przebudzenie_cienie

Wehikuł czasu

A ja się zastanawiam po co wracać żeby coś zmieniać lu się dowiedzieć numerów lotka, ja nie chciał bym by coś się zmieniło, wile rzeczy stało się i są uważane za złe, ale co by było jak by ich nie było, możliwe że coś znacznie gorszego. Przykład co mogło się stać gdy Napoleon nie przegrał pod Waterloo, mógł pójść na inną bitwę w której mogło zgiąć o wiele więcej ludzi, albo gdyby pomóc w zamachu na hitlera, hitler mógł zginąć a władzę mógł przejąć ktoś kto by nie przegrał wojny, można coś zmienić ale czy na dobrą/lepszą przyszłość (taka "broń" niesie wielkie ryzyko)?

Mi tam nic nie przeszkadza i wole żeby było tak jak jest, może będziecie mnie uważać za jakiegoś fanatyka ale tak sadzę (ale w sumie nie wiem jak bym zareagował gdyby coś na coś takiego, i nie wiem czy bym był nadal przeciwny, to jest postęp możliwe że za kilka set lat to będzie normalne - podróże w czasie).
Odpowiedz
W ujęciu globalnym - cofnąłbym się w czasie do czasów Jezusa, żeby zobaczyć czy ten gość naprawdę czynił cuda.

W ujęciu prywatnym () - jeżeli miałbym możliwość powrotu do czasów obecnych, to cofnąłbym się w czasie do okresu, kiedy miałem gdzieś 7 lat, żeby zakosztować tamtych radosnych chwil jeszcze raz. Jeżeli nie mógłbym wrócić, to raczej nie chciałbym się cofać. Popełniłem w życiu wiele błędów i żałuję ich, ale te rany są już zabliźnione. Po co je rozdrapywać, skoro obecnie dobrze mi się powodzi?


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale na tym świecie przydają sie jak cholera, więc jestem na tak

- Za cholerę nie przekonałbyś Trojan, do niewprowadzenia konia do środka, bo bali by się strasznej kary boskiej. Nie chcieli by rozzłościć bogów. Najwyżej mógłbyś doprowadzić do tego, aby spalili od razu konia, jeśli oczywiście nie przegłosowali Cię i nie wzięli za wariata, ale wojownicy greccy i tak zdążyli by wypaść z konia przed spaleniem. A byli to bardzo doświadczeni żołnierze, więc może by sobie poradzili z otwarciem bramy. Zresztą... nie znasz starogreckiego

- A w jaki sposób byś Napoleona przekonał do tego, aby nie walczył? Był strasznie wybitnym i ambitnym dowódcą i strategiem i był przekonany, że wygra. I wygrał by, gdyby nie posiłki dla wroga i to takie szybkie. Poza tym, to raczej wyboru nie miał.

- Żeby powstrzymać zdrajcę, to musiałbyś go najprawdopodobniej po prostu zastrzelić, bo innego rozwiązania nie widzę. W walce by Cię pokonał machnięciem, a dyplomacją byś nic nie wskórał, bo on to robił dla kasy, no i bał się gniewu Kserksesa.

- Powiadomić kapitana Titanica? To chyba na razie najlepszy pomysł, bo najbardziej prawdopodobny, ale mam wątpliwości, bo wątpię, że zmieniliby kurs tylko dla tego, że jakiś człowiek przyszedł i mówi, że statek zderzy się zaraz z jakąś górą lodową. Raczej by Ci nie uwierzyli, a jeszcze trwali w zadumie, że ich statek jest niezatapialny. Wiesz... ludzie.

- Myślę, że pilot bombowca wiedział, jaki ładunek ma na pokładzie, i to z różnych powodów bezpieczeństwa itp. Zresztą oglądałem kiedyś na Discovery, że pilot ten prawdopodobnie widział próby wybuchów na jakiejś pustyni. Nawiasem mówiąc, to ta bomba miała gównianą siłę rażenia w porównaniu do nawet okrojonej do połowy Tsar Bomb


Ja nienawidzę grać na czitach, ale kasa by się przydała


Jeśli kłamię, niech wejdę krasnoludowi w drogę!
Jestem krasnoludem, który wziął sobie za żonę uroczą dziewoję o pięknych kształtach. Zapamiętaj to! Jestem uparty, groźny i mam drewnianą chochelkę obitą różowym futerkiem. Lepiej ze mną nie zadzierać.


