walizka

[TESV] Ogólne wrażenia

No ja nie mogę, premiera kwartału, wszyscy w grę pykają i nikt się nie odzywa? Ech... kutwa - ktoś widać musi rozdziewiczyć te forum i jak zwykle muszę to być ja

Na liczniku widnieje dziewięć godzin rozgrywki i na ten moment mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony mamy tutaj tytuł klimatyczny, dopracowany, przy którym ciężko o uczucie nudy. Trudno jednak nie zauważyć masy uproszczeń i faktu, że jest to bardziej kontynuacja "Obliviona" niż serii "The Elder Scrolls".



Co mi się podoba:

*Ogromny otwarty świat - jak pisałem powyżej, przegrałem dziewięć godzin. Na tę chwilę nadal jestem w pierwszej części Skyrim (a tych jest chyba siedem) i wszystkie znaki na niebie oraz ziemi wskazują, że spędzę tutaj jeszcze trochę czasu. Mapa jest olbrzymia, nikt nie trzyma nas za rączkę i możemy robić to, na co mamy ochotę. Każdy, kto zakochał się w swobodzie "Morrowinda" czy "Fallout 3", będzie zachwycony.
*Mnóstwo zadań pobocznych i powiązanych z frakcjami, które trzymają niezły poziom i są ciekawie zarysowane fabularnie. Póki co, ledwie liznąłem wątek główny.
*Oprawa muzyczna - Jeremy Soule i wszystko jasne. Facet zna się na swojej robocie i wie, w jakie struny uderzyć, aby wzbudzić odpowiednie uczucia w graczu. Czysty majstersztyk, szczególnie podkład w Białej Grani.
*System profitów wydaje się ciekawym dodatkiem, który odrobinę rozruszał dość skostniały i specyficzny rozwój postaci znany z poprzednich części (nigdy nie byłem jego wielkim fanem).
*Czytelny dziennik zadań oraz przejrzysta mapa.
*Możliwość szybkiego dostępu do ulubionego ekwipunku, co jest zbawienne dla mojego łucznika - klikam jeden przycisk na klawiaturze i spokojnie mogę zmienić łuk na dwa (nagie) miecze.
*Polonizacja - świetna i klimatyczna. Cenega się postarała.
*Dynamiczne zmieniające się warunki pogodowe.

Rzeczy, do których mam wątpliwości:
*Radiant Story - trudno ocenić nową zabawkę Bethesdy. Niektóre zadania losowe są nieźle obmyślane, sprawiają autentyczną frajdę i dają większy impuls do eksploracji lochów niż to było w poprzednich częściach (jest to jakoś umocowane fabularnie, czasem można trafić na całkiem przydatne rzeczy, więc warto się "kopnąć do tych ruin"). Z drugiej strony zdarzają się zadania zakrawające o totalną żenadę. A to zabawa w kuriera, której nagrodą jest 20 sztuk złota. A to skradnięcie flaszki dla pijaczka, w zamian za co dostajemy miksturę magiczną. Czasem jest komicznie - jestem nowy w mieście, bez reputacji i gadam z jakimś pierwszym-lepszym obywatelem, który nagle mnie prosi, abym zaniósł jego drogocenny miecz dla ojca. To się nazywa wiara w ludzi Z kolei od jednego z członków Towarzyszy otrzymałem zadanie odbicia z rąk porywaczy jednego z mieszkańców. Oczywiście się zgodziłem, idę do wyznaczonej jaskini, licząc na kilku twardzieli w metalowych pancerzach. Jakie było moje zdziwienie, gdy na drodze spotkałem tylko jednego "pająka-porywacza". Takie rzeczy potrafią zniszczyć klimat.
*Ekwipunek - z jednej strony jest czytelny i uporządkowany, z drugiej nieprzyjazny. Trzeba się strasznie naklikać, aby znaleźć interesujący nas grat i nie można listy przedmiotów ustawić wedle własnego widzimisię (żadnego filtrowania, ustawienia ich od najlepszego do najgorszego - tylko porządek alfabetyczny).
*Oprawa graficzna - cóż... są lokacje, które zapierają dech w piersiach (podziemne strumyczki w jaskiniach, wodospady, szczyty górskie) i są takie, które budzą niesmak (choćby miasteczko z samouczka czy tereny nizinne).



Na co kręcę nosem:

