riese

Project Firewalker

Bioware jest znane z tego, że czego by nie zrobiło, zawsze wyjdzie z tego kontrowersja. Tak właśnie jest z pierwszym dodatkiem do "Mass Effect 2" – "Project Firewalker". Ten DLC z założenia miał być darmowy, jednak jak się okazało – tylko dla właścicieli nowych kopii "Mass Effect 2" posiadających Cerberus Network. Posiadacze starszych wersji gry mogli albo zakupić wspomnianą sieć za piętnaście dolarów lub też obejść się smakiem. Pojawia więc się oczywiste pytanie, czy ci, którzy postanowili uszczuplić swój portfel, dokonali dobrej inwestycji?

Mass Effect 2 Mass Effect 2

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest ta dodatkowa zawartość. W podstawowej wersji "Mass Effect 2" nie było pojazdu, dzięki któremu moglibyśmy eksplorować planety o ekstremalnych warunkach, czyli odpowiednika Mako z pierwszej części. Kanadyjczycy postanowili więc uraczyć nas poduszkowcem – M-44 Hammerhead. Mógłby to być ekscytujący dodatek do rozgrywki, gdyby nie posiadał tych samych denerwujących wad, co łazik z pierwszej części. Pojazd jest kompletnie niesterowny, walka nim polega na 'podskakiwaniu' za pomocą dopalaczy, by omijać pociski wroga, i strzelaniu w odpowiednim momencie podczas opadania. Potrafi być to strasznie frustrujące, zupełnie jakby projektanci nie umieli stworzyć czegoś praktycznego. Zamiast zabawy dostarczyli nam stres i nerwy.

Kolejną kwestią jest brak połączenia fabularnego. Dowiadujemy się, że naukowcy prowadzili badania nad jakimś artefaktem Gethów, który w pewien sposób miał być połączony z Kolektorami. Gra jednak nic nam nie wyjaśnia, a zamiast tego dostajemy pięć misji polegających na... podskakiwaniu poduszkowcem. Powiem to dobitniej – ten dodatek to: pięć frustrujących zadań, w których będziemy musieli używać tego wkurzającego pojazdu i nic ciekawego się nie dowiemy. Przypomina to bardziej karę niż nagrodę. Ale to jeszcze nie koniec. Odwiedzimy kilka dodatkowych planet, na których nic nie ma interesującego – wspaniała rozrywka.

Mass Effect 2 Mass Effect 2

Podsumowując, jeśli zostaliście naciągnięci na ten dodatek, to macie pełno prawo czuć się jak frajerzy. Nic nie wnosi do rozgrywki, daje jedynie wkurzające zadania, których naprawdę nie chcecie wykonać za cenę piętnastu dolarów. Lepiej wykonać sobie liposukcję (pewnie będzie kosztować was mniej nerwów), niż kupić ten produkt DLC-owopodobny.

O ile tym, którzy postanowili kupić ten dodatek, mogę tylko współczuć, to ci, którzy dostaną go za darmo, nawet nie zauważą jego istnienia. Trzeba sobie szczerze powiedzieć – to jest stary numer, w którym wycina się kawałek gry, by go potem sprzedać, i nie chodzi tutaj o jego cenę (za dobrą rzecz każdy chętnie zapłaci), ale o to, że jest fabularnym jak i grywalnym zerem, niczym pewien tabloid, którego nie tknęlibyście w toalecie podczas największej sraczki...

Mass Effect 2 Mass Effect 2

Po tym krótkim tekście pewnie macie mnie za typowego 'hejtera', jednak tak nie jest. Kupiłem "Mass Effect 2" w nowym wydaniu i w ogóle nie zauważyłem, że ten dodatek istnieje, dopóki moje Playstation nie postanowiło 30 minut go instalować. Muszę jednak posypać sobie głowę popiołem niczym w Środę Popielcową, ponieważ Cerberus Network daje nam kilka innych bonusów. Jeśli graliście w "Dragon Age" i macie z niego zapisane stany gry – dostaniecie zbroję Krwawego Smoka, która na nic wam się nie przyda! A to jeszcze nie koniec atrakcji, bo czeka na was kompletnie nieprzydatna zbroja Cerberusa! Oprócz tego możecie się spodziewać innych stroi, których jedyną wadą jest to, że nie można ich modyfikować! W zasadzie więc dostajemy nikomu niepotrzebne kubraczki.

Minął już ponad rok od premiery tego dodatku i jeżeli ktokolwiek z was posiadających starą wersję "Mass Effect 2" ma chęć by go kupić – błagam! Nie róbcie tego, nic w nim w zasadzie nie ma. Jest kilka innych DLC do tej gry, które warto wypróbować, ale na pewno nie ten, w szczególności jeśli musicie za niego zapłacić. A w ramach zakończenia chciałbym się wszystkich spytać – czemu ci goście z Kanady robią takie kretyńskie pojazdy?

Ocena Game Exe
3
Ocena użytkowników
7,35 Średnia z 13 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Grałem i próbowałem skończyć, ale się poddałem. Sterowanie tym czymś jest nawet gorsze od Mako a myślałem, że gorzej być nie może. Zero fabuły, jedynie latanie i do tego samouczek owego latania... właściwie, to nie ma żadnego.

Przy kolejnej instalacji ME2 odpuściłem sobie ten DLC - szkoda miejsca na dysku.
0
·
Jedyne co w tym DLC mi się w miarę podobało był właśnie pojazd, ale te misje z pseudo Bóg-wie-jaką-fabułą były do kitu.O tam taka
SPOILER
kulka, która jest niby jakimś tam wynalazkiem Protean czy Żniwiarzy ma być nagrodą za to zdanie?! Wolne żarty.

Przygotowując cztery postacie do ME3 tylko w dwóch robiłem te DLC, później już odpuściłem.
0
·
A mi się udało skończyć i nie było najgorzej. Nawet jeżdżenie mako w 90% bylo dla mnie ok.
jKaby ktos chciał to mam nagrany frapsem walkthrough przez ten DLC. ;D

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...