vantess były dość szczegółowo dopracowane. Tak się składa że była to jedna z lepszych sesji jakie miałem przyjemność prowadzić:-) i mam nadzieje że jeszcze kiedyś będę miał okazję razem z nimi pograć.
Odnosząc się do uwagi scatia, że MG też chciałby mieć przy tym jakąś zabawę mogę powiedzieć że zajebiście jest kiedy kilka osób aż w taki sposób wczuwa się w świat opisywany przez MG.
Godnym wspomnienia wydaje się również fakt, iż nie wystrzelono na tamtej sesji do Cybera ani jednego pocisku.
Odpowiedz
← Ogólnie

[Cyberpunk] Alternatywa dla życiorysu - Odpowiedź

Wczytywanie...