*System walki - świadomy gigantycznej ściemy Bethesdy o rzekomej rewolucji w tym aspekcie rozgrywki, wiedziałem, iż idealny wyborem będzie leśny elf ukierunkowany na skradanie i łuk. To był znakomity pomysł, bo o ile taka rozgrywka potrafi sprawić przyjemność (ciche "zdejmowanie" niczego nieświadomego przeciwnika), to potyczki w zwarciu są beznadziejne. Taktyki tutaj praktycznie żadnej (od czasu do czasu zrobisz blok i tyle) i całość skupia się na tępym napierdzielaniu w przyciski myszy. Dodatkowo możesz w każdej chwili zrobić pauzę i zaćpać się miksturami uzdrawiającymi bez żadnych konsekwencji (jedynie efekt, brak animacji wypijania mikstury, która mogłaby nam ukraść kilka cennych sekund). Animacje są często komiczne (niewiele zmieniło się od "Obliviona"), a przenikanie czy nakładanie na siebie obiektów są częstym widokiem w "Skyrim".
*Sztuczna Inteligencja - przeciwnicy to idioci. Walka = kupą, mości panowie, kupą. Ciche zabójstwo kamrata z odległości powoduje pewne ożywienie i komentarze podszyte zdziwieniem, ale Ci goście nawet nie próbują kryć sobie pleców czy sprawdzić, skąd padł strzał. Nie oczekiwałem poziomu "Buntu Ludzkości", ale cholera niech choć trochę ruszą głową. Zwyczajnie krążą w kółko, jak kaczki na rzeź. Jeżeli jednak ich nie zabijemy, to po około dwóch minutach siadają na dupskach z komentarzem "eee... coś mi się musiało wydawać" i wydają się zupełnie olewać martwego kumpla leżącego obok, z którym przed chwilą popijali miód Pomagierów sobie nie brałem (bo niby można), gdyż możliwości dowodzenia są znikome i goście bardziej przeszkadzają niż są faktycznym wsparciem. W Skyrim warto być samotnym wilkiem.
*Dialogi - niestety, poziom "Obliviona". Fanatycy pokonywania nieprzyjaciół swoim "giętkim językiem" nie mają tutaj czego szukać. Kwestie rozmówców nie są długie, a nasz bohater ma niewielki wybór (zadziwiająco mało jest okazji, aby pokazać swój charakter - w 85% jesteśmy neutralni jak Szwajcaria lub wybór ogranicza się do przyjęcia zadania / olania questa).
*Skalowanie poziomu i "epickie bitwy" z nim związane - jak ja, jeden doświadczony wojownik i czterech zielonych strażników miejskich wybieramy się na smoka, to mi się przypominają radosne czasy "Obliviona", gdzie armia Cesarza (kilkunastu żołnierzy?) i heroiczna obrona Tamriel przed pomiotami z Otchłani (parę losowych stworów), wyglądała jak prowincjonalna bijatyka bez znaczenia.
*Miasta są puste - pamiętacie miasto stołeczne z "Obliviona"? Tutaj jest analogicznie.
*Wiele innych głupotek, uproszczeń (przedmioty się nie niszczą, na dzień dobry umiesz świetnie posługiwać się magią czy młotem kowalskim) etc. etc.

Nie mam zielonego pojęcia skąd te "10/10" i średnia 94%. Na chwilę obecną dałbym maksymalnie 7-7.5. Zobaczymy, może później się to rozwinie.
Odpowiedz
Bardzo dobre podsumowanie zalet i wad najnowszego TESa
W sumie nie jestem zaskoczony. Mniej więcej tego własnie się spodziewałem. Nie jest źle, ale mogłoby być zdecydowanie lepiej i to przy minimalnej fatydze, jak chocby zrobienie lepszych dialogów.
Odpowiedz
A mi się Skyrim podoba, jestem na początku, ale jest spoko. Jedyna gra z tego roku, która mnie autentycznie wciągnęła, ciekawe zadania, wybory, lokacje. No i najważniejsze - klimat. System walki da się przeżyć, AI też mnie tak nie irytuje. Na dobrą sprawę na każdą grę da się ponarzekać, a mankamenty Skyrima według mnie są najmniejsze ze wszystkich gier wydanych w tym roku, więc myślę, że należy się tej grze tytuł RPG-a roku. A mnie tak Tokarze przeraziłeś swą opinią. Ocena - 9/10

[Dodano po 9 godzinach]

A w Buncie Ludzkości to AI w ogóle kiepskie - ja zabijałem jednego, ukrywałem się, czekałem aż wszystkich dopadnie "amnezja" i zapomną o ataku lub będą tylko ostrożni i zabijałem kolejnego... Albo w tych no takich klatkach? Kanalizacjach, wentylatorach? Czy jakoś tak, wchodzi się do nich i czołga lub w kucki się chodzi, nie wiem, bo to FPS, w każdy razie jedna z opcji ominięcia wroga. No więc ja tam wszedłem i strzelałem do przeciwników wychylając się i chowając, wiadomo - oni nie schylą się i nie strzelą.
Odpowiedz
Toś teraz przywalił

Z tego, co pamiętam w "Buncie Ludzkości" zabójstwo nigdy nie przechodziło bez echa (lub po tak długim czasie, że lepiej było wczytać grę) i maksymalnie mogłeś uzyskać z późniejszej ucieczki, że status "wróg!" zmieniał się na "ostrożny" (czyli nie - "eee... pewnie sobie poszedł, możemy sobie klapnąć na tyłku", tylko strażnicy są świadomi naszej obecności w okolicy). W takim wypadku goście kryli sobie plecy, utrzymywali stały kontakt wzrokowy i słuchowy, nawet najmniejszy szmer wzbudzał ich uwagę, a także zaglądali w każdy kąt. No i, do jasnej ciasnej, nie lecieli wężykiem do źródła hałasu, tylko maksymalnie powoli podchodzili do tego miejsca, aby nie zarobić kulki.

Cytat

No więc ja tam wszedłem i strzelałem do przeciwników wychylając się i chowając, wiadomo - oni nie schylą się i nie strzelą.


Rozumiem, że Ty wpakowałbyś się do ciemnej i ciasnej metalowej rury, aby dorwać niebezpiecznego gościa z gnatem w dłoni?

Wprost przeciwnie. Otoczą Twoją "mysią dziurę", spokojnie zajmą pozycje za naturalnymi barykadami i poczekają, aż się wychylisz z bezpiecznej wentylacji - wtedy zabawią się w prywatny pluton egzekucyjny. Przy okazji zrobią spory raban, aby zaalarmować innych strażników, że pałętasz się po okolicy - tak przy okazji, jakbyś cudownie się ulotnił i wymknął się z pułapki.

Wyjątkiem jest tylko koniec gry, ale jak sam zapewne wiesz jest to dobrze umocowane fabularnie. Mimo to, główny projektant posypał za ten fragment głowę popiołem i przeprosił wszystkich fanów, a nie puszył się jak Bethesda, jakie to oni SI nie stworzyli.

Natomiast "Skyrim"?