[color="red"]Pec Ci w oko...
Niech będzie pochylony...


Cóż, jeśli kiedykolwiek będziesz w potrzasku...
...to napisz petycję ;p
[/color]
Odpowiedz
A ja bym poznał zestaw pytań z kolokwiów i egzaminów Ewentualnie gdzieś w daleko przeszłość, może do starożytnego Egiptu.
"You know what capitalism is? Gettin' fucked." - Tony Montana.


Odpowiedz
Ależ oczywiście, że masz racje.

W każdym z tych przykładów, co już mi się nasuwa, nie mógłbym się w ogole skontaktować z osobami, ktore wypisałem to raz. Dwa, ze nawet jak już ktos pozwolilby mi spotkać sie np z Napoleonem, nie sądze, abym przekonał go gadką "Nie idz pan tam, bo pan przegra."

Ofc, ze nie. Kazdy albo wzialby mnie za szaleńca, a jeśli nie to i tak nie wzialby do serca tego co mu powiedzialem. Dla Trojan, w porownaniu z kazdym z ich Bostw, wypadam jak okruszek, przy Kuli Ziemskiej, wiec też nie sądze, zeby wzieli moje słowa na poważnie.

Oczywiscie masz racje.

Tylko, nie potraktowałem tego, że gdybym "mógł coś kiedyś tam w przeszłości zrobić" dosłownie, tylko, ogółem mówiąc.

Tak samo jak Ktoś wyżej podal przyklad, że na szczescie nie ma kolegi, któremu mogłby powiedzieć [ nie pamietam dokladnie ] ale np "Nie jedz tym tramwajem, bo uderzy w niego ciezarowka, jedz autobusem."

Gdyby ktoś do Ciebie podszedl i powiedział Ci cos takiego uwierzyl bys mu?

Śmię przypuszczac, ze skormnie byś się usmiechnał, poczym myśląc o tym co Cie czeka wsiadl do tego tramwaju.

Do czego daze, że praktycznie kazdy z wymienionych przykladow, bylby ciezki do doslownego zrealizowania.

Podalem je jako takie, ze gdybym mogl, to bym zrobil tak, zeby odmienić to co juz sie stalo, a nie, że doslownie, doslownie, poniewaz sadze, ze tak jak teraz, tak dawno, dawno temu, nie moglbym zrobic absolutnie nic.

Bo jesli o to chodzi, to raz, zle zrozumialem temat, w ktorym sie wypowiedzialem, za co uprzejmie przepraszam, a dwa, ze jesli juz o takich doslownych przykladach mowa, to uwazam, ze naprwde ciezko byloby cokolwiek zmienic.

Naprawic bledy, jako wlasne czyny, zle podjete decyzje, oczywiscie, ze tak. Ale przykadly, do ktorych ja sie odwolalem, raczej ciezko...

Chyba tyle.

Czy 643 artykuły na GE nie mówią same za siebie?


Najładniejsza laurka, jaką kiedykolwiek dostałem. Dzięki. (;

Odpowiedz
Hmmmm.....

1. wziąłbym pałę dużą i cofnął się kilka lat wstecz i poprosiłbym żeby Janas spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział, że nie bierze Podolskiego do kadry.
2. wziął jakiś super nowoczesny samolot i chroniłbym nieba polskiego w czasie WWII (ciekawe czy bym dzień przeżył chociaż )
3. wziąłbym bicz, przeniósł bym się do czasów zaraz po moim urodzeniu, porwałbym się i kazałbym się sobie samemu uczyć "perfecto" jęz. holenderskiego...
GET WISE, LEGALIZE !!!!
Odpowiedz
Ja mam coś wykonalnego. Pomóc Hitlerowi w dostaniu się na studia. Jak to zrobić?

