szczury_wroclawia_szpital
Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #72 – Terapia – efektywna czy też nie?

Autor: Eirin · Opublikowano: czwartek, 2 grudnia 2010

Smutne zapanowały czasy na Dworze w czasie ostatnich tygodni. Co czwartkowe życie zakłócane było kryzysami w departamencie Dworzan odpowiedzialnych za prawa niewolników redakcyjnych, którzy od powrotu Wymyślaczki Pierdół łamali sobie głowy nad jej oczywistą dolegliwością. Zakłócenia na linii doprowadzały do tego, że nawet najbardziej szanowani Dworzanie przełykali swoją dumę i zmuszeni byli do podjęcia dość radykalnych i kontrowersyjnych wyzwań, które zapewnić miały spokój wśród pospolitych kmieci niewplątanych w sprawy dworskie (mowa tu o jakże desperackiej przebierance nekromanty Tamc.a). Wspomniane kryzysy doprowadziły do tego, że władcy Matthiasowi, który sprawy dworskie zawsze traktował jako najważniejsze (czyt. znajdowały się one na około dziesiątym miejscu jego zwyczajnych zainteresowań: zaraz po makijażu, fryzurach, aerobiku i tak dalej), pojawił się... siwy włos. Budząc się wczorajszego ranka i od razu biegnąc do lustra, aby się przejrzeć, nasz nieszczęsny władca (znając swe oblicze na pamięć) od razu zauważył tę niepoprawność i wysłał pół armii do odległej krainy na poszukiwanie lekarstwa tej strasznej dolegliwości. Od tego czasu nie opuszcza on swych komnat.

Tlusty czwartek

Królestwo znów nieco osłabło, a nekromanci i superbohaterzy (czyt. pozostali władcy) niestety zajęci byli papierkową robotą, zwykle wypełnianą przez władcę Matthiasa, aby mieć czas przebierać się znów za kobiety. Nadzorować za to musieli również audiencje z każdym Dworzaninem, aby skontrolować jego poczucie obecnych trendów mody i skazać go na egzekucję, gdyby poczucie to nie odpowiadało trendom nakazanym przez władcę Matthiasa (audiencjami tymi zajmował się również on). Tymczasem najgorsi medycy królestwa nie widzieli żadnych postępów w terapii Wymyślaczki Pierdół: próbowane wykorzystywać w niej świnki morskie oraz krowy. Przełomem okazał się jednak malunek wykonany przez nieudanego baletnika Couruna, który obecnie również przechodził przez terapię nie mogąc się pozbierać po odrzuceniu jego aplikacji na główną rolę w Jeziorze Łabędzim. Malunek przedstawiał połączenie świnki morskiej oraz krowy. Widząc ów cudo nieziemskie, Wymyślaczka Pierdół wnet ocknęła się ze swej hipnozy! Nie wiedząc co było więc przyczyną owego stanu, ale nie chcąc musieć się znów z nim borykać, terapeuci zalecili wypełnienie całego zamczyska nie tylko świnkami morskimi, ale również i krowami – nikt nie mógł się temu sprzeciwiać, choć słyszano obiekcje, gdy Wymyślaczka Pierdół powróciła do wyrządzania figli dworzanom mając pod ręką nigdy nie kończący się zapas ładunku na łajno-bomby.

Od tego czasu przemierzała ona królestwo zasiadając na swej ukochanej krasuli zwanej Łysą mając za sobą stado wybranych, mianowanych później na rycerzy, świnek morskich. Co czwartek ukazywała się ona na horyzoncie opowiadając ludowi najciekawsze ploteczki z Dworu i odczytując im listę nowych zarządzeń, z jakimi powinni oni się zapoznać.

Komentarze

nie wiem · sobota, 4 grudnia 2010, 22:02
0
Ten wstęp, którego zakończenie odwlekało się tak bardzo, że spotkało się z zakończeniem nowiny, przypomniał mi coś fikuśnego:

"- Wynoś się sprzed mojego oblicza, zaklinam cię. Niech Bóg ześle na ciebie niepowodzenia.
Człowiek zrzucił purpurowe szaty, wyprostował się. Podniósł oczy na rozmówcę i w przypływie zachodniej ławicy ryb wyrzekł słowa, których świat miał się uczyć przed obliczem słonia:
- Żegnaj, kuropatwo."

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...