Krwawy Baron [spoilery!] - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!

Podgląd ostatnich postów

Daimonion,
Czyli wychodzi na to, że jeśli druidkę uwolnimy niezależnie od wątku głównego, to Filip się nie wiesza. Dobrze wiedzieć na drugie przejście Mnie jego samobójstwo bardzo pasuje, jest świetnym dopełnieniem katastrofy, ale... Wolałbym, tak po ludzku, żeby przeżył - choćby po to, by mieć szansę na odkupienie.
W sprawie kochanka żony - to się tak łatwo mówi: pozwolić odejść. Być może przeze mnie z kolei przemawia solidarność jąder, ale nie umiem potępić jego czynu. Zabijanie kochanka to rzeczywiście ostateczność, niemniej jednak w takim świecie (quasi-średniowiecznym) śmierć była troszkę inaczej traktowana niż dziś. Sporo było jej wokół, więc... Nie chcę usprawiedliwiać morderstw, ale jestem w stanie zrozumieć reakcję - gorzej, bo wydaje mi się naturalna... A może po prostu wolę gwałtowników od zdrajców? Tak już mam, że uważam zdradę małżeńską za niewybaczalną (stąd też moje mieszane uczucia w stosunku do samego Geralta, który dupczy wszystko, co się rusza - kiedy ja kieruję jego losami, zawsze jest wierny jednej).
Co do rozwalenia wioski przez Marę - z początku zrobiło mi się głupio, że do tego doprowadziłem, ale po głębszym przemyśleniu sprawy doszedłem do takich wniosków jak Twoje - dobrze im tak! Paktowanie z wiedźmami należy przykładnie ukarać.
A wiklinowy koszyk zamiast głowy - już wolę to, niż jakieś fragmenty tułowia wystające z brzucha. Siostry generalnie wszystkie trzy są wyjątkowo obrzydliwe.
Noire Panthere,
Jakoś tak mam mieszane odczucia. Generalnie bardzo, bardzo się zdziwiłam, że Babcia z bagien to właśnie Anna - przecież wygląda na jakieś 60-70 lat Ale potem taka refleksja, że pakt z wiedźmami ją wyniszczał, więc w sumie i mógł postarzyć...

Niemniej, do rzeczy. Historia rzeczywiście tragiczna, aczkolwiek u mnie nie skończyło się opisanym przez Ciebie samobójstwem; ba, powiedziałabym, że jest wręcz klasyczna, bo można ją znaleźć nawet w najbliższym otoczeniu. Tyle że nie uświadczy się wiedźm i zaklętych duchów lasu, niemniej można podsumować ją dwoma słowami: samo życie. Smutne, ale prawdziwe.

Córce się nie dziwię - też bym focha strzeliła, gdyby mi matkę bito, ale z drugiej strony, niekoniecznie musi znać wszystkie aspekty relacji na linii Baron-Anna. Choć czy ich znajomość cokolwiek by zmieniła? Wątpię, agresji nie powinno się usprawiedliwiać.

Filip, fakt, może i ma dobre serce (vide zdejmowanie klątwy czy pomaganie Ciri), ale mimo wszystko to typ gwałtownika, który najpierw będzie mieczem na plasterki ciachał, a potem zadawał pytania. Czy należy w całości zwalić winę na niego? Raczej nie, ale - gdyby nie zabił kochanka żony - może by nie doszło do takiej tragedii. Uczucia to zmienna rzecz, teoretycznie można było sprawę rozwiązać inaczej, czyli pozwolić Annie odejść Tak czy siak powiedziałabym, że większość winy leży mimo wszystko po jego stronie (ale może przemawia przeze mnie solidarność jajników...?)

Powiązania ducha z losem Barona nie zauważyłam, ale jakoś się nie dziwię - tę część wątku robiłam całkiem inaczej, bo najpierw trafiłam do ducha, potem do wiedźm i jak mi kazano rozwiązać problem, to już miałam wszystko gotowe do zdjęcia klątwy i potem dopiero leciałam z powrotem do Barona, nawet nie zauważając, że to była część wątku głównego

Niemniej faktycznie wydaje mi się, że jej uwolnienie to mniejsze zło. Już pomijając fakt, że rozwaliła wioskę (nie dziwię się!), to jednak... cóż, przynajmniej nie zawiera paktów doprowadzających do szaleństwa, nie każe odcinać sobie uszu, no i wygląda o wiele, wiele piękniej od paskudnych wiedźm (swoją drogą, jak można mieć wiklinowy koszyk zamiast głowy?!)
Daimonion,
Porozmawiajmy o meandrach fabularnych, refleksjach, wyborach...
W moim pierwszym przejściu wątek Barona zakończył się dość depresyjnie (i pasuje mi to, bo jakoś od początku czułem, że to nie może skończyć się dobrze) - Aneczka umarła, a Filip się powiesił. Pytanie pierwsze: co w ogóle sądzicie o rodzinie Stengerów? Dla mnie Baron jest wzorcową postacią tragiczną. Owszem, alkoholik i damski bokser, ale jednak żona go zdradzała i zawarła pakt z wiedźmami, a rozpieszczana córka uciekła ciężko obrażona. Filip zaimponował mi podczas zdejmowania klątwy z porońca i sądzę, że to w głębi serca dobry człowiek. Niesprawiedliwe jest zwalanie na niego całej winy za problemy rodzinne.
Pytanie drugie: los Barona zależy od losu druidki zaklętej w drzewo. Co sądzicie o niej? Przyznaję, że od czasów Elanee mam słabość do druidek... Wypuściłem ją jako mniejsze zło, bo trzy wiedźmy zrobiły na mnie wrażenie iście diabelskich potworów. Czy było to istotnie mniejsze zło, czy jednak większe? Tu mam dylemat i liczę na ciekawą wymianę opinii
Wczytywanie...