Sesja Jedi Mastera

Cinkciarz zmieszał się wyraźnie, przetoczył wzrokiem po chodniku i powiedział:
- Dobra... Jest jeden koleś, w starej fabryce broni, cztery przecznice stąd... - tłumaczył, przełykając co jakiś czas ślinę i buchając wokół odorem wydobywającym się z jego pragęby. - Nazywa się Hico, nie wiem jak się do niego dostaniecie, ale to już wasza rzecz. Facet wie o każdym grubszym biznesie w mieście i sprzedaje na lewo broń i amunicję Duperium i leśnym chłopcom. - spojrzał kpiąco na towarzyszących wam partyzantów.
- Duperium i leśni chłopcy, co? - Zagulgotał Łowca powoli podchodząc do menela - Kim więc jesteś ty, który tak się naśmiewasz z dwóch mocarstw?
Olbrzymia, zwalista sylwetka Felucjanina górowała zapewne nad tubylcem, a ciężki, gulgoczący oddech zapewne jeszcze pogłębiał to wrażenie.
- W czym jesteś od nich lepszy, że tak sobie z nich kpisz, co? - To dziwne, ale w beznamiętnym głosie dało się wyczuć prawdziwą, ognistą wściekłość.- W czym śmierdzący uliczny szczur jest lepszy od żołnierzy?! - zapytał i nie czekając odpowiedzi wystosował soczyste kopnięcie w mordę cinkciarza, który lotem parabolicznym spotkał się z betonem.
-To było zbędne. I głupie. - Rzekłem spokojnie stojąc dokładnie w tym samym miejscu w którym stałem kiedy jeszcze mogłem rozmawiać z naszym nowym byłym informatorem. - Nie wiem jak na tym etapie idzie Lordowi Xyronowi, ale puki co istnieje spora szansa, że jak na razie lepiej się wtapia w otoczenie niż my. Dodałem oschle, po czym podszedłem do leżącego menta i podałem mu dłoń by go podnieść, bez względu na to czy udało mu się to z moja pomoca za pierwszym razem, czy też dzięki autografowi buta na masce raczej nie uda mu się ten manewr do jutra, chciałbym zaproponować mu wersję rzeczywistości w której nigdy nas nie spotkał. Następnie będzie trzeba się udać do tego nieszczęsnego informatora i zestawić plan miasta z wersją o nijakim Hico w starej fabryce broni.
Szło oporowo, ale ostatecznie udało się, a wtedy przemeblowałeś pamięć krótkotrwałą menela wedle swoich potrzeb.
- Się nie powtórzy, szefie. - Mruknął Gulgot przesuwając wielką, zaopatrzoną w przyssawki łapę po obliczu hełmu. - Przepraszam.
Informator miejski znajdował się na rogu drugiego skrzyżowania. Holograficzna mapa przedstawiała różne ujęcia miasta, od klasycznych schematów geometrycznych, przez hybrydowe po nie wiadomo jakie, w rzutach izometrycznych lub lotu ptaka. Tak czy inaczej, pomijając zbędne bajery, zobaczyliście że istotnie, żulek nie kłamał przy opisywaniu miejsca i lokalizacji. Na mapie zaznaczono obiekt podpisany jako fabryka broni, z możliwością wglądu w dodatkowe dane, choć sądząc po dacie niekoniecznie pierwszej świeżości.
hah! - Kallot pasknął szczerze i serdecznie- nie nazywaj mnie tak, poprostu panuj nad Sobą- to w interesie nas wszystkich... Ale wracając do sedna, Idziemy od razu poplotkować z naszym rzeźnikiem z fabryki? może masz jakieś własne sugestie? - Odwracam sie do reszty - Ktokolwiek ma?
- Czy imperium nie ma tu czasami jakiejś swojej placówki politycznej albo wojskowej? - Spytał Gulgot przekrzywiając lekko głowę - Bo jeśli tak kto zabroni naszemu celowi po prostu spytać kogoś o drogę, a później zwyczajnie tam pójść?
- Jest tylko radiostacja. - odpowiedział jeden z rebeliantów. - Ale tuż przed desantem załatwiliśmy im nadajnik, więc powinni być na razie ślepi i głusi, dopóki nie sprowadzą jakiegoś technika, który będzie znał schematy naprawcze i kody częstotliwości Imperium.
z uśmiechem lekkiej niezdarności uzewnętrzniającym moje chwilowe poczucie, że jesteśmy bandą matołów masuję sobie nasadę nosa celem rozluźnienia. -Dziękuję żołnierzu. Czy gdybym spytał Cie teraz czemu wcześniej tego nie powiedziałeś odrzekłbyś że nie pytałem? Pytam łagodnie, acz wyraz twarzy i lekkie przekrzywienie głowy sugerują, że w sumie to nawet nie czekam na odpowiedź. Okej. To ja poproszę teraz MG o przypomnienie ilu nas konkretnie jest, bo nie pamietam ilu zgarnęlismy rebeliantów, z tą wiedzą będzie można podzielić się na dwa teamy i zajrzeć co ma do powiedzenia wtyczka z fabryki a drugi zrobiłby rekonesans w bazie militarnej. Najprędzej ja bym wziął bazę imperium, a zabijakę zostawie zabijace...
Ty + Łowca + 4 rebeliantów. Zaproponowałeś podział na dwie grupy, nikt nie oponował.
