„Risen 2: Wyspa Skarbów” - przekręt dekady

Czytano: 9279 razy

Najwidoczniej chłopcy z Piranha Bytes pozazdrościli, że ich koledzy z Kanady trzepią ogromną kasę na wiernych fanach i słusznie zauważyli, iż traktowanie społeczności jak nietypowe świnki skarbonki nie wzbudza większego sprzeciwu. Trochę popsioczą, pogrożą piąstką i poruszą kwestię cnotliwości naszych matek, ale i tak nabędą wszystko, co im wciśniemy. W końcu ciemny fan wszystko kupi z uśmiechem na ustach i okrągłe sumki na koncie bankowym są najważniejsze, nieprawdaż?

Wirus pazerności i totalnego zlekceważenia klienta najwyraźniej opanował organizmy ekipy Pankratza, jakby jeszcze tego było mało w jakieś egzotycznej, zmutowanej odmianie. Otóż podobnie jak w przypadku „Mass Effect 3”, gra „Risen 2: Mroczne Wody” doczeka się fabularnego DLC w dniu premiery. Rozszerzenie „Wyspa Skarbów” będzie dorzucane za darmo, jeżeli zdecydujemy się złożyć zamówienie przedpremierowe w jednym z wybranych sklepów.

risen 2

W sumie wszystko byłoby w porządku, koniec końców to normalna praktyka we współczesnej branży elektronicznej rozrywki i trzeba rzucić jakąś przynętę, aby gracze zdecydowali się otworzyć swój portfel przed 27 kwietnia. Ba, dorzucenie kilku nieistotnych gratów, typu miniaturowy kapelusik i opaska dla naszej papugi czy drewniana noga dla Bezimiennego, byłaby rzeczą oczywistą oraz powszechnie akceptowalną. Wydaje mi się też, że część pasjonatów przełknęłaby jakoś fakt ekskluzywnego sklepu, w którym, dajmy na to, jakiś stary pierdziel za ławą kusiłby gracza ekscentrycznymi laleczkami Voodoo lub błyszczącymi muszkietami. Niestety, wspomniane rozszerzenie oferuje znacznie więcej...

„Wyspa Skarbów” to tak naprawdę dodatkowy kawałek lądu na tropikalnym archipelagu, dzięki któremu będziemy mogli przeżyć zupełnie nową przygodę, wypełnioną świeżymi misjami i łamigłówkami. Na dodatek całość ma zgrabnie podsumować wątki i udzielić odpowiedzi na kilka pytań, jakie pozostawiła po sobie pierwsza część sagi, między innymi sprawę legendarnego skarbu Kapitana Stalowobrodego. Wisienka na tym torcie zachłanności? Doprowadzenie historii do szczęśliwego końca zajmie nam co najmniej... pięć godzin. Tak jest, wycięli aż tyle i przykleili temu plakietkę „DLC”.

Jak wspominałem, DLC otrzymają za darmo wszyscy konsumenci, którzy skuszą się na zamówienie przedpremierowe tytułu. W innym wypadku? No cóż... goń się! Płać dodatkowe 10 € (około 42 zł!) albo możesz zapomnieć o tym wyciętym kawałku świata, który ewidentnie powinien znaleźć się w pełnej wersji gry. Paranoja. Jak jeszcze zaczną się tłumaczyć, że tak przypadkiem stworzyli ten dodatek po zakończeniu prac nad „Risen 2”, to chyba przejadę się do tych Niemiec i zaśmieję im się prosto w twarz. Niedługo będziemy musieli płacić za ujrzenie zakończenia przygody czy zwiększenie limitu poziomu doświadczenia protagonisty powyżej piątego.

Ach... byłbym zapomniał. Nie zabrakło też miejsca dla ekskluzywnego szmelcu, który zwiększa nasze początkowe statystki i czyni tytuł znacznie łatwiejszym. Bossssssssko.

risen 2
Wizualizacja dodatkowych gratów. Kolejno kapelusz, kubrak, pierścień, pistolet, buty. Zamów już dziś, wazelinę dostaniesz gratis.