SI leci bezpośrednio do miejsca skąd wystrzeliliśmy strzałę. Lecą gęsiego, jednolitą kupą, na ślepo i nie patrzą na boki, jakby mieli klapki na oczy (jeżeli siedzisz w cieniu i masz odpowiednio rozwinięte strzelectwo, to już są martwi). Na dodatek wystarczy się cofnąć o kilka metrów (ukryć się w cieniu, pójść za róg), abyś był bezpieczny - nie przeszukają dokładnie całej okolicy. Ba, nie ruszą tyłka dalej niż od tego cholernego źródła wystrzału. Jeżeli Ciebie nie zobaczą (przez jakieś trzydzieści sekund), kwitują to zwrotem a'la "gość się zmył" i spokojnie wracają do swojej roboty, jakby nic nie miało miejsca. Totalna amnezja. Dodajmy do tego potyczki w jaskiniach, gdzie wystarczy zwykły sprint po ciasnych korytarzach, aby zgubić potencjalny pościg. Powód jest prozaiczny - przeciwnicy zacinają się wtedy na ostrych zakrętach, stalagmitach czy głupich skrzyniach. Zazwyczaj wystarczy ponowne pojawienie się w ich zasięgu wzroku, aby się odblokowali i rzucili na nas z okrzykiem na ustach. Choć zdarzają się też przypadki (jeżeli odpowiednio wolno podejdziemy), że można powystrzelać palantów z daleka i nawet nie ruszą się o centymetr.

Natomiast o walce w zwarciu wolę w ogóle nie pisać, bo to totalna żenada. Nie ma mowy o taktyce, oflankowaniu bohatera czy umiejętnym wykorzystaniu przewagi liczebniej. Jedyna słuszna strategia to "Za Stalina! Hurrrrrrrra!".

To tylko wierzchołek góry lodowej, takich przykładów można mnożyć, ale nieładnie jest kopać leżącego. Granie cichym zabójcą pozwala na świeże spojrzenie na SI made in Bethesda.

Cytat

wybory


Naświetl mi tę kwestię, proszę. Przez dwanaście godzin rozgrywki trafiłem może na trzy wybory i były one dość prozaiczne (to, co w większości cRPG jest uznawane za standard, o którym nawet nie warto wspominać).
Odpowiedz
Z tej metalowej rury dało się strzelać, grałem ostatnio i zabiłem całą gromadę wrogów w misji znalezienia tego informatyka w japońskiej lub chińskiej dzielnicy. Wychylałem się i strzelałem, tylko, że ten laser nie pokazywał gdzie strzeli, bo gdy przełączyłem na celownik i strzelałem to trafiałem w przeciwników, a laser wskazywał rurę. Wrogowie nie ukrywali się. Kilku stało z boku po wyjściu z tej rury to ich ostrzeliwałem, mało życia - do rury. I czekanie.

Mi w początkowych etapach się udawało w ten sposób zabić wszystkich wrogów! Jeden zabity, kryjówka i czekania aż zrobią się ostrożni - spokojnie rozwalałem każdego z osobna. Postawiłem sobie za cel wyeliminowanie wszystkich przeciwników - długo czasu się zeszło z tym zabijaniem. Po jakimś czasie sobie to odpuściłem. Zauważyłem jak długo schodzi się to zabijanie po tym w ile mój kolega mnie prześcignął. zresztą ja pamiętam, że był miejsca przeszukania, które omijali.

Co do wyborów - może będą później
Odpowiedz
Dokładnie zgodzę się z + i - które przestawił Tokara.

Podoba mi się to, idę sobie spokojnie równiną. A tu dup jeb jakiś cień przelatuje. Patrzę w górę, a tam dragon imbusz.
http://www.youtube.co...?v=xBSiIeu1Yg8 i epicka walka. Fajno.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Niestety z większością negatywnych komentarzy muszę się również zgodzić. Wczoraj wreszcie miałam okazję zagrać w Skyrim, około 4 godzin także nie jest to jakaś powalająca ilość czasu, ale na tyle ile poznałam wstępnie grę - to podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Więc tak..:

Minuso - plusy:
- ludzie w Skyrim są bardzo konkretni, podobnie jak nasz główny bohater. Długość linijek tekstu jest niestety "powalająca" i ta zmiana ewidentnie mi się nie podoba. Na plus mogę jednak zaliczyć fakt, że zrobiono jeden fajny myk. Mianowicie kiedy rozmawiałam np. z karczmarzem, nagle do rozmowy wtrąciła się córka, zaprowadziła na skraj miasta, podobnie było w Cechu Towarzyszy - rozmawiałam z głównym mistrzem, a tu nagle jego rozmówca komentuje jego wybory. Taka nimi drobna zmiana, ale mam wrażenie dzięki temu, że przynajmniej kiedy prowadzę dialogi, pozostali słuchacze nie stoją jak manekiny. Tutaj mnie ktoś zaprowadzi, zareaguje odpowiednio. Przez to postacie nie wydają mi się już takie nijakie. Szkoda ino długości tych dialogów, nawet nie zauważyłam tej belki z możliwością zastraszania, perswazji czy korupcji - ale tego mogłam zwyczajnie nie zarejestrować z natłoku innych wrażeń;
- trochę gubię się w walce tzn. podoba mi się możliwość trzymania broni, a rzucania zaklęcia w drugiej dłoni, tylko jestem jeszcze na tym etapie, że strasznie mi się to myli, zupełnie nie wiem czemu. Nie wiem też jak sobie zapisać pod danymi cyframi to co chcę - ale rozkminię to przy dzisiejszym graniu;

Minusy:
- nie podoba mi się ten brak klas. To w następnej odsłonie TES może nie będzie ras, albo w ogóle zaklęć? Może sam gracz będzie od podstaw tworzył całe ciało swojej postaci? Szkoda mi tych klas. Przez to faktycznie czuje, że moja postać to jakiś super uniwersalny heros, a nie o to chyba chodzi?;
- pełno mało przydatnych statystyk, bardziej wolałabym mieć widok swojej postaci kiedy zakładam jej różne uzbrojenie, ale cóż. W ogóle jest gdzieś jakaś zakładka na jakim etapie jestem w danej gildii?;
- nie mogę za specjalnie oddalić głównej mapy - choć oczywiście przyznam, że wygląda ona przepięknie. Nie wiem, może wymaga to odkrycia większej ilości terenu?;
- wycięto za dużo umiejętności, gdzież moja atletyka i akrobatyka? Nawet polubiłam to skakanie jak pajac by podnieść sobie akrobatykę;