- Czy po wykonaniu naszej części zadania mamy się z wami spotkać w okolicach bazy Imperium, czy też znajdziemy sobie jakiś inny punkt? - Zagulgotał Sarth'lac. - A, no i o co dokładnie chcesz, abyśmy pytali?
- O co pytać, sam będziesz wiedział- ostatecznie wywiad środowiskowy to część większości Twoich zleceń najemniku. Odpowiadam. - Możemy ustalić że spotkamy się tutaj równo za 5 godzin, Jeżeli któraś z drużyn nie stawi się na miejscu o czasie, to Ci co będą na miejscu jako pierwsi, dają tolerancję czasu 2h i rozpoczynają poszukiwania w miejscu w którym mieli się znajdywać zaginieni.
Może być? Pytania?
Gulgot powoli pokiwał głową na znak zrozumienia.
- Jakieś ograniczenia odnośnie stosowania siły? - Spytał swym standardowym, ziejącym obojętnością tonem - Wolę wiedzieć na ile mogę sobie pozwolić.
Szliście w wytyczonym przez żula kierunku, mijając monotonne w stylu zabudowania o wyjątkowo nieatrakcyjnej formie (jak to w slumsach - Tatooine, Nar Shaddaa, Balmora, nie ma różnicy). Po jakichś piętnastu minutach, widząc po drodze kilkanaście różnych, dziwnych robotów najrozmaitszych kształtów, funkcji, a niewątpliwie także usterek, wasza trójka dotarła do trzeciej z kolei przecznicy, zza zakrętu której wychynęły miarowym krokiem dwa uzbrojone w krótkie karabiny szturmowe droidy, najwyraźniej w trybie patrolowym. Na matowych, lekko zeżartych przez rdzę pancerzach z daleka odznaczały się symbole Imperium.
[Sory, pojebało mi się, zrobiłem edit wyżej ]
zakładam szybko kaptur na głowę i i spokojnym, wolnym krokiem z rękoma pod połami płaszcza idę ze spuszczoną głową w stronę przeciwną do droidów, w momencie gdy mijam je błyskawicznie odwijając się przez ramię w stronę robotów jednocześnie otwierając miecz, tak, by jednym ruchem je zdekapitować. Odrazu będzie trzeba je uprzątnąć w najbliższą ślepą alejkę, jakiś karpicz na śmieci. W dalszej kolejności polecę troopsom: formacja "cień"- gęsiego w odstępach 8-10 metrów, odbezpieczyć broń. Po czym skupiam się na zeskanowaniu terenu wejścia do bazy imperium- wszelkie słabe punkty obrony- wloty wentylacyjne, zsyp na śmieci, odpływ kanalizacji...
Z droidami obyło się bez jednego wystrzału. We trzech zapakowaliście je do kontenera w jakiejś bocznej uliczce, choć znając specyfikę tego miasta i jego mieszkańców, zapewne długo tam nie poleżą. Baza Sithów znajdowała się na nieco bardziej otwartej przestrzeni, po środku placu otoczonego przez zwykłe budynki, od którego odchodziło kilka małych uliczek. Był to dość masywny budynek z wyraźnie zaznaczoną wieżą - radiostacją, na szczycie której znajdowała się wielka, obrotowa, w tym momencie nieruchoma antena satelitarna o ułamanym skrzydle. Do budynku prowadziło jedne wejście, pilnowane przez czterech żołnierzy i dwa automatyczne działka strażnicze. Nieco bardziej w oddali, przy prawej ścianie budynku, znajdowała się dobudówka z ogromnym wiatrakiem, prawdopodobnie pompującym powietrze do wnętrza budynku.
okej, no i to jest nasza droga wejścia, musze z troopsami udać się na uliczkę która znajduje się na wprost owego wentylatora, wówczas juz z tamtej perspektywy zobaczy się jakie i ile kamer podglądu monitorują ten teren i czy są nieruchome, czy też obrotowe. Jeżeli obrotowe to lepiej, wówczas poprostu patrząc na nie za pomoca mocy, tak zsynchronizuje ich obrót by podczas monitorowania okolicy przez chwile obie spoglądały w inną stronę niż wentylator. Jeżeli kamery są nieruchome to gorzej, wtedy sądzę że poprostu będzie trzeba na hama posunąć forcem te kamerki tak by je odwrócić, tyle, ze wtedy juz praktycznie na pewno będą nas szukać, tak czy owak- zarówno troopsi jak i ja mamy na standardowym wyposażeniu linke z wyciągnikiem u pasa, trza bedzie podessać się tam i wbić miedzy śmigła.
Wyjścia nie ma.
Przemieściliście się na z góry upatrzone pozycje, z których dokonaliście rozpoznania terenu. Okazało się, że kamery zamontowane są na stałe (widać starszy budynek i elektronika, a może po prostu przestały się obracać wraz ze stopniową degradacją techniczną, jak wszystko tutaj?). Bezpośrednio na drogę waszego podejścia do wentylatora skierowane były dwie z nich, jednak kolejnym problemem okazał się następny żołnierz, który leniwym krokiem obchodził właśnie budynek, kręcąc się trochę bez celu w interesującym was rejonie. Sam wiatrak, o śmigłach wielkości człowieka, obracał się szybko, tworząc jedną rozmazaną smugę.

[Dodano po 17 dniach]

KONIEC



http://forum.gexe.pl/...-podsumowanie/
← Sesja SW
Wczytywanie...