outpost

[Drakensang] [Drakensang: The Dark Eye] Recenzja

Zapraszamy do zapoznania się z recenzją gry "Drakensang: The Dark Eye"!

Słów kilka Większość zniecierpliwionych graczy od dawien dawna czeka na PRAWDZIEGO RPG-a – takiego z krwi i kości. Nie sprawdziły się w tej roli m.in. Fallout 3 i Mass Effect, które miały być przełomowymi grami, wnoszącymi cudowny klimat i wciągającą fabułę – bo przecież to one są najważniejsze. I właśnie to stało się celem Radon Labs, producenta Drakensang'a. Niemcy postanowili zrobić grę, która nie tylko zachwyci ładną grafiką, ale będzie również posiadać duszę oraz specyficzny klimat, pochłaniający wszystkich tych, którzy będą mieć kontakt z ich nowiusieńkim dziełem. Tytuł zapowiadał się niezwykle ciekawie, a oliwy do ognia dolewały liczne prognozy i wypowiedzi producenta, pojawiające się w mediach. Dzisiaj śmiało mogę odpowiedzieć na pytanie, czy Drakensang to kolejny niewypał, czy też RPG, na jaki czekamy od dawna. Zacznijmy od... ... Czytaj dalej!

Komentuj, dyskutuj, dziel się z innymi swoim zdaniem!

Odpowiedz
Zastanawiam się właśnie czy zakupić tę grę czy też nie
Grał już ktoś w Drakensang? Rzeczywiście jest to następca Baldursa? (moim zdaniem to niemożliwe bo drugiej takiej gry już nie będzie). Generalnie chodzi mi o to czy warto wydać na to pieniądze?


[font="Arial"]"Największą mądrością i siłą jest uznanie siły drugiego człowieka. Jedynie słabi poszukują w innych słabości"[/font]
Odpowiedz

Cytat

Grał już ktoś w Drakensang?


Ja grałem. Produkcja niewątpliwie ciekawa i warta zagrania. Choć po pewnym czasie nie wiadomo czemu mnie wynudziła i odbiłem się od niej mocno. Za jakiś czas dam jej drugą szanse i wtedy ostatecznie ocenie.

Cytat

Rzeczywiście jest to następca Baldursa?


Nie. Drugi Planescape i Neverwinter Nights to też nie jest. Ale i tak jest wesoło

Cytat

Generalnie chodzi mi o to czy warto wydać na to pieniądze?


Generalnie to ta decyzja należy tylko do Ciebie. Jeżeli lubisz cRPG w stylu gier osadzonych w Zapomnianych Krainach i masz już dość tego, gdy producenci robią Cię w jajo i wmawiają, że FPS z elementami cRPG to nowa generacja, a reszta to archaizmy - to Drakensanga musisz zakupić. Tym bardziej, że cenowo jest bardzo przystępny (79,99 zł.). Choć kamera ostro przeszkadza w zwiedzaniu oryginalnego świata i poznawaniu nieznanego systemu Das Schwarze Auge, to niewątpliwe warto rzucić okiem tą grę.
Odpowiedz
Grałem tylko w demo, więc na wstępie uprzedzam, że może część błędów poprawiono. Mój sprzęt też nie należy do najnowszych, więc o powolnym działaniu nie wspomnę.
W każdym bądź razie spodobało mi się, że nie mam wpływu na wygląd tworzonej postaci. Totalne ze mnie bezguście w tej kwestii (a'la simsowate tworzenie rodem z Obliviona było korygowane hełmem zakrywającym całą twarz, dzięki czemu dało się jako tako patrzeć na moje "dzieło"), więc przyjąłem z radością ładne i kuszące kształty (kobiet) postaci w grze.
Nie podoba mi się dziennik zadań. Jest dość... lakoniczny, średnio pomaga w rozwiązaniu zadania. Brakowało mi także pewnych drogowskazów - być może są w dalszej części gry. Grafika nawet na niskim poziomie ciszy oko, podobnie drobiazgi takie jak zacięty wyraz twarzy naszej postaci, gdy damy jej do ręki broń. Zarazem to zabawne, bo nie znika on po pewnym czasie (tryb biegu) i sprawia, że zastanawiałem się, czy moja łowczyni nie za szybko dostanie zmarszczek

