Sesja Kęsika

Żołnierz nie wyglądał na całkowicie uspokojonego.
- Mam tylko nadzieję, że nie szmuglujecie Przyprawy, broni dla Sithów albo innego gówna, bo wówczas wątpię czy mój dowódca będzie chciał wysłuchać od was czegokolwiek poza ostatnim słowem. - skrzywił się niepocieszony.
Odpowiedz
- Spokojnie, nic z tych rzeczy. Byliśmy w drodze powrotnej z Ambrii, gdzie dostarczyłem jakieś narzędzia przemysłowe. Tutaj mieliśmy przymusowe międzylądowanie - zaczął nam szwankować autowyłącznik hipernapędu i ciągle wyskakiwaliśmy z nadprzestrzeni. - pozwoliłem sobie na to kłamstewko, bo autowyłącznik choć w pełni sprawny był już naprawiany prowizorycznie przez Madisona i tylko czekać aż znowu zacznie grymasić. Nawet jeśli chcieli by sprawdzić moją prawdomówność, to mechanik operujący na desantowcu, który głównie wymienia części na nowe w stanie magazynowym nigdy w życiu nie powie, że ten autowyłącznik "jeszcze by pochodził". W sumie o większości części ze Śnieżnej Strzały nie da się tak powiedzieć." - Ci dwaj dżentelmeni natomiast złapali mnie na lotnisku i zapłacili za ewakuację z rejonu działań wojennych. Chociaż nie mogę za nich odpowiadać - uśmiechnąłem się niewinnie - to nasza umowa była zupełnie legalna i nie musiałem pytać czym się tu zajmowali.
Odpowiedz
Trooper popatrzył w ich kierunku bez przekonania, na co Hiks wypalił.
- Spokojnie kolego, tak naprawdę jesteśmy zawodowymi mordercami na usługach Imperium. Mnie poszukują w całej Republice za rozwalenie senatora Mandrisa, a on... - urwał, wskazując palcem na milczącego Felucjanina, który siedział nieruchomo ze swoją maską na twarzy. - ... Nie wiem co on, ale za taki wygląd na pewno poszukują go w przynajmniej sześciu systemach.
Szturmowiec, który robił coraz większe oczy z każdym słowem "Starfuckera" po końcowej konkluzji machnął ręką w geście rezygnacji.
- Dobra, mam to w dupie, dość jak na dzisiaj atrakcji.
Odpowiedz
Wleciałem do głównego hangaru i posadziłem lekko maszynę we wskazanym sektorze. Może i niepotrzebnie, ale zaprosiłem gestem szturmowca, żeby wyszedł za mną. Do reszty rzuciłem krótko: - Nie ruszajcie się ze statku. Za chwilę lecimy dalej.

- No to możesz spróbować załatwić nam co obiecałeś. Bez paliwa się obędę, bo zdążyłem zatankować. Natomiast pomimo, że wylatywałem z większych afer bez pomocy, to ze 2 myśliwce zawsze by mnie uspokoiły. - Uśmiechnąłem się przez ramię odpalając papierosa. Zszedłem po rampie i przestałem troszczyć się o żołnierza. W końcu teraz to on jest u siebie. Czekając bez wielkiej ekscytacji aż ktoś się mną zainteresuje zacząłem oglądać brzuch frachtowca w poszukiwaniu uszkodzeń skupiając się na poduszkach repulsorowych. Co prawda przy lądowaniu nie czułem żadnych drgań, czy ubytków mocy, ale strzeżonego i tak dalej.
Odpowiedz
Szturmowiec szybko zniknął wśród tłumu pozostałych żołnierzy, przemieszczający się szybko w różnych kierunkach, odbierających rozkazy i zdających meldunki. Za moment podszedł do ciebie żołnierz z oznaczeniami sierżanta na pancerzu.
- Witamy na pokładzie, nie jestem pewien czy powinienem być wdzięczny czy zrozpaczony za dowiezienie nam tej łamagi, ale zaryzykuję podziękowanie. - oznajmił krótko i uścisnął ci dłoń. - Gadkę o przewożeniu zabronionych towarów i osób za które będziemy musieli ze smutkiem was rozstrzelać zna pan na pewno, więc chwilowo sobie darujmy. Czego potrzebujecie żeby wynieść się jak najdalej z tego bajzlu i nie łapać nam do czapki więcej żołnierzy?
Odpowiedz
- Jak dolejecie nam pod korek, to mogę się zwijać za 10 minut. "Łamaga" coś wspominał o eskorcie, ale rozumiem, że każdy myśliwiec Wam się przyda, żeby kopać dupska imperialnym. No i nie opierdalajcie go jakoś strasznie. Nie miał nic do gadania bo wleciałem tuż pod niego, a jakbym go nie wciągnął do środka, to by się rozkwasił bezproduktywnie o glebę. Tak to jeszcze zdąży polec w boju za Republikę.