Na plus zaliczam:
- muzykę. Jest genialna. Cudowna. Nastrojowa. Nie przepadam jednak zbytnio za tym głównym motywem muzycznym, mam wybitnie głupie skojarzenia jak słyszę tych panów, ale cała reszta to dzieło sztuki. Chociaż główny motyw całkiem dobrze spasował mi przy tym smoczym ołtarzu, zbudował nastrój, dodał patos, a w sumie o to chodzi.. ;
- zadania poboczne. Są różnorodne. Nawet sama zostałam zaczepiona przez jakąś wystraszoną kobietę bym zemściła się na jej oprawcach. Miła odmiana. Generalnie odwiedzając jakieś mieszkania z przypadku mieszkańcy prosili mnie o pomoc;
- grafika jest całkiem przyjemna. Zwłaszcza tego pierwszego większego miasta, gdzie trzeba było dotrzeć w zadaniu głównym. Świetnie wyglądają te drewniane chatki, to drzewo na środku i wszędzie przepływa woda. Ale do Wiedźmina 2 i tak się nie umywa.. Ale wiem wiem, w skyrim jest zdecydowanie więcej terenu. Ale pochwalę widok zasypanych szczytów górskich, fajnie między nimi szaleje wiatr ze śniegiem;
- lochy i wieże, czy też inne lokacje, w końcu nie są takie monotonne. Oczywiście nie widziałam jeszcze zbyt dużo, ale spodobały mi się te nowości jak np. ruchome wielkie ostrza, pajęczyny, strumyki, nawet tego czegoś podobnego do szczura się wystraszyłam!;
- duża dowolność w stworzeniu wyglądu własnego bohatera. Nie wiem czy aż tak brak mi zdolności manualnych, ale kompletnie nie potrafiłam stworzyć przystojnego męskiego bohatera i gram kobietą.. Straszne, wiem. Po prostu jak mam grać w jakąś grę przez dłuuugie godziny, to zdecydowanie wolę patrzeć przez tyle czasu na mężczyznę, ale co zrobić.. No takie pokraczne szkarady mi wychodziły, że szkoda gadać. Ale w sumie nie żałuje, spodobał mi się jeden z panów z Towarzyszy (ten co kazał zająć się swoim mieczem, ja to mam gust - facet, który traktuje mnie jak ścierę..) i z przyjemnością wyswatałabym go z moją bohaterką;
- spodobały mi się takie mało istotne rzeczy jak: łapanie motyli ( ), wszystkie te zioła, kwiaty, grzyby wyglądają przepięknie, przyglądałam się również naczyniom w mieszkaniach - także cieszą oko;
- ukrócone zostały te szybkie wycieczki. Uważam to za dobry pomysł, by móc szybko dostać się do jakiegoś miejsca, najpierw trzeba je wcześniej odwiedzić;
- bardzo fajnie wyglądają księgi, nawet znalazłam jakieś odwołanie do poprzednich serii, ale już nie pamiętam jakie dokładnie;
- fajnie, że dane umiejętności może zlevelować i dodać im jakieś bonusy.

