[Zwiastun] „Hobbit” – obietnica przygody - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!

Podgląd ostatnich postów

Bielu,
"Hobbit"... moja ulubiona książka. Ile trzeba było czekać na ten film i się w końcu doczekaliśmy. Pójdę na niego do kina, choćby nie było mnie stać Obym miał wtedy jakieś oszczędności...
Obserwator,
"Hobbit" to jest jeden z tych filmów, który mam zamiar obejrzeć.Książkę kilka razy czytałem i mam nadzieję, że film będzie również dobry.
Gość_*,
Skąd ten pesymizm? "Hobbit" to historia na pewno bardziej kameralna i bez epickich bitew, ale czy to znaczy, że jest od "Władcy..." w jakikolwiek sposób gorsza? To całkiem inna przygoda: odrobinę weselsza, lżejsza, bardziej "przygodowa"... I szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie w roli Gandalfa innego aktora, niż Ian McKellen
Wiktul,
Pytanie tylko, czy ten film będzie miał nam cokolwiek nowego do zaoferowania? Coś poza kolorowymi krajobrazami, które każdy jest w stanie odtworzyć ze wszystkimi szczegółami? Nowi bohaterowie? Co najwyżej w nowym wydaniu, które musiałoby zaskoczyć nas względem późniejszej części (np. Gandalf, który w swej Szarej postaci był - jak mówił sam McKellen - facetem lubiącym wypić i zapalić). Sceny batalistyczne? Pewnie, Bitwa Pięciu Armii robiła wrażenie, ale wobec wydarzeń z "Władcy" będzie to ledwie pierdnięcie węża pośród galopu stada rozpędzonych słoni. Efekty specjalne? Wątpię, by kogokolwiek mogły jeszcze czymkolwiek zaskoczyć jakiekolwiek rendery, a już na pewno nie w tej stylistyce. Trudno opowiedzieć historię, której przebieg, a przede wszystkim zaskakujący i dramatyczny w założeniu finał jest doskonale znany wszystkim. Cofamy wskazówki o parę ładnych lat, ale hobbici są tak samo grubi, orkowie tak samo brzydcy, jedynie cienia trochę mniej na słońcu, a przecież i tak każdy wie kiedy i w jaki sposób on narośnie.
Żeby nie było - ja wiem po co i dlaczego pójdę na ten film i dlaczego będę go oglądał zapewne z wielką przyjemnością. Zastanawiam się jedynie czy Jackson ma jakiekolwiek szanse na obronienie się przed oskarżeniami o wtórność, odgrzewanie kotletów i klusek, powtórki z rozrywki i chodzenie po najmniejszej linii oporu. A także czy ma na taką obronę jakąkolwiek ochotę, choć mam nadzieję, że nie jest tak odrażającą kreaturą jak Cameron, który postanowił zrobić remake Titanica.
Sosna,
W "Hobbicie" działo się sporo, a część wydarzeń jest opisana nieco skrótowa, co w filmie może zostać odpowiednio wydłużone, 2*3h, bo tak to zapewne będzie wyglądać to w sumie niezły pomysł, choć po części jest w tym pewnie kwestia interesów producenta.
Pandemon,
Chociażby "Wojna i pokój" i "Szatańskie tango". Oprócz tego sporo filmów balansuje na krawędzi 3,5 godziny, większość to już klasyki - "Tańczący z wilkami", "Titanic" etc.

Także nie wciskaj mi tu tekstów, że ludzie nie wysiedzą tyle w kinie...
Bishin,

Cytat

A ja pamiętam jeszcze kilka filmów, które trwały grubo ponad 4 godziny i nikt nie narzekał. Też jestem przeciwny tworzeniu dwóch części, głównie dlatego że w większości wypadków to zwykły chwyt na kasę - czego po takim tytule bym się nie spodziewał. Tak czy siak - film na pewno będzie dobry, choć może nie aż tak dobry jak Trylogia... Bo prequele/sequele/sidequele etc. prawie zawsze wypadają gorzej.


