[F3] [Fallout 3] Recenzja

Cytat

Ładnie się rozgadaliście.
Na wstępie powiem, że nigdy nie grałem w dwie poprzednie części. Zdołałem tylko zainstalować drugą część, ale gdy zobaczyłem oprawę graficzną, "dwójeczka" została skasowana w trybie natychmiastowym. Jestem więc przykładem "gracza nowoczesnego".


Moje pierwsze wrażenie po włączeniu starszego Fallouta było identyczne, też zostałem całkowicie odrzucony z powodu grafiki. Przełamałem się dosyć niedawno, bo jakieś 3 lata temu. Po prostu postanowiłem dać jedynce duży kredyt zaufania nie zwracając zbytnio uwagi na szatę graficzną i muszę przyznać, że się nie zawiodłem Już po pierwszych godzinach zostałem pochłonięty przez pustkowia. Przeszedłem dwie pierwsze części bez żadnego zastanowienia, to był miesiąc wyjęty z życia Fallout szybko awansował w moim prywatnym rankingu najlepszych gier na prawie sam szczyt. Później niejednokrotnie wracałem do tych tytułów. Tobie Ammon również polecam bliższe zapoznanie się z tymi tytułami - te gry po prostu trzeba znać
Odpowiedz
Dziwne ja tam uważam, że grafika w poprzednich Fallout'ach daje rade i przetrwała próbę czasu. Poza tym oceniać cRPG po grafice ? Ojojojoj...

Ammon zagraj w poprzednie części to pogadamy. Akurat wątek główny w najnowszym dziecku Bethesdy (w zasadzie to w poprzednim też) to jedna z największych bolączek tej produkcji oraz to zlepek nietrzymających się kupy i pełnych nieścisłości fragmentów z poprzednich części.

Choć ładnie potwierdziłeś to o czym mówił Favar.
Odpowiedz
Mi się tam całkiem podobał fallout 3 ze względu na spory świat jak w oblivionie całkiem fajne questy i fajny system walki. Jeśli chodzi o poprzednie części to grałem tylko trochę w fallouta 2 i przyznam, że miał klimat, ciężej broń było zdobyć i przetrwać zaś w f3 jest z górki.
Odpowiedz
http://fallout.bethsoft.com/eng/home/pr-051909.php

Cytat

There are also two new DLCs planned for all three platforms:
*Mothership Zeta – The aliens have returned, and they're pissed. Experience an alien abduction first hand and find out if you're tough enough to survive.


Czy nadal uważacie, że Bethesda nie gwałci marki Fallout?
Odpowiedz
To nie Fallout. To mod do TES.





Odpowiedz
za łatwy nawet na very hard ale fajny...
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Guest dnia nie, 19 lip 2009 - 18:16 napisał

za łatwy nawet na very hard ale fajny...

W tej grze nie chodzi o trudność tylko o klimat, który moim zdaniem w dużej mierze został zachowany w trzeciej części, ale niestety trochę cuchnie Oblivionem.
Odpowiedz
Gra miodna, godna poprzednich falloutów i nie rujnujaca całego universum a raczej go pogłebiająca, dałbym moze troche wiecej terenów pustynnych - wiece jak w 1,2, Tacticu. ale gra ma tak gesty klimat, że jak odkryje się ją już na 100% to czuje się smutek że nie ma nic dalej.
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Tokar dnia wtorek, 19 maja 2009, 21:16 napisał

Czy nadal uważacie, że Bethesda nie gwałci marki Fallout?

Ja tak od zawsze uważałem ;P
To co zrobili z Falloutem, to to samo, jakby z "Cywilizacji" zrobić grę RTS albo z Diablo RPG, gdzie trzeba dużo główkować i rozmawiać co chwilę z NPC. Niby ta sama nazwa, rozgrywka może trochę przypominać poprzedniczki, ale tylko tyle. Najwyżej jakieś podobieństwa...





Odpowiedz
Wrażenia z około połowy gry.