Napisałam aż tyle plusów?!? Tak mało minusów? Aż niemożliwe.. Ku mojemu zaskoczeniu gra mi się podoba, i chyba nawet bardzo.. Jak jeszcze okaże się, że główna fabuła jest niczego sobie, to naprawdę zniknę z życia. Aż strach pomyśleć, jakby ta gra miała jeszcze świetne dialogi. Ciąg dalszy moich przemyśleń - wkrótce.
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
Jestem nowy w świecie TES, wcześniej odrzucało mnie od RPG w którym prowadzi się jedną postać. Natomiast z grami TPP, jak Tomb Rider czy Rune, mam bardzo miłe wspomnienia z dawnych czasów. Jednak od gier RPG oczekiwałem zawsze więcej taktyki (co wymaga grupy bohaterów), a największą zabawą było dla mnie tworzenie postaci, rozdawanie punktów i przewidywanie ich rozwoju, i przyznam że fabuła była istotna tylko jako część tworząca klimat.
Wstęp dość przydługi, ale myślę że istotny, ponieważ widzę że ludzie często oceniając tą grę pokazują że jednak RPG z niej dość słaby, ja myślę że wręcz przeciwnie, to jest wręcz świetny RPG... jak na grę akcji .
Bardzo często przemierzając niezliczone ilości podziemi, miałem wrażenie że gram w Rune, a nie w cRPG (która to nazwa kojarzy mi się z baldurami). RPG czułem tylko gdy następował lvl up, albo wychodziłem na powierzchnię i bawiłem się w rzemieślnika. Ale nawet lvlowanie i rzemieślnicza sztuka została ograniczona by nie zakłócić akcji.
Kolejny lewel, to wybór między trzema statystykami, których poprawa sprawi że będziemy wypijać mniej mikstur z danego typu. Potem "perki" które są pozbawione klimatu, spodziewałem się czegoś lepszego po zrzynce z fallouta, tutaj to poprostu skille, tak jak w DA2 ustawione w drzewkach, żadne to perki, żadna rewolucja. Poza tym co te "perki" dają? Z tego co widzę dają trochę %, poprawiają statsy, sprawiają że zużyjemy mniej zasobów do danej czynności, trochę słabe urozmaicenie. Ale są perełki - skradanie się jest nią na pewno - turlanie się przy skradaniu i znikanie na chwilę przy kucnięciu to świetny pomysł, dlaczego wojownik używający zbroi lekkiej nie może mieć dodatkowych ciekawych ruchów? tylko dali 10% do uników, dlaczego ja nie mogę sam tych uników wykonywać? Tutaj można powiedzieć - chciałeś cRPG - masz tutaj właśnie cRPG, ale ja bym wolał tutaj jednak to Action gdyż...
cRPG to raczej słaby, dla mnie jest wręcz żadnym. Ogólnie - za dużo możliwości, za dużo swobody. By opanować tak duży świat potrzeba dużo pracy i mechanizmów, by gra nie była banalna, ale tutaj jest ratunek w modach.
Kradzieże - można kraść bez problemu, wystarczy robić to ostrożnie, możesz okradać tą samą osobę n-razy, i tak za dwa dni będzie w nocy zostawiać gospodę bez straży.
Smoki - ileż można?
Przeciwnicy - o AI już była mowa, ale pal licho AI, w innych grach też nie było jakieś genialne, ale tutaj w prawie każdej sytuacji możesz im uciec gdzie chcesz, nie ma żadnych zamkniętych aren, gdzie jesteś tylko ty i wróg, nie ma lokacji, gdzie wyciskasz siódme poty, by wygrać z kimś walkę, nie ma momentu, w którym mówisz sobie że źle rozwinąłeś postać, jest za słaba, nie da się grać.
Umiejętności - nie ma momentu w którym żałujesz że nie rozwijałeś wcześniej jakiegoś perka, zawsze możesz wrócić, później, możesz czekać w nieskończoność, misja będzie czekać
Czas - odpoczywanie w podziemiach bez żadnych konsekwencji - gdy mam mało życia zawsze odpoczywam 1h, z czystego lenistwa i skąpstwa, bo mimo że kasy mam bez liku, to czemu mam tracić miksturę a potem czas na jej robienie, jak mogę odpocząć i walczyć dalej? Odpocząć w jaskini gdzie kawałek dalej jest jeszcze przeciwnik. Podróże to samo - podróżujesz po całej krainie n-razy i nic cię nie napada, ale to nie dziwne przy tej ilości odbijania się jak ping-pong od różnych lokacji było by to bardzo irytujące (jak smoki, które rozmnażają się chyba co tydzień)
Małe misje - wystrzegajcie się jak ognia! Doświadczenie z gier RPG uczy, że misja = profit, nie tutaj, nie przy małych zadaniach, tutaj to tylko pretekst do zwiedzania jakiejś jaskini + nieistotny przedmiot/złoto, a gdzie exp? ano nie ma, ponieważ exp leci tylko wraz ze wzrostem perków, smutne ale prawdziwe.
Lvlowanie - praktycznie bez znaczenia, nie daje aż takiego poczucia mocy, ze względu na równorzędne lvlowanie przeciwników, w połączeniu z faktem że perki podnoszą lvl, sprawia, że uczenie się wąskiej specjalizacji ma sens, ale zabija trochę klimat, choć trzeba przyznać, że pewni przeciwnicy zawsze sprawiają kłopot, a przy wyższych lvl są perki które potrafią dać znaczną przewagę która dystansuje znacznie wrogów.
Dobra, koniec narzekania, gra mimo to jest świetna, dlaczego? Klimat, klimat, klimat. Co się składa na ten klimat?
Oprawa graficzna i dźwiękowa (rewelacja 10/10)
Ważne misje - mają klimat i mimo to że są liniowe i czasami aż zgrzytasz zębami gdyż aż prosi się o alternatywę, to postacie które w nich występują są ciekawe, a historia jest ciekawie opowiedziana i wciągająca, jest akcja i jest dramatyzm. Choć tutaj muszę przyznać, że przechodzenie tego drugi raz będzie raczej mało wciągające - to dość poważny minus, co sprawia że ta gra jest praktycznie na jeden raz, porównanie do pięknej kobiety ale niezbyt inteligentnej, jest trochę sztampowe, ale adekwatne.
rzemiosła zbroje/bronie/zioła - fajna zabawa, po prostu, nie lvluje się tak ciężko, jak niektórzy mówią, jak człowiek się wgryzie w zasady, to jest fajnie, tutaj duży plus.
Lokacje - ładna grafika to nie wszystko, trzeba wiedzieć jak wykorzystać moce przerobowe sprzętu i ludzi, duże brawa za wygląd i układ przeróżnych podziemnych labiryntów.
Odpowiedz
Appotemnofil - smoków nigdy dość! One są tak przepiękne, że aż żal je zabijać. A ten widok, kiedy smok przyczajony siedzi na skale, a Ty go widzisz z daleka - dla mnie bezcenny. Trzeba przyznać, że te bestie wyglądają bardzo majestatycznie. Zresztą główna fabuła kręci się koło smoków, to te dostojne stwory jak najbardziej być muszą. A że ja mam do nich dużą słabość to inna bajka.

Po jakiś 17 godzinach grania muszę przyznać, że nie dziwią mnie noty 10/10. Ja sama daje 10. Oblivion przy Skyrim to skrajnie nudna gra! Skyrim wręcz plasuje się na równi z moim ideałem Morrowindem, a może nawet jak pogram dłużej i odkryje całą główną fabułę - okaże się lepszy? Po prostu w tej części TESa zrobili jedną, genialną rzecz. Różne zadania wręcz same "łapią bohatera" w przeróżnych sytuacjach. I co jeszcze, idąc w kierunku misji/zlecenia, zawsze nasz kompas wskazuje jakieś inne, ciekawe miejsca. W Morrowind kraina była zbyt duża, by taka rzecz się udała, a w Oblivionie niby spróbowano się o to pokusić, ale całe te lochy, wieże były strasznie nudne, że już nie powiem o tych koszmarnych otchłaniach. A tutaj tak nie jest! Są kopalnie, młyny, latarnie morskie, świetne jaskinie, lochy, nadlatujące smoki, giganty, zamrożone mamuty - ani chwili nudy! I wszystkie te elementy są intrygujące i świetnie zaprojektowane. Fantastyczny kawał dobrej roboty. Plus jeszcze ten klimat.. bajka.