Ogólnie odniosłem bardzo pozytywne wrażenie i grę zapewne kupię, choć nie w obecnej cenie. Pogromca Baldur's Gate? Nie, to zupełnie inne gry i nie ma co ich porównywać. To tak jak ze starymi mercedesami i nowymi - tamte mają klasę, nowe mają wygląd i bajery, ale trudno je porównać jedną, obiektywną miarą. Powiem więc tak - jak podobała ci się saga o dziecku Bhaala, to w Drakensanga powinieneś zagrać.
It can’t be outmatched
Odpowiedz
No powiem Wam, że następca Baldura to to na pewno nie jest, ale dosyć przyjemnie się w gra... Świat całkiem spory, dużo lokacji i w sumie ok 80 godzin grania. Nieco razi liniowość gry, ale fabuła w sumie wciągająca... Denerwuje mnie tylko marny bilans postaci: jak się ma maga, to już nie ma zabawy, bo włącza się magikozbroję, mieczyk w łapę i cocojumbo... Czary się w ogóle nie opłacają...
Odpowiedz
Zakupiłem Drakensang i mogę parę słów powiedzieć
Fabuła gry jest ciekawa i naprawdę wciąga
Jedną z wad Drakensang (według mnie) jest to nędzne 3D ... gra nie ma już tego klimatu (trochę się martwię co będzie jak wyjdzie BG III w 3D ...)
Czasami czuję się po prostu jakbym grał w coś pokroju "Szymek Czarodziej" (ładnych parę lat temu dostałem to na prezent ... hehe).

Jeśli chodzi o całą resztę:
- Jak zauważył Courun Yauntyrr dziennik średnio pomaga,

- Rozwój postaci (atuty i inne umiejętności) ma swoje plusy

- System walki nie jest tak powalający jak w Wiedźminie ale też jest ciekawy

- Rozmowy - trochę dziwne jak na mój gust heh, szkoda że nie jest to tryb taki jak w Wiedźminie czy Mass Effect (nie pamiętam niestety nazwy tego trybu). Podoba mi się jednak to że można wybrać podczas rozmowy towarzysza który ma mówić bo np. posiada wyższy poziom umiejętności (uwodzenia, targowanie, natura ludzka, gadanina etc.)

- Kamera - jest irytująca z początku ale można się przyzwyczaić

Na razie wystarczy Ogólnie gra jest ciekawa, świat całkiem spory i dużo zabawy


[font="Arial"]"Największą mądrością i siłą jest uznanie siły drugiego człowieka. Jedynie słabi poszukują w innych słabości"[/font]
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Iluvatar dnia pon, 05 sty 2009 - 11:49 napisał

Jedną z wad Drakensang (według mnie) jest to nędzne 3D ... gra nie ma już tego klimatu (trochę się martwię co będzie jak wyjdzie BG III w 3D ...)
Czasami czuję się po prostu jakbym grał w coś pokroju "Szymek Czarodziej" (ładnych parę lat temu dostałem to na prezent ... hehe).


Dobre Sam bym lepiej nie określił crgowej grafiki 3D

Całkiem przyjemna gierka tylko przez ten system dialogów i wesołą muzyczkę po wykonaniu jakiegoś questa istotnie czuje się czasami jak bym grał w Szymka Czarodzieja albo Kajko i Kokosz.
Odpowiedz
Żałuję pieniędzy, które wydałem na tę grę. Już piszę dlaczego.

Drakensang chciał być chyba najbardziej archetypowym z archetypowych RPGów, wynikiem tego było niezwykłe skondensowanie sztampy na piksel.
Gra przede wszystkim odstręczyła mnie niemożnością jakiegokolwiek odgrywania postaci - tutaj każdy jest dobry. Przypominam sobie cudnego Gothika i Bezimiennego, który naprawdę miał jakiś charakter, i odpuszczam Drakensanga czym prędzej. Nie ukończyłem gry, więc może się to później zmienia, ale ja tego badać już nie będę.
xui̯-ø
Odpowiedz
Według mojego skromnego zdania gra ma i swoje wady, i zalety. W pełni zgadzam się z recenzją. Chociaż niektóre aspekty nie zostały ujęte np. złe zakończenie.
Odpowiedz
Mnie ta gra zupełnie nie przypadła do gustu, grałem bardzo krótko i ciężko mi powiedzieć coś pozytywnego, grafika niby 3D ale jakoś odpychająca (tandetna), w szczególności modele postaci. Lubię cRPG'i ale ten wyjątkowo mnie do siebie zraził, mimo że po kilku trailerach uznałem tą grę za całkiem ciekawą.

