Normalne Koszmarne Piekło - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!

Podgląd ostatnich postów

Generick,
Nie no, oczywiście, ja się z Tobą zgadzam. Ja raczej nie polegam na tabelkach a na przydatności. Swoją drogą.... tyle się ganiałem na pindla hell i nigdy nic ciekawego nie chciał rzucać. Stwierdziłem kupować circlety w hazardzie i tam też znalazłem wiele ciekawych rzeczy. Zwłaszcza za czasów kiedy grałem PvP Necem.
Zeal,
jeśli chodzi ci o rare itemy(żółte) wiadomo piekło tak samo jeśli szukasz fantoma to tylko na piekle pindelek może go rzucić ale na koszu też pada kilka dobrych itemów zobacz sobie tabelke na arreat summit i zobaczysz że te co padają na koszu to padają na piekle ale te co na piekle nie padną na koszu(nie wszystkie) np fantom
Generick,
Zeal - na Polish Clan League to był jeden z przednich żartów. Ten o lagu
Co do itemów - Czy NAJLEPSZE padają na piekle? To zależy co rozumiemy przez to pojęcie. Ja osobiście dużo ciekawych rzeczy znalazłem na koszu. Nad szukanie itemów nadkładam zabijanie dla przyjemności toteż dużo czasu spędzałem na lataniu po lokacjach właśnie na koszmarze. Tam znalazłem, z tego co pamiętam, wiele ciekawych i drogich rzeczy. Głównie Circlety przydatne do PvP z FCR i dużo Life sc.
Redhorn Steelaxe,
Mi najbardziej spasowało granie na koszu (Postać to baraba toporek tarcza na trąbkę). Nie miało się jeszcze super przedmiotów, odporności też nie były wspaniałe, gra była świetna, nierówna, raz łatwo raz fatalnie. Po prostu cud miód malina
Oczywiście wszystko się zmienia jeśli kosza przechodzi się na itemach załatwionych przez inną postać.
Zeal,
dla każdego kto grał w didi na necie ten temat jest bez sensu bo każdy wie że na normie leci do 50 (i to wolno ) na koszu do 75 a piekło reszta
jak dla mnie piekło zawsze rządziło(grałem hc) wiele razy sie denerwowałem i klnąłem ginąc przez własna głupotę lub laga spodowanego przez serwer ale trudno gra się dalej no i oczywiście najlepsze itemy padają na piekle
Generick,
To może inaczej, nie zrozumiałem zdania "normal, który jest najłatwiejszy" :> Sama koncepcja tego, że poziomy trudności zmieniamy w zależności od poziomu postaci i nawet taxi tego nie zmieni sprawia, że normal taki "najłatwiejszy" być nie musi :> Równie idiotyczna jest koncepcja robienia postaci na Podstawie Diablo 2 gdzie mozna robic taxi do 4aktu na 1lvlu bez ograniczeń, przeniesienie na Ladder LoD i granie nią na Hellu Ale no... Nie mówiłem, że najgłupsze. Źle się wyraziłem... dość zagmatwane?
Wiktul,

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Generick dnia sob, 03 sty 2009 - 18:32 napisał

Hm... gra na normalu barbem na 87poziomie mnie nie kręci Głupie pytanie trochę...


Cóż, sama koncepcja grania barbem na 87lev na nomalu wydaje się dość idiotyczna, więc nie wiem, czy akurat pytanie jest tutaj najgłupsze
Generick,
Hm... gra na normalu barbem na 87poziomie mnie nie kręci Głupie pytanie trochę...
OldSkull,
Będę pisał o D1

