„Wojna na Północy” i jej edycja kolekcjonerska


wojna na północy, edycja kolekcjonerska

Wygląda bogato, nie? Szykujecie już pewnie swoje portfele, aby zakupić tę edycję kolekcjonerską z fikuśnym opakowaniem? Bracia Warner przygotowali w końcu coś dla prawdziwych maniaków tolkienowskiego uniwersum? Ech... lepiej zejdźmy na ziemie, moi drodzy, gdyż to jest prawdziwy cios poniżej pasa dla każdego pasjonata „Władcy Pierścieni” czy ludzi mieniących się „gadżeciarzami”.

Przyznam szczerze, że aż zacmokałem z wrażenia, gdy zobaczyłem powyższe zdjęcie i automatycznie pomyślałem sobie, że ktoś w końcu przygotował edycję kolekcjonerską, na którą warto odkładać kilkadziesiąt dodatkowych złotych. Róg obfitości porównywalny z „Wiedźminem 2” albo przynajmniej z „Drakensang: The River of Time”. Niestety, to nie ten adres – tutaj bieda aż piszczy i wylewa się praktycznie z każdego kąta. Kolejny raz potwierdziła się stara zasada, że co się nie dołoży, to się dowygląda.

Zatem czego możemy się spodziewać?

  • Opakowania stylizowanego na kołczan łowcy z północnych rubieży.
  • Artbooka pełnego szkiców koncepcyjnych, ukazujących kluczowe postacie w grze, najgroźniejszych przeciwników oraz piękne krajobrazy północnej części Śródziemia.
  • Płyty „Inside Look: The Music of War in the North” zawierającej wywiady i nagrania z kompozytorem Inonem Zurem w „Abbey Road Studios” oraz ze specjalnego koncertu na targach E3 2011, wraz z trzema utworami ze ścieżki dźwiękowej gry.
  • Strój północnego łowcy dla avatara na Xbox Live! oraz PSN (tapety, czcionki, ikonki i inne pierdoły).
  • Grę „Władca Pierścieni: Wojna na Północy”.

Cena? 129,99 $ (ok. 352 zł!). Dajcie spokój, toż to prawie trzy razy drożej niż standardowa edycja „Wiedźmina 2”, która zawierała znacznie więcej dodatków. Nawet im się nie chciało pełnego soundtracka zamieścić, tylko dali trzy utwory! Nawet głupiego zlepku kilku pikseli okraszanego jako „ekskluzywne DLC”! Co oni sobie myśleli? Ktoś tu chyba liczy na łatwy zarobek na fanach „Władcy Pierścieni”, ale mam szczerą nadzieje, że mają oni na tyle rozumu, aby pokazać Warnerowi i Snowblind Studios odpowiedni palec (i nie mam na myśli tu kciuka) za taką propozycje.

Premiera „Wojny na Północy” planowana jest na jesień 2011 roku i liczę na to, że gra trzyma wyższy poziom niż jej edycja kolekcjonerska.

PS. Wiem, że ten pakiet jest na tę chwilę przeznaczony tylko dla amerykańskich graczy, ale szczerze wątpię, że Europejczycy dostaną coś więcej niż ten szajs.

Odpowiedz
← Nowości

„Wojna na Północy” i jej edycja kolekcjonerska - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...