Odpowiedz
Zagrałem i przeszedłem, bo przypomina mi kochanego Baldur's Gate'a. Gra jest dobra i solidna, ale nie ma tej magii co BaldruR's Gate. Jedyne w czym Drakensang przebija BG to grafika, bo ta w BG była jaka była, ale... muszę przeznać, że... nawet mi się spodobała i miała swój urok mimo, że wyglądała na słabą (mówa o Baldur's Gate). Z Drakensang'iem spędziłem miłe chwile i dlatego daję ocenę 8/10.
Odpowiedz
Drakensang przy pierwszym kontakcie mocno mnie odrzucił. Pół godziny i miałem dość, a że gra była z CD-Action, to i skrupułów większych nie miałem - płyta wylądowała na półce.

Po miesiącu jednak, z braku laku, wróciłem, dałem szansę, wybrałem bardziej klimatyczny archetyp (poszukiwacza z zajefajnym kapeluszem, a zaczynałem magiem bojowym, który wygląda tragicznie) i okazało się, że nie jest jednak tak źle. Co prawda, zero role-playing, wkurzająca świętoszkowatość, słabiutki klimat, tragiczne dialogi (brak kwestii do wyboru), czy niespecjalny wątek główny z niedopracowanym zakończeniem (choć było trochę dobrych momentów) to poważne zarzuty, które nie pozwoliły mi się nad Drakensangiem zachwycić (głównie przez niedawny kontakt z Dragon Age'em, przy którym w powyższych elementach niemieckie dzieło wypada bardzo blado), ale gra ma także mocne strony (pod niektórymi wzgledami to tytuł Bioware'u prezentuje się gorzej). Tutaj wymienił bym na ten przykład: bardzo wiele zróżnicowanych i pomysłowych questów, bardzo dobry system walki i czarów, wiele umiejętności bojowych, świetny, rozbudowany system rozwoju postaci, przyjemnie prowadzony dziennik, konieczność samodzielnej produkcji części ekwipunku, wreszcie wart inwestycji zdolność zastawiania pułapek (nawet bossów można było nimi załatwić), czy klimatyczny ekwipunek (mój główny kawał gry przedreptał w swojej kurtce i kapeluszu, nie mogłem się z nim wręcz rozstać, a Gladys swój kapelusz z piórkiem miała na głowie do końca gry). Część to raczej drobnostki, ale niektórych, jak np. mnie, cieszą.

Co do stopnia trudności - raczej niski. Mój oddział chyba nie był najsilniejszy, a i tak problemów szczególnych nigdy nie miałem.

Podsumowując, Drakensang to dobra, dość długa gra, ale żadne arcydzieło. Można się przyjemnie pobawić, ale raczej ciężko się zakochać.
Odpowiedz
Na jej punkcie mało co nie oszlałem. Ale zaciołem się w podziemiach Murolsh
Odpowiedz
Gra na pewno nie jest niczego zastępcą...Nie znoszę takich odwołań, że coś tam jest następcą czegoś tam. Grrr....Każda gra chce stworzyć coś nowego. Może co najwyżej brać jakieś wzorce, a to nie jest złe. Wracając jednak do samej gry - Mnie się podobała. A nawet bardzo. Ciekawa fabuła, postacie, walka, która momentami jest ciężka i wymagająca. W dodatku długość rozgrywki zadowala. Jedyne co może wkurzać to potrzeba posiadania byle umiejętności by np. zebrać kwiatek....trochę przesadzone. Postaci do wyboru wiele, więc i zagrać można na kilka sposobów. Jest dobrze! Ja grę polecam.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Świetna gra choć ten niby bieg bohatera i towarzyszy jest irytujący. Ale plusy (nie będę wymieniać) bardzo dobrze maskują ten i resztę mankamentów tej gry. 9/10
Odpowiedz
[font="Century Gothic"][/font]
ja powiem tak:
Grę kupiłam bo zamarzyłam sobie cRPG oparty głównie na papierowym systemie-czytałam o nich dużo jak szukałam info o fantastycznych stworach i byłam oczarowana.
Grafika całkiem niezła, jako dziewczynie podoba mi się jej cukierkowatość, tylko ekran mam trochę większy niż zakładali stwórcy.
Poziom trudności? Musi być raczej nie z wysokich bo jakoś udaje mi się grać, choć i łatwy też nie za bardzo jest. powiedziałabym średni.
Jak na razie nie opuściłam Ferdok więc zbyt wiele o grze nie powiem.
Ale kamera momentami powala - jak mam coś zrobić jeśli widzę tylko i wyłącznie plecy bohatera? ale to tylko jeden minus, poza tym można temu zaradzić odbiegając bohaterem i przełączyć na któregoś z towarzyszy znajdujących się dalej
grę według mnie warto kupić bo po krótkim graniu w nią już wsiąkłam, a i można teraz znaleźć ją w jakiś kolekcjach co klasykę sprzedają, a są zwykle tańsze od pierwotnego wydania(ja mam jakiś dziwny dwupak za ok. 30zł).
Odpowiedz
IMO gra fajna, ale do Baldur Gate nie podskoczy. Dlaczego???
Zacznę od plusów : fajna grafika i daje radę na starszym sprzęcie, niezły wybór postaci; zarówno głównej, jak i sojuszników, umiejętności bitewne dzięki którym walka to nie tylko rzuty kostką, dobry tryb zdobywania expa przez drużynę (dostają go wszyscy, nawet ci co akurat siedzą w "bazie").
Teraz minusy : "przesłodzenie"-postacie są zbyt grzeczne (nie żeby się mieli zchamić, ale do żołnierzy, najemników i piratów nie pasują zwroty; "błagam" czy "wysłuchaj mnie"), przypis broni do postaci to (IMO) też minus, w Baldur Gate było to lepiej zrobione, dalej; brak możliwości powrotu do lokacji po wykonaniu przypisanego do niej zadania głównego, no i wielka wtopa: niepremiowanie walki, co w grze przygodowej jest porażką. Po osiągnięciu pewnego poziomu przesajemy dostawać expa za pokonanych wrogów choćbyśmy wybili ich milion, jest to tak głupie że aż boli. Chociaż 1 pkt expa za ubitego przeciwnika powinien się jednak należeć.