Zdecydowanie Piekło - gra to prawdziwa walka o przetrwanie, trzeba strasznie uważać, kombinować, pelen survival. Szczególnie zabawa jest w 2 miejscach (gra magiem): w jaskiniach jeśli trzeba przejść przez olbrzymi obszar poprzecinany rzeczkami, gdzie jest 20-30 psów strzelajacych kwasem, oraz w piekle, gdy trzeba walczyć ze żmijami i wiedźmami, oraz rycerzami o olbrzymich odpornościach na ognień, nie mając rozwiniętego chain lightning. Zabawa jest przednia i naprawdę daje satysfakcję. Gra inną klasą (np. bardem) jest jeszcze ciekawsza, trzeba jeszcze więcej kombinować. Za to nagrody sa konkretne - najlepsze i najwięcej unikatów, sporo kasy, starczy jej na eliksiry.
Wiktul,
Heh, tak, świetnie rozumiem o czym mówisz. Ja zawsze traktuję normal jako czas na zdobycie odporności na tyle dużych, żeby się nimi nie martwić przez cały koszmar. Z piekła nie zapomnę przypadku, gdy moim paladynem w Tajemnym Sanktuarium trafiłem na ducha, który nie dość, że jako duch był oczywiście niewrażliwy na fizyczne (co nie było aż takim problemem bo sobie zrobiłem Święty Grom), to do tego miał niewrażliwość na WSZYSTKO poza magią, na którą miał odporność Kombinowałem przez godzinę jak mam to zrobić. Co zaś się tyczy zabijania Diablo, to uwielbiam to na wszystkich poziomach. Na piekle pojedynek staje się bardziej epicki Choć faktycznie paladyn z zapałem nawet nie zdąży pomyśleć "ojejku", kiedy dostanie dziewicę. Ponad to lubię na piekle grać czarodziejką na lód i ogień, bo czasem trzeba cholerycznie szybko zmieniać żywioł zależnie od przeciwników, a jeśli mamy pecha i kogoś niewrażliwego na zimno i o ogień, to trzeba się pobawić polem statycznym i liczyć na najemnika. Ale faktycznie piekło bywa irytujące, kiedy w niektórych miejscach giniesz raz za razem, bo np. jest 3 championów akolitów, którzy leczą się wzajemnie i strasznie człowieka wkurzają. Ostatecznie wybieram koszmar, bo nie jest ani zbyt łatwy, ani zbyt przegięty.
Courun Yauntyrr,
Najtragiczniejsze są te podziemia z Nihlathakiem na Piekle. O ile nie gram nekromantą lub barbarzyńcą to zawsze mam obiekcje co do tego poziomu. Wybuch zwłok bywa... denerwujący. Zmierzyłem się kiedyś z Nihlathakiem na wybuch zwłok. Na normalnym wygrałem w cuglach, na koszmarze to samo, ale na piekle... tu przegrałem. Chodziło w tej rywalizacji o wykończenie wroga tylko za pomocą wybuchu zwłok. Mój wróg wygrał, bo miał więcej "mięska" pod ręką
Na wszystkich poziomach denerwuje mnie sanktuarium Diablo, a już na Piekle to bywało różnie. Ci magowie-rycerze co rusz rzucali klątwy, a jak już dostałem żelazną dziewicę to było niewesoło... Wkurzał mnie też ten poziom trudności, bo co rusz jakiś potworek miał zamrażającą aurę (krzywdy nie czyniła za wielkiej, ale spowalniała moją postać) + przekleństwo, które wkurzało mnie za każdym razem jak grałem barbarzyńcą, który miał szukać przedmiotów. Wróćmy do sanktuarium Diablo. Uganiałem się za Siewcą Śmierci (championem) - ten latał jak głupi, był odporny na magię i gonił po całej lokacji chowając się za innymi. Oczywiście inne potworki odporne na ataki fizyczne, magię, błyskawicę, rzucające przekleństwo i mające twardszą skórę. Mój najemnik zginął po 2 ciosach (mając ponad 1000 życia), zaś mój cień rzucał pułapki (magiczne) - równie dobrze mógłbym w niego rzucać orzeszkami. Bawiłem się tak ponad pół godziny, aż dopadłem Siewcę Śmierci.

Z drugiej strony lubię sobie zabijać Diablo mając Chwyt Wampira i broń zwracającą procent życia za trafienie. Dodaj do tego Tarczę Burzy i okazało się, że na każdym poziomie trudności mogłem się zmierzyć z Diablo w walce twarzą w twarz. Bez wypicia żadnej miksturki i teleportu do miasta załatwiłem Pana Grozy.


Wybrać ulubiony poziom? Koszmar. Raz, że nazwa a dwa - lepiej wyważone potworki i okazja do łatwiejszego zdobycia przedmiotów. Do tego pewnie sentyment, jak to kiedyś zapisało się w kalendarzu datę przejścia D2 po czym okazało się, że jest inny poziom trudności i wcale mi nie było z tego powodu przykro
Wiktul,
No właśnie proszę państwa. Wszystkie te trzy poziomy trudności oferują nam jakby trzy różne gry, których zróżnicowanie pozwoliło zatrzymać fanów serii wystarczająco długo, by mogło ukazać się Diablo 3. Który z tych poziomów lubicie najbardziej? Czy normal, ponieważ jest najłatwiejszy więc gra na nim jest najprzyjemniejsza bo pozbawiona zbędnych udziwnień i utrudnień na siłę, czy może jest dla Was zbyt "lamerski"? Może preferujecie piekło, gdyż najlepiej oddaje klimat samotnej walki śmiertelnika z hordami demonów, a może nie znosicie tego etapu gry gdyż co chwila natykacie się na wszechmocne i niezniszczalne maszkary, które niemiłosiernie tłuką Wasze pieczołowicie wypracowane postacie? Może koszmar, jako najbardziej wyważony z nich? Zaprezentujcie Wasz punkt widzenia. Poprzyjcie go jakimiś anegdotami dotyczącymi gry na konkretnym poziomie, jeśli takowe macie.
Wczytywanie...