Drużyna marzeń - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!

Podgląd ostatnich postów

Wolvertino,
U mnie w drużynie:
Cassandra - chyba mimo wszystko najlepszy z dostępnych wojowników - praktycznie nie do zabicia, nawet na Koszmarze )
Varric - powody? - sentyment z dwójki, ciekawa postać, Bianka)
Sera - Powody były dwa. Z jednej strony wydawała mi się zabawną i ciekawą postacią. I faktycznie, kilka dialogów spowodowało, że nawet śmiechłem pod nosem. Druga sprawa to brak kogoś innego, kto mógłby zapełnić trzeci slot. Tak czysto technicznie - po prostu najlepiej grało mi się z dwoma dystansowcami

Miałem jeszcze ochotę na:
Żelaznego Byka - ale zajmował się głównie umieraniem, jak go brałem kilka razy. A martwy wojownik to nie najlepszy wojownik.
Coela - postać wydała mi się bardzo klimatyczna. Ale martwy zabójca to nie najlepszy zabójca.
Ven'Diego,
Okejkę daję Blackwallowi. Taki trochę sztywny ponurak. Ale zna się na rzeczy, doświadczony wojak.
Sera, zakręcona persona niczym świński ogonek. Czasem trochę za bardzo, co zaczynało mnie irytować.
Varric, jedyny krasnolud którego możemy wcielić do party (nie licząc Dwarfisitora) ale bez brody ffs. W DA2 mnie irytował, tutaj jakoś tego nie odczułem.
Reszta kompani jakoś nie przypadła mi do gustu.
krew_na_scianie,
Solas - zazwyczaj zawsze moja drużyna to taki mój osobisty harem. Ale zabawne było, że każdą moją decyzję Solas zawsze potępiał. Nigdy nie wybrałam takiej opcji, żeby mój mag był ze mnie zadowolony. Podobało mi się, że mamy kompletne inne podejście do różnych kwestii. Ja nie miałam takiej odwagi jak np. zabić winnych. Nawet moje poświęcanie się dla innych budziło w nim niesmak!

Blackwall - totalne przeciwieństwo Solasa, jemu zaś podobało się wszystko co czynię. Taki faktycznie małomówny gość, ale bardzo go interesowało, czy Solasa z duchami nie łączy przypadkiem coś więcej. Bardzo był ciekaw "takich" eksperymentów. Kto by się po nim spodziewał, że jest taki rubaszny i ciekawski??

Cassandra - psiapsióła mojej Inkwizytorki. Solina firma, i praworządna kobieta.
Tokar,
Przywódca Inkwizycji to nie typowy "everyman", który w pojedynkę potrafi zdzielić w mordę demoniczny pomiot, ściskać ręce i urządzać polowania dla szlachty, a także rozwiązywać trudne dyplomatyczne stwory. I to równocześnie! Nie, każdy bohater potrzebuje swojej drużyny - towarzyszy, którzy potrafią zasłonić nas tarczą, kiedy się potkniemy lub pokrzepić miłym słowem lub napitkiem. Tym bardziej, że BioWare ewidentnie wyciągnął wnioski z poprzedniej części i zamiast totalnych mazgajów/emo-mrocznych/super-rozwiązłych członków ekipy, mamy do czynienia z nietuzinkowymi oraz intrygującymi postaciami. To jak, z kim podróżowaliście?

Do mojej "żelaznej" drużyny wypadowej należeli:

Varric Tethras - ja wiem, że to postać ze znienawidzonego "Dragon Age II" i to wygląda z mojej strony na klasyczny syndrom sztokholmski, ale... polubiłem tego gościa! Klasyczny wierny przyjaciel naszego bohatera. Lojalny, prawdomówny, walący prosto z mostu - niezależnie, czy to dobra rada, czy też powiedzenie w nieparlamentarnych słowach, co myśli o naszych poczynaniach. Także bardzo dowcipny oraz diabelnie inteligentny krasnal. Facet, z którym możesz podzielić się sekretem, ale też napić się porządnie i porżnąć w karciochy.

Blackwell - na pozór szlachetny i małomówny. Koleś, który ma zamiar zrobić swoje i się zmyć. No, ale właśnie! Warto dać szansę tej postaci. W tym Szarym Strażniku od początku czai się pewna tajemnica, a gdy ją odkrywamy. Heh... cholera, trzeba powiedzieć, że koleś nie pierdzieli się w tańcu Poza tym jego konwersacje z Dorianem są mistrzowskie.

Dorian Pavus - jak dla mnie najlepsza i najciekawsza postać w grze. Tevinterski mag - już samo to brzmi intrygująco, ponieważ o tej krainie wiemy bardzo mało. Jego opowieści o rodzinnych stronach słucha się z prawdziwą przyjemnością oraz zaciekawieniem. Poza tym postać wyjęta, jakby z innej bajki - daleko od rodzinnych stron, nieobeznany ze zwyczajami tej części świata i nie kryjący się z antypatią do pewnych reguł rządzących w Orlais i Fereldenie. Jego komentarze są świeże, czasem też dają do myślenia. Facet jest pyszny i pewniaczkowaty, ale doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Poza tym jest wierny misji Inkwizycji. Hedonista o swoim własnym stylu. Wyrób oryginalny. I, co trzeba otwarcie przyznać, najlepiej skonstruowana postać o preferencjach homoseksualnych w historii branży. Dlatego, że facet tym nie epatuje, traktuje to jak zwykłą rzecz i kwestię gustu (jedni lubią melony, inny kiełbasy najwidoczniej ) niż sprawę światopoglądową. Nie zamierza robić z tego wielkiego halo. Nie jestem jakimś homofobem czy coś, ale w praktycznie każdej grze autorstwa BioWare, towarzysz-gej po paru dłuższych rozmowach czynił mi różne propozycje, aluzje i chciał ze mną flirtować. Nie dało się z taką postacią ułożyć zdrowszych relacji, być jej przyjacielem, bo "albo idziemy do łóżka, albo foch" (przede wszystkim w "Dragon Age II"). Z Dorianem tak nie jest - romans to tylko opcja i nic nie stoi na przeszkodzie, aby facet był naszym wiernym kumplem.
Wczytywanie...