Nie cierpię Bethesdy i ogólnie jestem na nie, jesli idzie o tę firmę, ale tym razem muszę zrewidować moje stanowisko, ponieważ F3 naprawdę mnie wciągnął i, moim zdaniem, jako kontynuacja sagi - jest OK.
Po pierwsze - im dalej w las, tym coraz ciekawsze dialogi, zadania, lokacje. Nie jest tak drętwo, jak się na to zapowiadało, Pustkowia zadziwiają - republika Dave'a, Agata i jej skrzypki czy robot zaprogramowany jako sygnatariusz Deklaracji Niepodległości, którego mogłem przekonać, że jestem Jerzym Waszyngtonem! Albo Nadludzki Gambit, miłe, szybkie, gadane zadanie.
Po wtóre - eksploracja! Idę przed siebie, patrzę na kompas, czy nie ma gdzie czego do odkrycia i naprzód! Coś świetnego, mimo że centrum Waszyngtonu to labirynt, w którym trzeba kombinować z, mniej więcej, tak samo wyglądającym stacjami metra. Ale i tak jest bardzo dobrze. Zniszczone centrum miasta - bajeczne.

Co do walki - system turowy był chyba jednak lepszy. VATS jest fajny, ale PA się kończą i zostaje prostacka strzelanka....

Jon, jesli dobrze pamiętam, pisał, że inteligencja nie ma wpływu na dialogi - jeśli chodzi o styl, tak, ale wyższa daje nowe linie dialogowe, więc tak biednie nie jest, charyzma też daje.
Bardzo irytujące za to jest ciągłe naprawianie sprzętu... No i towarzysze - na razie zapoznałem się bliżej tylko z Charonem i odkąd go przyłączyłem, nie rzekł ni słówka. Ponadto scenarzyści nie przewidzieli róznych konfiguracji związanych z wykonywaniem zadań/ich komponentów, wobec czego wypowiedzi niektórych NPC-ów są czasem z dupy - możemy mieć dostępne linie dialogowe, które będą podykotwane dopiero późniejszą rozmową z kimś innym

SPOILER
np. przekonywanie mieszkańców Tenpenny Tower bez zagadania z Tenpennym.



No i chyba główna wada - nie czuję, że jestem uczestnikiem czegoś, co potrafiłoby mnie wciągnąć w swój dyskurs, jak miało to miejsce w Wiedźminie czy, po trosze, w Mass Effekcie.

-----

Skończyłem grę właśnie, dobrą postacią.

Cóż - myślę, że jako kontynuacja F1 i F2 gra trzyma poziom, pełna smaczków, świetnych lokacji, muzyki (Galaxy, Agata, również standardowa muzyka), całkiem niezłych dialogów.
Mam do gry pretensję z dwóch powodów: ograniczenie do levelu 20, przez co olałem zwiedzanie terenu i parę zadań pobocznych, a skończyłem wątek główny.
Druga: tyle rzeczy jest w niej do odkrycia, że musiałbym chyba grać drugie tyle :razz:
Torchę irytujące było łamanie zabezpieczeń komputerów różnych. Ale otwieranie zamków - spoko.

Gra świetnie oddaje klimat zniszczonego świata - człowiek naprawdę czuje się zagubiony, wystraszony i zniechęcony, poznając ten świat.

Fabuła niezbyt odkrywcza, dobrze podana, ale... z płotki nie zrobisz pstrąga.

Nie podobały mi się animacje, po pierwsze postacie trochę ślizgają się po ziemi, po wtóre są one sztywne, powolne, sztuczne.

VATS daje radę, później robi się ciekawie, gdy PA jest już dużo i można kilka headshotów jednym ciągiem ustrzelić.