Jaki? Władca Pierścieni: Powrót Króla na TVN w Sylwestra to jedyny film który trwał 4 godziny. W kinie łatwiej się ogląda 2x2 niż 1x4H.
Pandemon,
A ja pamiętam jeszcze kilka filmów, które trwały grubo ponad 4 godziny i nikt nie narzekał. Też jestem przeciwny tworzeniu dwóch części, głównie dlatego że w większości wypadków to zwykły chwyt na kasę - czego po takim tytule bym się nie spodziewał. Tak czy siak - film na pewno będzie dobry, choć może nie aż tak dobry jak Trylogia... Bo prequele/sequele/sidequele etc. prawie zawsze wypadają gorzej.

Ciekawe czy skończy się to u mnie tak jak z książką - czytałem to 14 razy jako dzieciak, bo tak mnie wciągnęło Dopiero teraz sobie uświadamiam ile czasu poświęciłem tej książce.
Bishin,
Szczerze to ja zwiastuny mam głęboko. Głównie dlatego że są nijak ma się potem do końcowego efektu.

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik krzyslewy dnia środa, 21 grudnia 2011, 16:02 napisał

"Hobbita" czytałem i powiem, że książka jest magiczna i uważam, że ekranizacja będzie tak samo dobra, tylko te podzielenie na dwie części nie wiem czy to dobry pomysł.


Czemu nie? W Hobbicie brak ciekawych momentów? Inaczej, czy dobrych momentów w Hobbicie jest tylko tyle że starczy na jeden 3godzinny film? Po za tym 2x10 to nie 1x10 Oscarów ;P.
Frey,
No wreszcie poważny zwiastun, zapowiada się świetnie
krzyslewy,
"Hobbita" czytałem i powiem, że książka jest magiczna i uważam, że ekranizacja będzie tak samo dobra, tylko te podzielenie na dwie części nie wiem czy to dobry pomysł.
Tokar,
Już działa.
Vitanee,
Ten film jest już niedostępny, ponieważ użytkownik, który go przesłał, zamknął swoje konto YouTube.
krew_na_scianie,
"Batman" i "Hobbit", dwa pewniaki, na które na pewno się wybiorę do kina. Zwiastun troszkę za dużo pokazuje Hobbitonu, ale i tak będzie dobrze.
Tokar,

Minęła niemalże dekada od naszego ostatniego spotkania w Śródziemiu. Pomimo faktu, że interpretacja Jacksona przez te wszystkie lata zdążyła nam się mocno przejeść, to na jego kolejne dzieło czekamy jak grzeczne dzieci na gwiazdkę. „Hobbit” już dawno urósł do rangi filmu, który koniecznie trzeba zobaczyć w 2012 roku i coś czuję w kościach, że szaleństwo na punkcie świata wykreowanego w umyśle Tolkiena powróci ze zdwojoną siłą.

hobbit: niezwykła podróż

Czy Jackson ponownie podołał wyzwaniu? O tym przekonamy się dopiero za rok, ale pierwszy zwiastun nastraja optymistycznie. Jak widać limit pecha został wyczerpany w początkowej fazie tego projektu i producenci uwijali się jak w ukropie, aby spełnić ogromne oczekiwania fanów. Każdy z nich powinien być zachwycony – wszystko wskazuje na to, że za dwanaście miesięcy otrzymamy podobny kawał soczystej przygody jak w przypadku „Trylogii”, co jest najlepszą rekomendacją. W końcu przydomka „Władcy Oscarów” nie otrzymuje się za zbijanie bąków i robienie wszystkiego na kolanie.

Osobiście jestem połowicznie ukontentowany. Słodki klimat aż wylewa się z monitora, aktorzy prezentują się wyśmienicie, a efekty specjalne i piękne krajobrazy (ech… czarująca Nowa Zelandia) robią piorunujące wrażenie. Problem w tym, że podobnie jak w przypadku zwiastuna „Mroczny Rycerz Powstaje” zabrakło mi tego czegoś, abym z wrażenia spadł ze swojego obrotowego krzesełka.

Pierwsze koty za płoty? Zapewne, bo 28 grudnia nadal jest datą, która okupuje ważne miejsce w moim przyszłorocznym kalendarzu i wątpię, żeby coś w ogóle to zmieniło. Nawet potencjalny koniec świata.

Wczytywanie...