Śpiące Królewny – recenzja gry karcianej


śpiące królewny

Z czym zazwyczaj kojarzą się lekcje matematyki? Bardzo możliwe, że wspominacie "królową nauk" jako zmorę czasów szkolnych, ale co by było, gdyby już na początkowym etapie nauki udało się znaleźć miły i przyjemny sposób na lekcję dodawania? Być może wyniki matur wyglądałyby wtedy o niebo lepiej. Czasu rzecz jasna nie cofniemy, ale możemy zadbać o to, aby przyszłe pokolenia pochłaniały wiedzę z przyjemnością.

Najprawdopodobniej o swoich rówieśnikach myślała także Miranda Evarts – sześcioletnia pomysłodawczyni gry karcianej "Śpiące Królewny". Wszystko zaczęło się od tego, że pewnej zimowej nocy Miranda nie mogła zasnąć, gdyż w jej głowie rozgrywała się partia wymyślonej przez nią gry. Następnego ranka, tuż po przebudzeniu, dopracowała reguły rozgrywki i tak powstał ostateczny produkt, który trafił do Polski za pośrednictwem wydawnictwa Rebel. Spokojnie, dziewczynka nie działała sama, cały czas miała wsparcie siostry Madeleine oraz rodziców, Denise i Maxa. Podobno pomagał im nawet najmłodszy braciszek, który był tak uprzejmy, że nie zjadł kart. No cóż, wtedy trzeba by zapewne zmienić tytuł...

Odpowiedz
← Artykuły

Śpiące Królewny – recenzja gry karcianej - Odpowiedź

 
 
Wczytywanie...