Dla tych powodów Drakensang, po mojemu, nie może mierzyć się z BG czy Diablo, tym bardziej że Radon labs nie wydali żadnych konkretnych "łatek"(implementacja trybu experckiego z "dwójki" dużo by dała).
Odpowiedz
Wreszcie przeszedłem ten tytuł... Po latach odkładania tego na bok. Sama ścieżka fabularna jest dobra, ale nie na tyle porywająca, ciekawa i zaskakująca, by wyróżnić się ponad inne tytuły cRPG. Sam świat "Drakensang" jest bardzo barwny i złożony, jednak zasady rządzące systemem przy pierwszym i dalszym obcowaniu z grą mnie przerosły. Szczerze mówiąc, do końca nie byłem pewny, w co inwestować, co jest dla mnie istotne, co się przyda w przyszłości i dla której klasy. Może już tak osiadłem w klasycznym otoczeniu D&D, że nie jestem w stanie przerzucić się na inne, znacznie różniące się systemy. Na ogromny plus należy zaliczyć oprawę graficzną, choć nieco zbyt bajkową, ale miłą dla oka. Najbardziej urzekły mnie promienie słoneczne przebijające się przez szczeliny w jakiejś kopalni czy piwnicy. Bardzo efektowne. Irytować może za to korzystanie z kamery, ale da się do tego przyzwyczaić po dłuższym okresie. Same zadania nie są zbyt zróżnicowane, a ścieżki dialogowe ograniczają się zazwyczaj do jednego wyboru, zawsze praworządnie dobrego, co w porównaniu z NWN mi po prostu nie wystarcza, że często łapałem się na tym, że nie czytam linii dialogowych, bo nie wymagają zastanowienia i większego skupienia. Liczba zaklęć jest też dość uboga, ale wystarcza. Głównie ograniczałem się do góra 3-5 czarów, gdyż resztę uznałem za mało przydatną. Podobnie jest ze zdolnościami. Nie wszystkie były użyteczne. Towarzysze byli ciekawi, ale przydałoby się nieco poszerzyć ich wątki, by lepiej poznać kompanów. No i jest ich całkiem sporo. Lista przedmiotów i artefaktów jest także uboga, a może raczej bliźniaczopodobna. Może to lepiej, bo wzrasta poziom trudności i nie można stać się półbogiem. Szczerze mówiąc, sama finałowa walka nie była zbyt trudna, jednak nie można powiedzieć, że wszystkie potyczki były proste. Zdarzało się, że musiałem wytężyć zmysły taktyczne, by po raz kolejny nie zginąć.
Ogólnie rzecz biorąc, tytuł ciekawy, warty zapoznania, ale nie jest wielce wybitny i nieco mu brakuje do innych cRPG.
Odpowiedz
Trochę polemizuję z Lionelem

Drakensang przechodzę drugi raz. Za pierwszym podejściem nie dotrwałem do końca gry z powodu złej taktyki walki. Po roku wróciłem do gry. Jestem w ostatnich rozdziałach. Ostatnie nieprzyjemne doświadczenia ze światem Faerunu sprawiły, że Aventurię będę wspominał bardzo miło. Dla mnie system rozwoju postaci w Drakensangu jest idealny.