Skończywszy ten przydługi monolog skinąłem sierżantowi i wróciłem do oglądania poszycia.

Sorry Ktulu, ale najpierw miałem zapierdol, a potem biegałem po lesie. \"\"
Odpowiedz
Twoja ślicznotka prezentowała się nadspodziewanie dobrze. Oznaczało to mniej więcej tyle, że poza kilkoma odpryskami i zarysowaniami od powybuchowych odłamków nie doznała poważniejszego uszczerbku na swej urodzie i zdrowiu. Poduszki repulsorowe również wyglądały dobrze, tylko jedna wyglądała na poważniej trzepniętą. Sprawdzając generatory pola, chyba wszystkie sprawne, dostrzegłeś Felucjanina wychodzącego ze statku i nawiązującego rozmowę z sierżantem, najwyraźniej lekko skonsternowanym aparycją rozmówcy.
Odpowiedz
Podszedłem do mojego klienta oraz sierżanta próbując jak najwcześniej wychwycić o czym rozmawiają.

- No co tam panowie? Panie sierżancie, sprawdziłem poszycie, bo mieliśmy drobne przejścia związane z upadkiem niszczyciela, którego zestrzeliliście. Jestem jednak pewien, że jeśli zaczniecie tankowanie, to ja mogę już zaczynać procedurę startową i za 10 minut nas nie ma.
Odpowiedz
- To nie my, to ci od Kallota. - odparł na uwagę o niszczycielu sierżant, podczas gdy Felucjanin wybulgotał coś o "szukaniu pracy" i oddalił się swoim dziwnym krokiem wgłąb hangaru. - Ciekawych pasażerów pan wozi... - powiedział, patrząc przez ramię na Felucjanina, po czym dodał z innej beczki - Im szybciej startujecie, tym lepiej dla was, bo w każdej chwili mogą nas strącić artylerią. - pocieszył cię. - No i lepiej dla nas, bo im szybciej stąd znikniecie, tym mniejsza szansa, że ktoś będzie musiał pisać raport dlaczego w pobliżu naszego statku spadła cywilna jednostka. - uśmiechnął się na koniec.
Odpowiedz
Wbiegłem rampą do Śnieżnej Strzały. Trzeba się stąd zmywać zanim się coś popierdoli i znajdą starfakera na pokładzie i ktoś sobie uwidzi spytać go któż on.

- Mad, trzeba będzie na Courscant zrobić ten jeden repulsor, bo go trochę pokiereszowało. No i generalnie możesz zrobić listę jakichś usterek do naprawy. Jesteśmy przy kasie to odpicujmy ślicznotkę przed następnym zleceniem.

Usiadłem w fotelu i rozpocząłem procedury startowe, żeby móc poderwać maszynę kiedy tylko technicy skończą tankowanie.
Odpowiedz
Licznik zapiszczał radośnie, oznajmiając pełną gotowość do lotu, a ciężka dłoń spoczęła na twym ramieniu.
- Jak tam, panie kapitanie? Opuszczamy tę chujową pijalkę? - pytał pogodnie Mandalorianin.
Odpowiedz
- O! A ja myślałem, że woli pan zostać w poszukiwaniu nowego pracodawcy... Już jesteśmy gotowi.

Upewniłem się, że tankowanie zostało zakończone. Zerknąwszy na wskazania świadczące o pełnych zbiornikach wymieniłem krótkie spojrzenie z Madisonem. Nie dałem jednak po sobie poznać satysfakcji, że honorarium, które skasowałem od Starfuckera i Felucjanina okazało się zyskiem "na czysto" gdyż koszty paliwa pokryła Republika.

- Możemy startować. - pstryknąłem przycisk nadawania przy radiu - Tu kapitan jednostki Śnieżna Strzała o numerze identyfikacyjnym ELW-G338-25147 do kontrolera lotów Guardiana. Proszę o pozwolenie na start i opuszczenie hangaru głównego.
Odpowiedz
[ Ilustracja muzyczna ]

