Zapowiedź i fragment Immersji Ericka Pola

4 minuty czytania

1 sierpnia ukaże się "Immersja" autorstwa Ericka Pola. Książka zostanie wydana nakładem wydawnictwa Uroboros i polecają ją dwaj znani pisarze fantastyki, czyli Jarosław Grzędowicz i Marcin Mortka. "Immersję" można zakupić m.in. pod tym linkiem.

immersja

Czy ludzki umysł jest w stanie bezbłędnie odróżnić rzeczywistość od fikcji?

Niedaleka przyszłość, czas sztucznych inteligencji. Ben, pracownik instytutu badawczego, bierze udział w eksperymencie naukowym, dzięki któremu jego umysł wkroczy w świat Fajstos, 1627 lat p.n.e. System AIAM, do którego zostały wprowadzone dane archeologiczne, tworzy świat, jaki istniał wiele lat temu na Krecie. Dla Bena ma to być niczym udział w doskonałej grze komputerowej, w której będzie mógł badać przeszłość wszystkimi zmysłami, a zdarzenia będą się toczyć w interakcji wirtualnego świata z nim jako uczestnikiem gry.

Tymczasem do gry wkraczają kolejni uczestnicy: wybitna sportsmenka Arnike, zaproszona przez instytut, wysłannik wojska John, agentka Kiri Nakai oraz wirtualni turyści, wśród których jest Luigi Badson, jeden z najbardziej wpływowych ludzi na świecie, wcześniej hierarcha, później likwidator majątku kościelnego.

immersja

Idylliczny, wydawałoby się, świat rozsypuje się jak domek z kart, gdy wybucha wulkan na wyspie Thera (obecnie Santoryn). Dotychczasowe zasady, którymi kierowała się społeczność, zaczynają tracić swą moc, a do głosu dochodzą przemoc oraz strach...

Fragment książki

– Nieprawda! – krzyknął Ben przerażonym głosem.

Wyraz bólu pojawił się na jego twarzy.

– Spytajcie Wilczycę – wyszeptał. – Ona, ona...

Oddychał ciężko. Czuł się skrępowany. Zrobił wysiłek, jakby chciał zerwać pęta. Zacisnął zęby. Trzymali go za ramiona.

– Ben, Ben! – Usłyszał znajomy głos. Zmarszczył brwi. Nie mógł sobie przypomnieć, czyj to głos. Był związany. Wyciągali go z ciemnej jamy. Słońce raziło przez zamknięte powieki. Znowu próbował się wyrwać.

– Otwórz oczy! – rozkazał ktoś głosem nieznoszącym sprzeciwu. – Ben! Otwórz oczy!

Poczuł głaskanie po twarzy. Próbował się odsunąć. Wstrzymał oddech i zacisnął usta. Zaczął się dusić. Otworzył szeroko oczy. Światło. Złapał oddech. Zobaczył zaniepokojoną znajomą twarz. Jasno. Pokój. Jego umysł pracował w pośpiechu. Wreszcie ją rozpoznał.

– Pola – wyszeptał.

– Tak, to tylko sen – uspokoiła go i opadła na łóżko. Przyglądała mu się, siedząc obok z podkulonymi nogami. Ben jeszcze oddychał głęboko. Uśmiechnął się do niej łagodnie, ale nie odpowiedziała tym samym. Z zamyśloną miną wstała z łóżka.

– Fotel – powiedziała.

Lewitujące siedzisko wysunęło się z wnęki w ścianie i przybliżyło do niej. Usiadła, podciągając nogi i chwytając je za kolana. Oparła się i odchyliła głowę do tyłu, kładąc ją na oparcie. Położyła dłoń na panelu sterującym. Zewnętrzna ściana pokoju zaczęła tracić swoją barwę, okazując się całkowicie przezroczystą szybą zbudowaną z wielokrotnie przewyższających wytrzymałość szkła nanowarstw cyreksu.

Pola zapatrzyła się w dal. Ben już całkiem rozbudzony uniósł się na łokciu. Pogoda była przepiękna o tej wczesnej godzinie. Patrzył w zadumie przez ścianę na parę połyskujących w słońcu wielofunkcyjnych autonomicznych cyberwież w kształcie wysmukłych piramid. Mieszkał w takiej wieży. Cyberwieża miała swoją energię, wodę, komunikację, sieć handlową, centrum nauki, sieć punktów regeneracji organizmu oraz wymiany tkanek i narządów. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi funkcjonowało bez przerwy w tej strukturze, często widząc tylko jej wnętrze. Ben miał szczęście. To mieszkanie z p r a w d z i w y m widokiem n a r z e c z y w i s t e otoczenie dużo go kosztowało, ale kochał przestrzeń i naturę. Nie wszyscy to rozumieli w epoce zaawansowanej cyberkultury.

– To zaczyna być niepokojące – odezwała się Pola. – Może powinieneś porozmawiać z psychologiem projektu. Mam wrażenie, że ta wirtualna rzeczywistość zbyt mocno cię wciąga.

– Nieee – odpowiedział Ben. – To tylko sen. Wiesz, że byłem specjalnie przygotowywany. Potrafię odróżnić rzeczywistość od wirtualnego świata. Zresztą przecież jesteśmy dziećmi globalnej cyberkultury. Na co dzień posługujemy się siecią, wirtualnością prawie wszędzie. Bez niej trudno sobie wyobrazić dzisiejsze życie. Wirtualna rzeczywistość jest tylko narzędziem, instrumentem, materiałem...

– Kim jest Wilczyca? Opowiedz – wtrąciła Pola, patrząc na daleki krajobraz.

– To tylko postać z projektu. Z bajki o starożytnej kulturze egejskiej. Jest tam postać dowódczyni strażniczek miasta. Przynajmniej taką stworzył IAM.

– Ale ona ciągle ci się śni. To nie pierwszy raz.

– Chyba nie jesteś zazdrosna o postać z gry?

– Nie wiem, co o tym myśleć. To nie jest zwykła gra. Dzięki konsoli jesteś tam jak gdyby obecny ciałem. Angażujesz się psychicznie.

– Nie przesadzaj. To jest tylko gra. To wszystko nie istnieje i nie ma wpływu na nasze życie.

– Tego bym nie powiedziała. Pamiętasz drona? A szperanie w moich danych w całkowicie prywatnym wirtualnym zakątku?

– To się później nie powtórzyło. To może nie mieć związku z projektem.

– Nie powtórzyło się, bo już nie ma takiej potrzeby. Stałeś się osobą medialną. Już nie ma tajemnicy.

– O czym ty mówisz? Jaką osobą medialną? Przecież nie było żadnych wywiadów.

– Uuuch... – Pola wypuściła powietrze z płuc. – Ben, gdzie ty żyjesz? Byłam pewna, że omawiacie to ze Stanem.

– O co chodzi, do licha? Nic nie rozumiem. Mów.

– Teraz to ja nic nie rozumiem. Sam widzisz, że nie masz czasu na życie w realu i nie wiesz, co się dzieje. Sam zobacz. Ekran Trzy – powiedziała Pola.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...