Ta gra na dobre zabiła mój czas wolny. Ba, ja myślę o tej grze, cały czas szperam o niej w internecie, planuje co zrobię gdy znowu do niej zasiądę. Wciągnęła mnie na dobre ta teoretycznie niedostępna, zimna kraina. Nie spodziewałam się tego kompletnie..
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
A ja po 26h muszę przyznać, że gra jest nadal świetna!
Minusy: płytkość i ekwipunek (nie można mu zmienić broni) oraz "władza" nad towarzyszami, duża ilość bugów, niektóre zadania są słabe, mało rozwinięte pomysły, brzydkie twarze.

Neutralny jestem przy - dialogach. Może nie zachwycają, ale przyczepiać się też według mnie nie ma do czego. Decyzje - nie ma ich za dużo, ale nie zwracam na to uwagi. AI wrogów - przynajmniej można znaleźć sposoby na nich, co wymaga trochę myślenia. Zagadki - może i nie najlepsze, ale i nie najgorsze, choć nie mogę niektórych rozgryźć, ale fajne jest to, że czasami nie mogę znaleźć głupiej dźwigni. Poziom trudności - gram na ekspercie, czasami mam problem, czasami nie - i to lubię, a nie, że ciągle ginę, albo wszystko jest łatwo, z kolei jak ktoś chce zagrać na najtrudniejszym poziomie trudności to tak trudno nie będzie, sam sprawdzałem - można powiedzieć, że ekspert to normalny, a mistrz to normalny plus/trudny minus. Za dużego wyzwania dla osób takowych je lubiące nie będzie, ale jak tego nie poszukuję.

Plusy: ogromne, różnorodne, klimatyczne, piękne (najbardziej mi się podoba Biała Grań, już mam do niej sentyment) lokacje, muzyka!, rozwój i tworzenie postaci (rasy, wygląd itp.), wolność!, świetne zadania poboczne (są mroczne, różnorodne, ciekawe)!, świetne pomysły (np. małżeństwa) (ale są mało rozwinięte - czyt. minusy), grafika, gildie!, posiadanie towarzyszy!, duża różnorodność przeciwników, system walki, crafting (mimo, że nie tworzę, to uważam, że crafting jest bardzo dobry), dobrze wyważone umiejętności - np. kowal ma najlepsze zbroje, ale wojownik ma lepsze umiejętności do walki, smoki!, klimat!, minigierki - przy zamkach są fajne, level scaling, odpowiednie ceny towarów i innych rzeczy - wydaje Ci się, że masz dużo forsy, a tu zaraz musisz uzbierać więcej, długość (gry są za krótkie, a tu na skończenie wszystkich zadań trzeba dużo czasu, co mi się podoba, wciąga (nie mogę się od niej oderwać!).

Podsumowując - ideał to nie jest, ale gra jest świetna! Mimo swoich mankamentów, a jeszcze te wszystkie pomysły jak towarzysze w TES! Super! Choć ich wykonanie jest takie sobie - słaba władza nad towarzyszami. Twórcy mają pomysły, teraz trzeba je rozwinąć w TES: VI. Są też niektóre słabe zadania poboczne, ale jest ich mało. No i te bugi... A teraz podstawmy wszystkie plusy, które wręcz miażdżą minusy. W moim mniemaniu oceny 10/10 są przesadzone, gdyż nie wszystko jest dopracowane do końca (gdyby było to rozumiem). Może zmieni to patch, nie wiem. Obecnie daję mocne 9/10. Ciekawe kiedy pierwsze dlc
Odpowiedz
Moim zdaniem, Skyrim to wybitna gra! Nie dość, że zadania są BARDZO różnorodne (co chwile zabijamy bandytów w innym miejscu!), to jeszcze fabuła zwala z nóg! Jesteśmy smoczym dzieckiem (czy dziecięciem, wtf), które zabija smoka i wchłania jego moc, a nie może zabić niedźwiedzia! Fuck Yeah! Dodam jeszcze, ze są bardzo krótkie dialogi i wspaniała, wygodna opcja dodawania umiejętności. Bez problemu można trafić na te małe gwiazdki na tle kosmosu.

Także, podsumowując - gra jest wybitnie słaba. Jak ktoś lubi łazić po jaskiniach i zabijać bandytów/zombie to polecam. Jak ktoś jest normalny, to odradzam. Pozdrawiam. :c
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Gość dnia sobota, 26 listopada 2011, 23:40 napisał

Moim zdaniem, Skyrim to wybitna gra! Nie dość, że zadania są BARDZO różnorodne (co chwile zabijamy bandytów w innym miejscu!), to jeszcze fabuła zwala z nóg! Jesteśmy smoczym dzieckiem (czy dziecięciem, wtf), które zabija smoka i wchłania jego moc, a nie może zabić niedźwiedzia! Fuck Yeah! Dodam jeszcze, ze są bardzo krótkie dialogi i wspaniała, wygodna opcja dodawania umiejętności. Bez problemu można trafić na te małe gwiazdki na tle kosmosu.