- Tu "Guardian", macie pozwolenie na start, ELW-G338-25147. Patrzcie pod tyłki, bo imperialni częstują hojnie artylerią. Szerokości i zieleni w nadprzestrzeni.
- Poszukiwany trzema nakazami aresztowania Łowca Nagród leci spokojnie do stolicy Republiki, a republikańscy żołnierze tankują za darmo statek, którym leci... Pięęęękne... - rozległ się za wami głos Hiksa, któremu towarzyszył dźwięk włączanej zapalniczki.
- Uważaj, jeszcze zdążymy się rozmyślić... Silniki główne - 30% mocy. - zagroził mu Madison przygotowując "Strzałę" do startu.
Odpowiedz
Przerwałem na chwilę rytmiczne kiwanie głową w rytm muzyki, żeby nachylić się ze swoim papierosem pod ogień zapalniczki Hiksa. Stopniowo pchając przepustnicę zwiększałem ciąg silników głównych jednocześnie redukując moc repulsorów. Opuszczając hangar najpierw zobaczyłem gęste rozbłyski imperialnych pocisków AA o których wspominał sierżant i kontroler lotów, a potem wrota hangaru odsłoniły wschodzący jeden z księżyców Balmorry. Pchnąłem przepustnicę do oporu, ująłem mocno stery i nacisnąłem mocniej na głowę kapitańską czapkę. ilustracja muzyczna

- Trzymać się mocno! MadpełnamocnaosłonypoproszętrybmanewrówbojowychnagłównyekranizacznijprogramowaćkomputernawigacyjnynakursdoCourscant! Dokładnie w tej kolejności. Wystrzeliłem niczym karabin maszynowy serię poleceń. Ciężkie pociski przeciwokrętowe nie są zbyt szybkie i nie powinienem mieć wielkiego problemu z wymanewrowaniem ostrzału. Ale zawsze coś się może zdarzyć i trzeba się skupić, więc wyplułem papierosa z kącika ust chociaż zostało jeszcze prawie połowa.
Odpowiedz
Z gracją i lekkością huttyjskiej baletnicy wykonywałeś obroty, korekty ciągu i nachylenia, unikając tym samym ostrzału, co do którego ciężko było stwierdzić w kogo dokładnie jest celowany. W pewnej chwili zauważyłeś nagle spadający zza chmury strącony myśliwiec. Wykonując błyskawiczny (na miarę możliwości) zwrot przepuściłeś go bokiem na spotkanie z glebą, jednocześnie kierując się niestety na jeden z pocisków.
- Łiii!!! - Haaa!!! - krzyczał Hiks wpadając na ścianę, wy zaś podskoczyliście na swoich fotelach. Ty zdołałeś się utrzymać, o mało nie wyrywając wolantu. Mad miał mniej szczęścia, bo przypieprzył łbem w kontrolki nad sobą i opadając kantem dupy na poręcz fotela zaklął siarczyście.
Osłony jednak wytrzymały. A wy wznosiliście się już bardzo wysoko, zostawiając za sobą zdecydowanie zbyt gorącą imprezę.
Odpowiedz
- Mad, żyjesz?! Może idź się połóż, sam sobie poradzę dalej.

Rozpocząłem procedurę przejścia na hipernapęd. Rzuciłem okiem na wszystkie kontrolki, odpaliłem program diagnostyczny. Nie chciałbym żeby coś się rozsypało, kiedy będziemy lecieć szybciej od światła. Teraz tylko czekać aż komputer skończy obliczać kurs i jesteśmy w domu. Pozwoliwszy sobie na chwilę odprężenia odpaliłem papierosa mając nadzieję, że tym razem będę mógł go dokończyć.

- Panowie co tam u was? - obejrzawszy się jeszcze przez ramię spytałem pasażerów.
Odpowiedz
- Jaja sobie robisz? - rzucił opryskliwie twój partner - Możesz sobie pomarzyć, że zostawię swoją panienkę w twoich łapskach. Prędzej Mandalorianie będą protestować na rzecz pokoju do spółki z Ithorianami.
- Oooo co to, to nie, wprzódy wszechświat w miejscu stanie! - zaoponował ochoczo Hiks, a komputer wyświetlił ci obliczone koordynaty skoku.
Odpowiedz
- No to lecim do domu!

Większość kontrolek rozjarzyło się na zielono. Część na żółto, ale kto by się przejmował, zwłaszcza kiedy jest to zupełnie normalny widok. Pstryknąłem przełącznikiem czekając aż gwiazdy przerodzą się w długie, świetliste wstęgi.
Odpowiedz
Błysnęło, pierdnęło, szarpnęło i żołądki momentalnie wcisnęły się w kręgosłupy. Obraz zamazał się, rozjaśnił i zmienił w bezkresną, nieograniczoną formą autostradę. Statek wraz ze wszystkim w środku zatrząsł się, najpierw mocno, potem słabiej, przechodząc ostatecznie w lekkie turbulencje.
Odpowiedz
Czas podróży z prędkością nadświetlną wykorzystałem, żeby w pierwszej kolejności obejrzeć głowę Madisona. Zwalczając jego niechęć zapewnieniami, że dupskiem nie będę się interesował, wspomagając się przekleństwami, zdołałem dokonać pobieżnych oględzin.
Odpowiedz
← Sesja SW

Sesja Kęsika - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...