W NWN i BG opierających się na sztywnych klasach rozwój postaci jest mocno ograniczny. W Drakensangu tego nie odczułem. Archetypy postaci wyznaczają jedynie pewne premie i wartości startowe. Możemy je zmodyfikować i rozwinąć postać w zupełnie innym kierunku. I tak oto moja Gladys z łotra stała się mistycznym rycerzem który z daleka gromi wrogów piorunami, a z bliska rany rapierem.

System magii także zrobił na mnie dobre wrażenie. Ograniczenia dotyczące czarów i system EAs uniemożliwia nakładanie na maga tysiąca czarów ochronnych (sytuacja na serverze NWN2, gdzie przed walką magowie rzucają na siebie bo 15 zaklęć). Jedna postać używa kilku-kilkunastu czarów, które ROZWIJAMY zamiast wymieniać na lepszy model. Czary wyraźnie różnią się od siebie. Nie ma tu sytuacji z NWN gdzie mamy np. mniejsze związanie sfer, związanie sfer i większe związanie sfer.

Walka jest szybka i spokojna jednocześnie. Bez pauzy co dwie sekundy zwycięstwo jest nieosiągalne. Satysfakcjonujący wybór czarów i ataków specjalnych daje szerokie pole do manewru. Denerwuje pasek skrótów, którego przewijanie jest niewygodne. Brakuje możliwości używania części przedmiotów bez przeciagania ich na pasek. Walki są ciekawe i o ile autorzy nie zmuszają nas do walki polegającej na ataku+ucieczce przed 50 pająkami ( rozdział Tallon jest pod tym względem irytujący) to nie narzekamy na nudę. Fatalnie zrobiono czary obszarowe. Trudne w użyciu, pojawiają się w połowie gry.

Fabuła ... jakaś jest. Trochę za bardzo polega na wysyłaniu bohatera po całej prowincji, bo "przypadkiem" akurat tam jest smok, nekromanta czy inne zhło. Misje są różnorodne, czasem śmieszne. Dobrze zostały wplecione w rozmowę umiejętności drużyn, których jest sporo. Jestem graczem, który najpierw godzinę planuje drużynę a potem i tak: "Zapomniałem o targowaniu... OK wcisnę to Gladys". Umiejętności rozmowy zostały tak zaplanowane, by nie utrudniać rozwoju bojowego postaci, co jest ważne. (Dylemat z NWN2 Wiedza, czy blef?) Możemy zdolnościami społecznymi obciążyć całą drużynę, a nie tylko przywódcę, który w wielu grach musi się na to samemu poświęcać.

Muzyka niestety nie zapada w pamięć. Oprócz niektórych kawałków większość nawet się nie słyszy. Grafika jest za to wspaniała. Należę do graczy, którzy nie potrzebują niesamowitych widoków. To, co zobaczyłem w Drakensangu w pełni mnie zadowoliło. Niektóre tekstury są cudowne. Zbroje, chociaż jest ich niewiele, wyraźnie różnią się miedzy sobą i świetnie wyglądają. Przylapałem się na podziwianiu run i wzorów na elfiej zbroi skórzanej.

Drakensang nie ustrzega się też przed wieeeeloma wadami. Wspomniałem już fatalne zaklęcia obszarowe. Do tego dochodzi konieczność półgodzinnych spacerów np. na drugi koniec lasu by zakończyć misję (ćwiczymy logistykę ). Na szczęście odpowiedni mod+edytor postaci pozwala trochę przyśpieszyć tempo biegu (zamiast pół godziny - pół minuty + wpadanie co chwilę na drzewo). Niestety, kamera wariuje. W jaskiniach brakuje opcji "wyłączenia syfitu" i czasem kamera za mocno przytula się do postaci. Ekwipunek jest trochę ubogi. Drugi najlepszy rapier znajdujemy na początku właściwej gry.. Niektóre walki doprowadzają do szału.

Mimo wszystko Drakensang bardzo mi się spodobał. Już planuję zakup drugiej części z rozszerzeniem.
Odpowiedz
← Inne cRPGi

[Drakensang: The Dark Eye] Recenzja - Odpowiedź

Wczytywanie...