Napisano: 13 marca 2018, 14:50 · #1
0

outcast: opętanie - światełko

Kyle Barnes znów walczy z demonami. Tym razem padło na opętaną Megan, czyli siostrę głównego bohatera. Jednak nie tylko ze względu na koneksje rodzinne będzie to trudne zadanie.

Już pierwsze strony komiksu "Outcast: Opętanie - Światełko" częstują nas dynamicznymi scenami. Wypędzanie złego ducha z Megan do łatwych nie należy i wymaga nie tylko egzorcyzmów wielebnego Andersona, lecz także sporej porcji rękoczynów. Energiczne kadry otwierające album są jednak nieco mylące, gdyż pozostała jego część jest już o wiele spokojniejsza. A właściwie nudna.

Dobry, dynamiczny wstęp płynnie przechodzi w pasmo dialogów, spośród których można wyciągnąć kilka nieźle napisanych rozmów, w szczególności tych z udziałem wielebnego. Robert Kirkman kreśli postać walczącą z demonami, a jednocześnie pełną wątpliwości w dobroć Stwórcy. W dalszym ciągu obserwujemy jego zażyłość z częścią mieszkańców miasteczka, co tylko wzmaga sympatię do niego, zaś Kirkman nie pozostawia wątpliwości, że da mu jeszcze ważką rolę do odegrania. Słabiej wypada Kyle, który nieugięcie stawia czoła złym duchom i powoli zaczyna odkrywać, jak może z nimi walczyć. Oczywiście czytelnik mimowolnie mu kibicuje, jednak trudno wczuć się w jego sytuację czy go polubić. Coraz ciekawiej prezentuje się za to Sidney. Starszy mężczyzna przestaje kryć się ze swoimi zamiarami. Momentami widać przemawiającą przez jego czyny zarówno bezwzględność, jak i desperację.