Także, podsumowując - gra jest wybitnie słaba. Jak ktoś lubi łazić po jaskiniach i zabijać bandytów/zombie to polecam. Jak ktoś jest normalny, to odradzam. Pozdrawiam. :c

Ale nie co chwila spotykasz gadającego psa, księcia deadrycznego, porywa Cię mroczne bractwo, musisz stawić czoła jakimś słabościom gościa, u którego jesteś we śnie... Nie w każdej grze jest tak świetny klimat, duży rozwój umiejętności, tyle małych dodatków, które uprzyjemniają rozgrywkę... Prawda za dużo jest takich zadań "pójdź, zabij, przynieś/przyjdź", ale nie musisz tych zadań robić. Są o wiele ciekawsze. Dialogi są krótkie prawda - ale nie rozumiem po co na siłę je wydłużać. Ważne, że spełniają swoją rolę - nie są nudne itp. Co do smoczego dziecięcia - to wina polonizacji, że bohater dostał taką "dziecięcą" nazwę. Co do tego, że jesteśmy tacy słabi, a tacy silni - znajdź mi grę, w której bohater - heros na samym początku pokonuje każdego przeciwnika. Jeśli zaś chodzi o fabułę - nie doszedłem tak daleko, aby o niej móc się wypowiadać i szczerze powiedziawszy uważam, że Skyrima nie przeszedłeś, aby się o niej wypowiadać. Mogę się mylić, ale takie jest moje wrażenie.
Odpowiedz
Brakuje mi finisherów magii/łucznictwa. Trochę ubogo się gra bez nich.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Ech... po niecałych 40h grania nie chce mi się grać. Nawet fabuły nie chce mi się ruszać! Zrobiłem wszystkie według mnie ciekawe zadania, zaprowadziłem pokój w Skyrim, a ze smokami mi się już nie chce walczyć. Zostały mi same jakieś słabe zadania typu "pójdź, zabij" i wbiłem jakiś niecały 19 lvl i po Skyrimie. Zamiast tak jak CDA pisało, że im dalej tym lepiej, jest im dalej, tym gorzej. Skyrima na razie raczej nie przejdę, te niecałe 40h było świetne, ale zaczynam uważać, że lepiej jednak jak włoży się całe sił w wątek główny zamiast w zadania poboczne, które i tak nie wszystkie trzymają ten sam poziom. Gildie mają słabe zadania - mroczne bractwo na powitani - pójdź i zabij tego i tego. Jedynie legion cesarski był fajny, bo miał mało zadań, które były w miarę przyjemne no i gildia Towarzyszy - fajne profity. Gdyby byli w miarę fajni i ciekawi towarzysze z chęcią bym podróżował, robił zadania i ich wyszukiwał - tak to nie mam co robić. Gra roku? Odwołuję. RPG roku? Prędzej. 9/10? NIE!!! Za te świetne 40 h mógłbym dać 9, ale pozostaje reszta gry, która jest taka sobie, więc ocena leci w dół - 8/10. Skyrim jest lepszy od Deus Exa, Hirołsów 6 i DA2, ale W2 jednak rządzi. Wolę ciekawe postacie, świetne dialogi, polski dubbing (to też przecież plus), świetną fabułę, grę trzymającą ten sam bardzo dobry poziom od początku do końca, ciekawe zadania poboczne, choć jest ich mało od (teraz o Skyrimie) długiej gry, trzymających różny poziom zadań pobocznych, których jest masa, świetnego systemu walki i rozwoju postaci, klimatu, różnych smaczków (jak małżeństwa), pięknych widoczków i towarzyszy (choć są nijacy to jednak lubię posiadać kompana). Minusów nie wymieniam.
Tak więc - fajnie się grało, ale się skończyło. A szkoda, bo chętnie bym pobył jeszcze w pięknym świecie Skyrima, ale tak bez celu to nudno.

[Dodano po 23 godzinach]

Tak czytałem recenzję Skyrima od CDA, w gazecie i jedna kwestia dała mi do myślenia - napisali w tej recenzji, że w Skyrim jest kilkadziesiąt gildii, do których można dołączyć - przecież jest ich zaledwie 7. Nie wiem czy to pomyłka czy nie (nawet kilkanaście to o wiele za dużo), ale dało mi to do zrozumienia, że te wszystkie 10 są na serio zawyżone, a niektóre recenzje "podkolorowane".
Odpowiedz
Gram w Skyrim i mam dopiero 48lv. Zostało jeszcze tylko wykonać misje dla Legionu lub Gromowładnych i misje poboczne. Co to komentarzy niektórych że gra jest prosta to nie uwierzę że Prastary Smok na Mistrzu nie stwarza problemów. Spróbuj go zaklikać to raz dmuchnie ogniem i death. Na wyższym poziomie potrzeba taktyki. Bo na nowicjuszu to sam na 3 smoki to jest żaden problem. Trzeba przejść dalej do plusów i minusów.

+ Grafika
+ Liczba questów
+ Dialogi
+ Genialna możliwość 1H + magia lub magia + magia / tego mi brakowało w po przednich seriach
+ Finishery (są TROCHĘ drewniane ale jakoś je polubiłem)
+ Wielkość ruin
+ Perki
+ Muzyka(szczególnie jak nadlatuje smok)
+ Daedryczne artefakty( wreszcie mają unikatowy efekt a nie jak w Oblivionie )
+ Mini Bossy na koniec każdej gildii


- Brak atrybutów Inteligencji,szybkości itp
- Brak umiejętności Bez Zbroi,Mistycyzm,atletyka itp
- Finishery (powinni dodać kilka nowych dla maga i łucznika)
- ilość przedmiotów (mało potężnych artefaktów jak i zwykłych rupieci)


