Napisano: 24 maja 2019, 12:37 · #1
0

nomen omen: całkowite zaćmienie serca

Gatunki young adult i urban fantasy od kilku lat są bardzo popularne, a na rynku pojawiają się kolejne powieści będące reprezentantami tych podgatunków. Pozostaje jednak pytanie, czy da się je skutecznie przenieść na grunt komiksu i jak się okazuje po lekturze "Całkowitego zaćmienia serca", nie jest to łatwe.

Rebecca Kumar nie przypomina typowej nastolatki, choruje na achromatopsję (co oznacza, że świat jest dla niej czarno-biały) i ma dwie kochające matki. Nie to jednak sprawia, że jest taka wyjątkowa, lecz fakt, że miewa dziwaczne wizje, ma kontakt ze światem magicznym, który pozornie pozostaje w równowadze ze znaną nam rzeczywistością i nie ma wpływu na to, co dzieje się na Ziemi. Okazuje się jednak, że wspomniana równowaga może w bardzo łatwy sposób zostać zachwiana, a Rebbecca jest wiedźmą i to nie byle jaką, bo jedyną, która potrafi żyć, nawet kiedy wyrwano jej serce.

Niestety fabuła komiksu jest bardzo przewidywalna, ponieważ motyw nastolatki nagle odkrywającej nadprzyrodzone moce był już przemielony w literaturze i filmie na wszystkie strony. Rebecca z pomocą tajemniczego, ale bardzo interesującego przewodnika – Fera – trafia do magicznego świata, gdzie spotyka sprzymierzeńców, ale też musi stawić czoło licznym przeciwnościom. Jedynym odstępstwem od przewidywalnego i powielanego wielokrotnie schematu tego typu historii jest motyw niewidzenia barw, który został w intrygujący sposób połączony z niezwykłymi zdolnościami dziewczyny. Fabuła raczej nie sprawia, że nie możemy się od niej oderwać, lecz trzeba przyznać, że jest to dopiero początek komiksu, mającego potencjał, by przerodzić się w ciekawą opowieść.