Rozpoczęła się zamknięta beta Mists of Pandaria
Oficjalnie rozpoczęły się zmagania testerów w zamkniętej becie najnowszego dodatku do sieciowego World of Warcraft, czyli Mists of Pandaria.
Najnowsze pudełkowe rozszerzenie do największego MMORPg na rynku ma powstrzymać wciąż rosnącą ilość porzuconych kont dzieła Blizzarda. Wojownicze Pandy nie będą próbować całkowicie zmieniać istniejącego już świata tak, jak to czynił chociażby wcześniejszy Cataclysm, ale zaoferują nowy, kompleksowy kontynent, rzecz jasna rasę przywołującą na myśl film Kung-Fu Panda oraz klasę Mnicha.
Rozpoczęta zamknięta beta ma być stopniowo udostępniana kolejnym grupom, jednak szczęśliwcy wcześniej zostali poinformowani o tym, że wybrano ich do testowania Pandarenów.
Wydaje się, że od tego dodatku zależy przyszłość WoW, jednak dopiero czas pokaże, czy ten zabieg z Pandami powstrzyma upływ graczy.
[Zwiastun] „Mists of Pandaria” - Azeroth z nutką orientu
„World of Warcraft” nie młodnieje i chyba każdy szczerze przyzna, że dni największej świetności ma już za sobą. Co chwila można spotkać się z opiniami, że stary mistrz nie ma już takiej siły w rękach jak kiedyś i coraz trudniej wytrzymać mu pełne dwanaście rund z młodymi pretendentami, którzy chcą zakończyć hegemonię żywej legendy gatunku MMO oraz pławić się w blasku sławy. Krnąbrnej konkurencji nie brakuje, bo stawka jest wciąż wyjątkowo wysoka i soczysta, a każdy, kto zapisałby się w pamięci graczy jako pogromca dotychczasowego czempiona, zyskałby coś znacznie większego niż ogromne bogactwo.
Weteran ringu nie zamierza jednak rezygnować ze swojego wypolerowanego pasa i wciąż ma w zanadrzu kilka sztuczek, które potrafią zaskoczyć młode wilki marzące o jego znokautowaniu. Rzekłbym, że są to wyjątkowo kontrowersyjne chwyty, które wprawiają w konfuzję nawet najwierniejszych fanów świata Azeroth. Dodatek „Mists of Pandaria” już dziś wywołuje żywe emocje i ożywcze dyskusje – od dawna nie widziałem takiej fali krytyki skierowanej w stronę Blizzarda i zarzutów o gwałcenie własnej marki. Ile w tym prawdy? Oceńcie sami.
... czytaj dalej!

