A teraz co do wydania - Cenega jak prawie zawsze odwaliła aby było. Pudełko z instrukcją tylko - biednie. Żeby chociaż kartonowe opakowanie było. No i polonizacja - dziadowska, trzeba przyznać. Nierówna głośność nagrań zwłaszcza przeszkadza, niektórych kwestii nawet prawie że nie słychać! Ponadto masa niezgodności między tekstem czytanym a mówionym, naprawdę masa. Ponadto pełen debilizm przy tłumaczeniu niektórych zwrotów, np. do Ochłapa możemy zwrócić się per chłopcze.

Ok, przepraszam za lekki chaos, ale trochę już późno i piszę jak leci.

Ocena moja: warto, warto zagrać.
xui̯-ø
Odpowiedz
The Elder Scrolls V: Wasteland - tak jakby nazwać tą grę, to bym się w ogóle nie przyczepił do niczego.
Jako Fallout jest NIE DO PRZYJĘCIA!!
Bez dodania tony modów to jest tylko strzelanka, oczywiście z piękną grafiką i wielkim różnorodnym światem, jednak to za mało jak na Fallouta.
Gra jest grywalna tylko przy doładowaniu modów takich jak FWE, wtedy pokazuje swe prawdziwe oblicze, nawet na ocenę 9 może zasłużyć.
Jednak wydanie tej gry na konsole popuło ją bardzo, prostactwo, kierowanie jak za rękę dla debili (konsole, tak jak zniszczenie Obliviona, to samo zidiocenie), no i max lvl na najtrudniejszym levelu zrobiłem na długo przed zaczęciem nawet main questów, coś nie tak, wymagany MOC FWE i 5x zwolnienie XPa (max jaki obecnie dostępny), wtedy to zaczyna dopiero jakoś wyglądać. Można survival FPS RPG z tego w tedy zrobić, i tylko tak według mnie tą grę można odebrać, to samo z nowym F:NV, ten sam debilizm, a tryb "jestem hardcorem' = jestem nubem, bez modów nie podchodzić.
Ogólnie odradzam granie w jakiekolwiek gry po polsku, poziom tłumaczenia często dużo niższy niż same gry.

Acha i jeszcze jedno, zastanawia mnie dlaczego taki szitowy Mass Effect zaliczany jest do kategorii RPG, i jak w ogóle ktokolwiek śmie porównywać to to coś z Falloutem. Przecież ME to czysta strzelanka bez jakichkolwiek elementów RPG, nie wiem skąd taki pomysł w ogóle??!?!
Wyjaśni mi to ktoś? Dla wyjaśnienia, grałem koło 50h w ME2 więc wiem co mówię.
Odpowiedz
Jako, że miałem okazję wreszcie pograć w F3, to napiszę moje wrażenia (hurra, mam kompa sprzed 4 lat, na którym chodzą nowsze gry! )

Pierwsze wrażenie jest całkiem fajne (choć to całe intro może być wkurzające, gdyby chciało się rozpocząć od nowa...)
Szybka akcja w bunkrze i napięcie aż do wyjścia ze schronu. Potem Łejstland... W sumie wszystko fajnie, jakieś ruiny, fajny feeling przeszukiwania ruin w post apokaliptycznym świecie itd.
Po kilku godzinach gry F3 najzwyczajniej zaczął mnie nudzić. Żeby przejść do kolejnych lokacji, musiałem po raz 50 zejść do tuneli metra, które wszystkie były niemalże takie same. Przeciwników jak na lekarstwo. Głównie walczy się z Raiderami, mutantami i ghulami... I to wszystko! Z rzadka są jakieś ciekawsze walki.
Prócz tego, wrogowie są po prostu głupi. Mając wysoki współczynnik skradania możesz zastrzelić mutanta, a jego kolega tuż za filarem niczego nie usłyszy... Nie wpominając już o samym AI podczas zwykłej sieczki... Walka jest zbyt prosta jak na mój gust. Już na początku gry rozwalałem oddziały mutantów za pomocą Hunting Rifle (I BEZ pomocy beznadziejnego i zabugowanego VATS... sam już lepiej celuję...)