1. Pokonać w sobie obrzydzenie.
2. Nauczyć się niemieckiego
3. Spisać sobie trochę wyników losowań ich loterii narodowej, albo innych przydatnych informacji i zarobić na nich.
4. Przekupić rektora, dziekana, profesorów i kilka innyc ważnych osobistości, żeby wzięli tego @#%@^% na studia i nie wypuścili, dopóki nie zostanie w nim tylko miłość do sztuki, ew. odraza do samego siebie, zakończona samobójstwem.
5. Cieszyć się z dobrze wykonanej roboty.
6. Znaleźć sposób na powrót do rzeczywistości, w której ta sytuacja nie miała miejsca, bo w tym czasie wszystko w naszym życiu moglo się sypnąć.

A egoistycznie...
Cofnąć się do podstawówki i naprać takiego jednego gościa, co się za bardzo woził. Wtedy tylko mu się stawiałem, dobre wychowanie zabraniało mi go bić... Teraz na to leję, liczy się przetrwanie.
Dzisiaj podzielę się z wami opowieścią o hipokryzji, kłamstwach i małych dzieciach.

Jak wszyscy dobrze wiedzą, nam Szajt został wykopsany z gry. I pewnego pięknego dnia, dostałem na forum taką oto wiadomość:

Cytat

Po namyśle uznałem, że dobrze zrobiłeś usuwając mnie. I to dla mnie samego. Chociaż szkoda mi konta, które tak długo pielęgnowałem, to przynajmniej już nie ryzykuję uzależnienia od zabawy oraz kontaktu z niektórymi idiotami. A więc dzięki, Rang.

Pozdrawiam.


Szajt! Z twoich ciągłych powrotów wnioskuję, że jednak skasowałem cię zbyt późno i uzależnienie jednak się rozwinęło. Zatem nie dziękuj mi, bo zawiodłem... Ale postaram się jak mogę, byś pozostał na odwyku, chociaż tak mogę ci jeszcze pomóc...
Odpowiedz
A czy to koniecznie musi być coś ambitnego? Bo jeśli nie, to cofnąłbym się gdzieś tak do trzeciej liceum, gdy dopiero co poznałem taką jedną fajną blondyneczkę i... a zresztą, nie Wasza sprawa.
Odpowiedz
A ja mam dla was zagwostkę. W sumie dość poważną i warta przemyślenia. Jakby was cofnęło w czasie do 4 września 2001 roku, na tydzień przed WTC i wiedzielibyście jakie będą tego konsekwencje to co byście z tym zrobili? W tydzień znaleźlibyście jakiś sposób aby zapobiec katastrofie (ryzykując aresztowanie albo lądowanie w wariatkowie)? Czy nie próbowalibyście nawet?

Tak zwane UNDO, scenariusze w których obmyśla się co by się zrobiło aby zapobiec katastrofom. Fajne z tego opowiadania wychodzą ;D
Odpowiedz
Wziąłbym sobie parę porządnych kamer video i aparatów z teleobiektywami .
Odpowiedz
Ja chyba bym się z kimś założył o dobrą sumkę że w czasie najbliższych dwóch tygodni dokona się akt terrorystyczny na wielką skalę i zginą tysiące ludzi, a jak by ktoś próbował zapobiec to przecież przerwie się tzw. kontinuum czasowe co przypuszcza się że jest nie wskazane, a dwa to uznają takiego kogoś za wariata.
Odpowiedz
No a tak poważnie - tysiące żyć które mógłbyś opcjonalnie uratować - byćmoże kosztem własnym. Na prawdę byście NIE próbowali, nawet kosztem trafienia do psychiatryka?
Odpowiedz
Fav, nie świruj. Tak naprawdę, w przeszłości nie powinno się grzebać. Nigdy. No i nie zapominaj, że ludzie to samoluby. Ja nie poświęciłbym życia dla obcych mi osób.
Dzisiaj podzielę się z wami opowieścią o hipokryzji, kłamstwach i małych dzieciach.

