Nasze Polskie regionalizmy - Odpowiedź

 
 

Podgląd ostatnich postów

wojtaszek78,

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Vitanee dnia sobota, 5 września 2015, 18:57 napisał

W Krakowie też się mówi chodzić na skuśkę. ;o


Sam jesteś z Krakowa i nigdy czegoś takiego nie słyszałem.

[Dodano po 3 dniach i 20 godzinach]

a to kilka przykładów: bławatek - chaber
bombki - bańki na choinkę
borówka - jagoda
cumel - smoczek
cygan - kłamca, oszust
dziadostwo, tandeta - szmelc, produkt niskiej jakości
flizy - kafelki
garnuszek - kubek
golonko - golonka
grysik - kaszka manna
jarzynka, jarzyna - włoszczyzna do rosołu
jeżyny - ostrężyny, czernice
Lionel,
Jak się Slązacy z węgla cieszą, to może i węgiel. Lepsze to niż rózgami palić w piecu.
Ati,
Jesteś pewien, że w worku są prezenty a nie węgiel?
Lionel,
A szczytem jest śląska wiara, że to dzieciątko Jezus targa wór z prezentami. Na Śląsku widać uwielbiają wykorzystywać dzieci do prac służebnych.
Vitanee,
W święta przychodzi Aniołek!
Ati,
Uważam, bo jeszcze Ci zechce w tym roku wrzucić przez okno niczym cegłówkę.
Lionel,
Wy to jednak poganie max jesteście xD. Toć nie można wykorzystywać wciąż Mikołaja, bo stary zgred nam padnie i nie będzie prezentów. Mikołaj odwiedza Wielkopolskę w swoje imieniny, 6 grudnia, a Gwiazdor puka do drzwi w święta. No i jest niebiesko odziany z srebrnymi gwiazdami . Taki stajl.

A z resztą, co ja będę mówił o świętach, jak ja nigdy prezentu od Mikołaja nie odstałem tylko od rodziców. ;( Moja matka skwitowała to w ten sposób - skoro mieszkamy w bloku, to nie mamy komina, więc Mikołaj nas omija. Leń patentowany! Gwiazdor to przynajmniej przechodzi przez drzwi, jak człowiek, nie jak złodziej przez dziury w dachu .
Ati,
Mi się w kolei ostatnio przypomniał poznański Gwiazdor. Pamiętam, że jak w okolicach świąt robiłam obserwację grupy zuchów to miałam konkretną rozkminę kim jest ten Gwiazdor i czemu potrzebuje specjalnego krzesła.
Lionel,
Aaaaaa, no i wielbiam oglądać gansterskie filmy, w których czarnoskóre łotry zawsze krzyczą Nigger, nigger!, co brzmi jak poznańska nyga, czyli komar ;D. To takie komiczne. Najwidoczniej w amerykańskich gettach jest jak w tropikach - komarzyska wszędzie.
Trzeci Kur,
Muszę przyznać, że to rzeczywiście zabawne;p Dziwnym zbiegiem okoliczności nie było mnie w Opolu podczas powodzi, bo byłem na koloniach ;p
Lionel,

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Trzeci Kur dnia niedziela, 6 września 2015, 20:20 napisał

U mnie w Opolu chyba też, ale z drugiej strony - z Opola chyba też nikt się nie śmieje, a z Radomiem to różnie bywa ;P


Jedyne co wiem o Opolu, to że jest stolic... stolicą polskiej piosenki xD. Taki żart, co zawsze bawi moich znajomych z Opola.
Aaaa, no i w ramach anegdot o Opolu, to jedna znajoma zwierzyła się, że nigdy nic nie słyszała o Opolu, ale ma jedno zabawne wspomnienie o mieszkańcach tego miasta. A mianowicie, że w latach '90 Odra wylała i Opole zostało zalane czy okolice. No i będąc na wakacjach-koloniach, pani prowadząca powiedziała dzieciom, w tym tej koleżance, że w tym tygodniu mają przyjechać dzieci z Opola i że mają być dla nich wyjątkowo mili z powodu tragedii. I dziewczyna wyobraziła sobie te zabiedzone dzieciaki i przez całe życie Opole kojarzyła tylko z tym wydarzeniem. Nie wiem czemu, ale ta historia też mnie mega bawi.
Trzeci Kur,
U mnie w Opolu chyba też, ale z drugiej strony - z Opola chyba też nikt się nie śmieje, a z Radomiem to różnie bywa ;P
Hrywi,
A my w RADOMIU nie śmiejemy się z nikogo
Trzeci Kur,
Myślałem, że to jest akurat łatwe do wydedukowania

Tak swoją drogą - jest sobie w Poznaniu na rynku takie muzeum rogala marcińskiego, gdzie to można sobie wykupić wizytę, którą mili panowie poprowadzą w gwarze
Withord,
Ja nie zdawałem sobie sprawy, że w niektórych częściach Polski nie wiedzą co to znaczy zakluczać drzwi.
Lionel,
Rozkłada to się wersalkę. A ścieli to się trup i to gęsto .
Audrey,
Łóżko się Lio rozkłada albo ścieli, a potem składa Robią je w fabrykach
Ven'Diego,
Pogarda dla Sosnowca zanim to stało się modne
Lionel,

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Ati dnia sobota, 5 września 2015, 23:43 napisał

Ja kocham poznańskie wymawianie np "trz" jako "cz". I nadal ledwo się opanowuję żeby nie poprawiać.


Bo cza tak godać. Nawet nie wiesz jak w moim liceum polonistka chciała to wyplenić ;D.


Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Audrey dnia niedziela, 6 września 2015, 10:29 napisał

Mnie w Poznaniu najbardziej dziwiły szkieły i do dzisiaj nikt mi nie wyjaśnił dlaczego akurat szkieły i robienie łóżka. Zawsze wtedy wyobrażam sobie kogoś z deseczkami i młoteczkiem, kto buduje łóżko ;P


No jak nie szkieły? A dlaczego suki i psy? Szkieły, tak przynajmniej tłumaczył mi wujek, bo jak cię kiedyś zgarnęli w latach '80, to siedziałeś w aucie za szybą, więc takie szkieły były po drugiej stronie. Ale prawdy nigdy nie poznałem, a szkieły szkiełami zawsze być będą.

No i łóżko się robi, to nie normalne? Ja je robię od dzieciństwa.

A temperówka to ostrzytko albo ostrzałka, ale tak mówi tylko starsze pokolenie.

[Dodano po 3 minutach]

A śląksą gwarę proszę bardzo. Mieszkałem z parą Ślązaków i były to najlepsze lata ;D.
Jak jednej matka rozmawiała z córką o butach i usłszałem słow kromfleki, to padłem xD.
Vitanee,

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Trzeci Kur dnia niedziela, 6 września 2015, 10:18 napisał

Pamiętam, że na początku mojego bytowania w Poznaniu, znajomi śmiali się ze słowa "strugawka", którego używałem do nazwania temperówki. Wtedy nawet nie wiedziałem, że "strugawka" to nie jest powszechnie używane słowo - było dla mnie oczywiste, że do strugania ołówków i kredek używa się strugawki, a nie jakiegoś "ostrzytka" czy wręcz "oszczytka"

To jest strugaczka! Ewentualnie zastrugaczka!
Wczytywanie...