Mnie ocena 10/10 nie dziwi. Gra RPG ma wciągnąć gracza klimatem i questami a nie super grafika i możliwością cięcia przeciwników pod każdym kontem. Mnie osobiście Skyrim wciągnął i to bardzo. Co do ocen zależy kto ocenia daną grę. Osoba która lubi se pograć w RPG i wyrzucić je w kont czy prawdziwy fan tej gry. Osobiście nie gram w Skyrim bo to fajna gra tylko dlatego że zatraciłem się w tym uniwersum. I temu zwykły gracz przejdzie wątek główny i ooo jaka nuda a ja będę się rozkoszował tą grą zwiedzając każdy zakątek mapy. Mam jednak kilka uwag do twórców gry. Martwi mnie bardzo to że z każdą kolejną częścią gra staje się uboższa. Twórcy zaczynają zapominać o hardcorowych graczach i kierują swoje działania w kierunku młodszych odbiorców. Czemu nie może być w Skyrim umiejętności Akrobatyka i perków do niej? Taka osoba mogła by wejść tam gdzie inne mogły by tylko pomarzyć. Albo czemu nie ma walka wręcz jako umiejętność? Dodali by do gry naręczną broń pazury,jakieś kolce. Brak atrybutów i klas...szkoląc wszystko rośnie mi level. I rzecz która mnie dobija najbardziej. Jest 8 gildi a ja mogę przejść każdą. Czemu nie zrobią tak jak w Morrowindzie? Złodziej/zabójca owszem ale mag/wojownik już nie. Droga wyboru albo to albo to. To przynajmniej zmusza gracza do kolejnego przejścia gry. Napisałem tu gracza a nie zbulwersowanego dzieciaka który nie może przejść gry za pierwszym razem po każdej stronie więc nie zagra kolejny raz. Na koniec... Skyrim jest grą naprawdę dobrą i zasługuje na wysokie oceny. Mam tylko nadzieję że twórcy nie zapomną o prawdziwych graczach i przywrócą nam nadzieję w dobre gry RPG w 2011 roku.
Odpowiedz
@Jeździec Apokalipsy http://forum.gexe.pl/.../27250-gildie/ - to weź napisz jaka gildia nie została wymieniona, bo jest ich 7.

A co do trudności - piszesz tylko o bossie, a co z resztą przeciwników? Ja gram na ekspercie i szczerze mówiąc jest bardzo łatwo, nie grałem na mistrzu, ale wątpię, aby był dla mistrzów.

Szkoda, że mnie tak questy nie pociągają, bo prawda uniwersum jest świetne, ale robienie zadań, aby pobyć w nim więcej jest jak dla mnie bez sensu. Tym bardziej, że są gry lepsze, oferujące zarówno ciekawe uniwersum jak i zadania.
Odpowiedz
Jak na widok smoka na ekspercie (czyli o jedno oczko mniej od "mistrza") wzruszam ramionami i staram się powstrzymać od ziewania, to nie jest dobrze - jak masz dobrze rozwinięta postać, to żaden jej nie podskoczy. Dla mojego cichego zabójcy ta bestia jest mniejszym zagrożeniem od dobrego maga czy dwóch wkurzonych białych miśków, to coś tutaj nie gra. No dalej, poziom trudności jest tutaj analogiczny jak przy "Dragon Age II", a kpiliśmy z dziecka BioWare, że da się ten tytuł przejść z wyłączonym monitorem. Reakcje smoków są przewidywalne (każdy atakuje wedle tej samej metody - zabijesz jednego, wiesz jak ukatrupić resztę), a jak dostaniesz okrzyk "smokogrzmotu", to zagrożenie z ich strony spada do absolutnego minimum.

Co do uniwersum, to spoko - tyle tylko, że "Skyrim" obiektywnie nie wnosi do niego wiele nowego ("Morrowind" nadal pozostaje niedoścignionym ideałem pod tym względem). Większość książek się niestety powtarza, natomiast o Nordach dowiadujemy się praktycznie samych podstaw Byłoby spoko, tylko to jest pierwsza pełnoprawna produkcja osadzona w "IV Erze" i od "Obliviona" minęło 200 lat - nie wykorzystano tego potencjału.

Ciekawi mnie też kwestia plusu dla dialogów, bo według mnie są one żenująco krótkie a system za nie odpowiedzialny też rozczarowuje.

Cytat

to weź napisz jaka gildia nie została wymieniona, bo jest ich 7.


Od biedy można uznać "Ostrza" jako gildię
Odpowiedz
Teraz czytałem, o gildiach to niektórzy zaliczyli także "Siwobrodych". A "Ostrza" są jakąś dużą gildią? Mają jakieś zadania i profity?
Odpowiedz
Co do 8 gildii chodziło mi o Ostrza. Ja polubiłem Paarthurnaxa więc nie mogę zbyt dużo powiedzieć o tej gildii ale po zakończeniu można sprzedawać kości i łuski dla Esberna(tak słyszałem(

A co do walk ze smokami. To po co używać smokogrzmotu? Skoro jest za prosto to po prostu udajemy że ten krzyk nie istnieje. Co do Lore to prawda Skyrim nie wnosi prawie nic oprócz informacji że Falmerowie naprawdę istnieją(no i smoki). I popieram to że Morrowind jak do tej pory był najlepsza gra serii. Możliwości w tej grze jak i różnego sprzętu było od groma.



Co do gildii to jest jeszcze kampania Wschodnio? Cesarska.(skoro Bardowie i i ich 4 zadania zaliczają się jako gildia)


Przy okazji. Wie ktoś może czy da się w Skyrim jakimś kodem latać lub chociaż przenieść się do przodu? Bo mam sytuacje bez wyjścia i albo użyje kodu albo nie zakończę ciekawej misji. Z góry thx
Odpowiedz

Cytat

To po co używać smokogrzmotu? Skoro jest za prosto to po prostu udajemy że ten krzyk nie istnieje.


Wiesz, na takiej zasadzie to możemy latać po tych tundrach z gołym tyłkiem i rzucić się na smoka z pięściami - wtedy też będzie hardcorowo Jeżeli obierzemy taki punkt widzenia to 90% gier można rozgrzeszyć. Wydaję mi się jednak, że zadaniem twórców każdej gry jest odpowiednie dopracowanie i zbalansowanie produkcji. Tym bardziej, gdy ktoś się przed premierą chwali, że tworzy produkcję, gdzie dobrze będzie się czuł początkujący gracz, jak i weteran gatunku
Odpowiedz
← The Elder Scrolls

Ogólne wrażenia - Odpowiedź

Wczytywanie...