Wracając do zwiedzania ruin... Jak dla mnie najbardziej irytującą rzeczą w grach są "niewidzialne ściany", czyli sztuczne ograniczenie cię do jednego terenu, co by twórcy nie musieli się natrudzić z rozbudowywaniem mapy gry. Jest to zmorą szczególnie gier na konsole, a F3 na każdym kroku udowadnia, że nią jest: Gruz, zawalający całą ulicę, mimo, że budynki obok nie są zawalone (nawet jak uda ci się wejść na takie gruzowisko, spoko, niewidzialna ściana cię zatrzyma).
Prócz kiepskich, nudnych i powtarzalnych map oraz małej różnorodności wrogów jest jeszcze bardzo mała ilość broni. Wręcz śmieszna, jeśli porównać do poprzedniczek serii. Samych shotgunów było co najmniej pięć. Tutaj są dwa. Takich przykładów jest tysiące.

Kolejna sprawa: questy. Nie wiem, czemu większość z was zachwala tę część gry. Jest tragiczna, a wręcz czasami bzdurna, jakby wymyślało je 12 letnie dziecko, zatrudnione przez Bethesdę. Przykład: Wampiry (czyli The Family). Przecież to jest totalny idiotyzm, który mógłby wymyśleć co najwyżej niedorozwinięty szympans, walący losowo w klawiaturę...
Najlepsze jest to, że jeśli pójdziemy na ugodę między miasteczkiem a "wampirami" (które NIJAK się mają do post apo), to ich szefu coś przebąkuję, że przecież może przeszukać ruiny szpitala w poszukiwaniu woreczków z krwią... Ta... Szkoda tylko, że po 200 latach w warunkach gorąca nic by nie zostało po samuych woreczkach, nie mówiąc już o krwi...
Podobnie jest z ndroidami. Przed 3 wojną światową były dość ubogie roboty, typu "Mr. Handy" itp. Trochę ciężko, żeby w post apokaliptycznym świecie nagle ktoś stworzył super-zaawansowanego androida.
Questy w Megatonie, gdzie jakaś babka (nawet nie chce mi się pamiętać imion z tej gry) pisze książkę też są bzdurne. I w zasadzie są główną osią napędową tej gry. Gdyby nie one, to już zupełnie nie byłoby co robić, bo questów jest jak na lekarstwo.

Ghule! Są żałośnie spłycone. Są tu zwykłymi, bezmyślnymi zombiakami. W F2 natomiast były inteligentne, potrafiły mówić (łał!) i używać broni.

Świat w F3 może i jest spory, ale też jest sztucznie powiększany (jak już mówiłem: niewidzialne ściany, gruzowiska nie wiadomo skąd i powtarzalne stacje metra). Po długim błądzeniu po ruinach potrafi być wręcz frustrujący. Żeby dostać się do głupiego GNR, błądzę już parę dni, żeby móc się tam przedostać tunelami metra (bo na górze oczywiście są gruzy. Tak bardzo trudne do wspięcia się po nich...). W miastach jak Rivet City też można się nieźle zgubić... Jakby twórcy, do cholery, nie mogli zrobić gdzieś w górnym rogu ekranu minimapy...

Kolejną i ostatnią rzeczą, która niesamowicie psuje jakiekolwiek resztki radości z gry, to inventory. Jest tragiczne! Jak można było schrzanić coś tak prostego, jak ekran ekwipunku?! Zamiast ładnych i czytelnych obrazków jak w poprzednich częściach, mamy nieczytelną alfabetyczną listę przedmiotów, gdzie łatwo jest coś pomiąć, przeglądając swój ekwipunek. ŻADEN przedmiot nie ma stosownego opisu (w poprzedniej części byle śrubka miała długi, ciekawy opis, naprowadzający gracza, do czego może ona służyć), przez co momentami nie wiem, do czego jest przydatny dany przedmiot i czy może lepiej go wywalić.


Plusy:
- Pierwsze wrażenie?