Jak wszyscy dobrze wiedzą, nam Szajt został wykopsany z gry. I pewnego pięknego dnia, dostałem na forum taką oto wiadomość:

Cytat

Po namyśle uznałem, że dobrze zrobiłeś usuwając mnie. I to dla mnie samego. Chociaż szkoda mi konta, które tak długo pielęgnowałem, to przynajmniej już nie ryzykuję uzależnienia od zabawy oraz kontaktu z niektórymi idiotami. A więc dzięki, Rang.

Pozdrawiam.


Szajt! Z twoich ciągłych powrotów wnioskuję, że jednak skasowałem cię zbyt późno i uzależnienie jednak się rozwinęło. Zatem nie dziękuj mi, bo zawiodłem... Ale postaram się jak mogę, byś pozostał na odwyku, chociaż tak mogę ci jeszcze pomóc...
Odpowiedz
Po prostu raczej nie masz większych szans na to by temu zapobiec moim zdaniem. A porządny materiał dowodowy uniemożliwiłby coś takiego co się obecnie dzieje. Za parę lat może dojść do skandalu na skalę światową przecież... I przypominam, że w pierwszym poście napisałem wyraźnie, że o kwestiach przyczynowości nie ma co specjalnie tu deliberować.
Odpowiedz
Trzeba jeszcze dodać że jak byś próbował przekonać zapewne nikt by nie zareagowali, tylko po fakcie by sobie (myślę tu np. o urzędach ochrony w USA) przypomnieli że taki jeden o tym mówił, czyli jest lepiej od nich poinformowany - pewnie współpracuje/współpracował z terrorystami i by kogoś takiego zamknęli i próbowali przekonać że współpracował z terrorystami , fajna perspektywa.
Odpowiedz
No i właśnie, problemy się mnożą. Ale dla pięciu tysięcy ludzi nie warto?
Odpowiedz
Niecałych trzech tysięcy by być dokładnym Favor .

A i tak obstaje przy swoim.
Odpowiedz
A ja bym wrócił do gimnazjum żeby móc powiedzieć pewnej dziewczynie co do niej czuję. Ehhh... szkoda że nie miałem pojęcia że może ona być taka miła a ja tego wcześniej nie zauważyłem... szkoda
Odpowiedz
Ja bym się przeniósł do czasów starożytnej Grecji bądź Rzymu, a potem do Egiptu, oczywiście gdybym miał gwarancję, że powrócę z tej wyprawy, chciałbym zobaczyć ludzi, żyjących w dawnych czasach, ale nie chciałbym tam z pewnością zostać na zawsze. Z chęcią przeniósłbym się również np 500 lat w przyszłość, żeby zobaczyć co się wtedy będzie dziać na świecie (czy będziemy żyć w Star Warsach)

Odpowiedz
Po pierwszym tygodniu na studiach, naszła mnie zgoła inna zachcianka. Przenieść się do 1945, w ołowianym wdzianku i popatrzeć sobie na nuklearnego grzyba, rosnącego nad Hiroszimą...

Ewentualnie przenieść się do czasów gdy próbowałem być miły dla pewnej osoby i wykopać sobie ten pomysł z głowy.
Dzisiaj podzielę się z wami opowieścią o hipokryzji, kłamstwach i małych dzieciach.

Jak wszyscy dobrze wiedzą, nam Szajt został wykopsany z gry. I pewnego pięknego dnia, dostałem na forum taką oto wiadomość:

Cytat

Po namyśle uznałem, że dobrze zrobiłeś usuwając mnie. I to dla mnie samego. Chociaż szkoda mi konta, które tak długo pielęgnowałem, to przynajmniej już nie ryzykuję uzależnienia od zabawy oraz kontaktu z niektórymi idiotami. A więc dzięki, Rang.

Pozdrawiam.


Szajt! Z twoich ciągłych powrotów wnioskuję, że jednak skasowałem cię zbyt późno i uzależnienie jednak się rozwinęło. Zatem nie dziękuj mi, bo zawiodłem... Ale postaram się jak mogę, byś pozostał na odwyku, chociaż tak mogę ci jeszcze pomóc...
Odpowiedz
← Karczma

Wehikuł czasu - Odpowiedź

Wczytywanie...