Napisano: 11 listopada 2019, 12:47 · #1
0

„Amid Evil” ramie w ramię z „DUSK” i „Ion Fury” odrzucił zmiany, które zaszły w FPS-ach w ciągu ostatnich 15 lat i przywrócił gatunkowi magię z lat 90-tych, kiedy to wrogów było mnogo, fabuły mało, a mapy nie były korytarzami poprzecinanymi wstawkami filmowymi (oczywiście trochę tutaj generalizuję, gdyż w tamtym czasie istniały FPSy z całkiem rozbudowanymi historiami i nie każdego FPS-a z tamtych lat jest warty ogrania). O ile twórcy „DUSKa” oddali hołd legendarnemu „Bloodowi” oraz „Quakeowi”, a „Ion Fury” przypomniało światu o potędze Build Engine’u, to „Amid Evil” wyrasta z „Heretica” i „Hexena”. Obie serie były demonicznie dobrymi grami gdzie spluwy i strzelby porzucono na rzecz wszelkiego rodzaju różdżek, kosturów, zaklęć i innych magicznych broni, a zabijanie demonów na Marsie na zabijanie demonów w fantastycznych światach. Ale wróćmy do „Amid Evil”.

amid evil