[Przyczajony tygrys, ukryty smok] Recenzja - Odpowiedź
Podgląd ostatnich postów
Ze wszystkich głośniejszych tytułów tego gatunku zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu "Hero". To inna opowieść od recenzowanej wyżej, mniej baśniowa, bardziej trzymająca w napięciu, zahaczająca tu i ówdzie o kryminał czy thriller, na swój sposób również bardziej realna (przynajmniej w takim stopniu, na jaki pozwala konwencja), stąd też bardziej trafia w me serce swoim dramatyzmem i powagą. Niemniej "Smokowi i Tygrysowi" również wystawię gorące 8/10 i równie gorąco zachęcę wszystkich do obejrzenia.
Jedyny zarzut mam do podejścia do śmierci - chociażby scena, w której Lisica zabija policjanta. No w sumie gość umarł, ale poza córką jakoś nie za bardzo ktoś się tym przejął, włącznie z widzem. I tak jest z każdym zgonem w tej produkcji. Niemniej jednak poza tym - polecam!
8/10
Zapraszamy do zapoznania się z recenzją filmu "Przyczajony tygrys, ukryty smok"!
W porównaniu z naszym kręgiem kulturowym Daleki Wschód jest uosobieniem subtelności. Kung fu jest dla Chin tym, czym dla nas zakuci w zbroje rycerze okładający się półtorametrowymi mieczyskami. Tamtejsi filmowcy świetnie rozumieją, że dla nas wschodnie sztuki walki są diablo imponujące i promują swoje tradycje za pomocą wysokobudżetowych produkcji. Jednym z ambasadorów tej kultury jest na pewno Ang Lee, zresztą bardzo wszechstronny reżyser. Serwował nam takie filmy jak „Rozważna i romantyczna” czy „Tajemnica Brokeback Mountain”, ale także „Hulka” (z 2003, z Erikiem Bana). Ale chyba jego najbardziej znanym osiągnięciem jest „Przyczajony tygrys, ukryty smok” z 2000 roku.... Czytaj dalej!
Komentuj, dyskutuj, dziel się z innymi swoim zdaniem!