Minusy:
- Mało questów. Jeśli już są, to są głupie pod każdym względem
- Mało broni.
- Mała różnorodność przeciwników
- Sztuczne przedłużanie czasu gry (niewidzialne ściany, gruzowiska nie wiadomo skąd itp.)
- Zupełnie nieczytelny ekran ekwipunku
- Za małe okno dialogu (trzeba non stop przewijać odpowiedzi)
- Spłycone Ghule
- Słabe AI
- Wadliwy VATS
- Słaba, mało różnorodna grafika i animacje.
- Tysiące cholernych tuneli metra... Mam ich dosyć! NIE DLA DRUGIEJ LINII METRA W WARSZAWIE!


Końcowa ocena: 4/10





Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Lavo dnia czwartek, 27 stycznia 2011, 13:07 napisał

Ghule! Są żałośnie spłycone. Są tu zwykłymi, bezmyślnymi zombiakami. W F2 natomiast były inteligentne, potrafiły mówić (łał!) i używać broni.


Toś dużo nie pograł chyba... I nie rozróżniasz gatunków ghouli. Te bezmyślne zombiaki to są Feral Ghouls, a niedaleko Washington Memorial jest całe miasto "inteligentnych, potrafiących mówić i używać broni ghouli(łał!)".

Co było do udowodnienia.
Odpowiedz
Nie wiem czy dużo grałem. Wydaje mi się, że wystarczająco dużo, by sprawiedliwie ocenić grę. Kończę właśnie misje z pisaniem podręcznika do przetrwania. Owszem, są "normalne" ghule, i owszem, słyszałem o mieście ghuli. Ale jak na razie przeważającą część stanowią Feral Ghule, które są nijakie. I niech zgadnę: "zwykłe" ghule nie pojawiają się jako przeciwnicy?

Tak czy inaczej, to nie zmienia faktu o innych aspektach gry.
np. Combat Armor, (który w poprzednich częściach gry jest dość potężnym pancerzem, który zdobywa się bliżej końca/środka gry) można mieć właściwie od razu, tuż po pojawieniu się w Megatonie. Broni mało... Wrogów mało... AI słabe... I kasy stanowczo za dużo.





Odpowiedz
Jak zechcesz wpi.....ć paru "tru" ghoulom to są przeciwnikami wtedy

A tak wogóle, żeby nie było niejasności między "tobom a mnom" jak śpiewa NAS. Ja Twoje zdanie o F3 podzielam, bo go skończyłem 2 razy. Drugi raz był z masą modów, i wtedy giera pokazuje pazur. Dodam jednak od siebie, że klimacik pewien jest. Jak się cofnąć trochę od monitora, mechaniki, hp, exp, vats, srats, to jest Fallout. Inny, ale jest.

Peace, love & kałasznikow...
Odpowiedz
No, tylko chodzi o to, że twórca gry nie powinien opierać się na "moderzy poprawią", tylko już na starcie zrobić porządną grę.
Gdyby chociaż część z tych elementów poprawili (ekran ekwipunku, ilość broni i różnorodność otoczenia), to naprawdę Fallout 3 zyskałby w moich oczach sporo. Moim zdaniem jest to bardzo słaba gra, jak na tak wielkie i doświadczone studio.

Może kiedyś jeszcze rzucę okiem na te mody, choć nie wiem czy będzie mi się chciało w to grać. Niesmak już pozostanie ;d
Po skończeniu 'trójki' zerknę na NV. Słyszałem, że jest lepszy.





Odpowiedz
Lekko odkopie

To nie Fallout. To mod do TES.


To wszystko co można powiedzieć o tej grze. Choć można jeszcze dopisać że to mod konkretnie do Obliviona(TES3 był świetny, bez tony modów). Naprawdę nie ma więcej co o F3 pisać. Jeśli ktoś kocha poprzednie Falloty to i tak kupi, ale cała reszta niech trzyma się od tej gry z daleka. Zjadacz czasu
Odpowiedz
← Fallout

[Fallout 3] Recenzja - Odpowiedź

Wczytywanie...