Widząc tego typu zagrywki mam ochotę skreślić ze swojej listy zakupowej „Risen 2: Mroczne Wody” i przeznaczyć te fundusze na inne grzeszne przyjemności. Człowiek ma w głębi serca jakiś elementarny szacunek do swoich oszczędności (każda złotówka to ileś minut ciężkiej pracy) i honor. „Wyspa Skarbów” jest swoistym testem, który ma pokazać Piranha Bytes, na ile może sobie pozwolić. Jeżeli kasa będzie płynąć szerokim strumieniem, to w przypadku następnych produkcji możemy oczekiwać kolejnych śmiałych konceptów w tym stylu (tyle, że zwyczajnie wytną więcej). Od graczy zależy, czy to przejdzie i dalej będą akceptowali traktowanie ich niczym ślepców, którzy z dziką rozkoszą wyrzucają w błoto coraz to większe kwoty lub z uśmiechem na ustach kupują kota w worku. Jak teraz wzorem polskiej szlachty nie wykrzyczymy „liberum veto”, to potem będziemy cierpieć jeszcze przez wiele długich lat.

Udostępnij:
Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Facebooku
Autor: Tokar
Dodano: środa, 7 marca 2012

Komentarze

Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się aby dodawać komentarze! Nie masz konta? Załóż nowe!
Gość
środa, 7 marca 2012 (08:28)
Kto wymyślił te DLC? Szczerze mówiąc, ignoruję je wszystkie i dalej zamierzam. Gram w stare, rzeczywiście "pełne", wersje gier i nie dopłacam do już zakupionego towaru.
von Mansfeld
środa, 7 marca 2012 (11:07)
Sama gra wstępnie także średnio zachęca. Pojawiają się relacje na YouTube z wersji demonstracyjnej tej gry. Nie napawają optymizmem. Nawet ta zachwalana grafika nie powala.
Gość
środa, 7 marca 2012 (11:21)
Eh.. Zawsze byłam wierna Piraniom, baaardzo mnie zawiedli :( Miałam kupić przed premierą, tak jak jedynkę, ale w takim razie - niech się gonią! Poczekam kilka miesięcy i kupię dużo taniej na allegro. Niech nie myślą że nie mam w co grać.
VL
środa, 7 marca 2012 (12:21)
Jedyne co można powiedzieć - SKANDAL! To co się dzieje dziś na rynku gier prosi się o kosę w żebra.
krzyslewy
środa, 7 marca 2012 (13:12)
Przekręt dekady? Że co? To ośmieszenie twórców. Oni dają dlc za darmo - wystarczy tylko kupić przed premierą grę. Jak robią inne studia? Dają dlc do edycji kolekcjonerskiej lub całkiem oddzielnie za kasę. Pirahna Bytes trochę zawiodła, ale nie róbmy szumu z byle czego skoro są o wiele gorsze sytuacje.
Raion
czwartek, 8 marca 2012 (12:17)
Ja również podziękuję. Po Piraniach się tego nie spodziewałem. Jak tak dalej pójdzie, to złamię swoją świętą przysięgę i wyruszę do "Pirackiej Przystani" w poszukiwaniu Artefaktów zwanych potocznie "DLC". To, że inni dodają gorsze DLC do kolekcjonerek nic nie zmienia. "Wyspa Skarbów" to żywcem wyjęte 5 godzin z rozgrywki, a nie jak w przypadku chociażby Wiedźmina i Tajemniczego handlarza - nic nie wnoszącego dodatku z którego nie skorzystałem ani razu. Takie DLC powinno być podziękowaniem za złożenie zamówienia przedpremierowego, a nie czymś co wręcz zmusza nas do zakupu.
Ammon
czwartek, 8 marca 2012 (13:46)
Na gram.pl faktycznie dawali to DLC, ale tylko do pierwszych 200 zamówień. Jak więc to jest? ;)
krzyslewy
czwartek, 8 marca 2012 (14:13)
Cytat:

Na gram.pl faktycznie dawali to DLC, ale tylko do pierwszych 200 zamówień. Jak więc to jest? ;)

Jeśli jest tak jak mówisz, to odwołuję to co napisałem!
Jeździec Apokalipsy
czwartek, 8 marca 2012 (17:09)
Płacić 10 euro za 5 godzin gry? W sumie bym zapłacił jeśli byłyby to naprawdę dobre 5 godzin grania. Zwroty akcji,fabuła,ciekawe questy,możliwość wyboru zakończenia itp. Ale płacić za coś w czym będziemy szukać skrzyni ze skarbem? I że to "misja" powinna być w normalnym Risen 2 to coś chyba jest nie tak. A te przedmioty? Nic ciekawego. mam nadzieję że nie będą przekoksione(super obrona lub super atak wszystko ginie na hita) I na dodatek jedna nazwa mnie powaliła Pierścień ucznia mistrza... czy to nasz tłumacz zrobił błąd czy ludziom z PB zabrakło weny twórczej. Jeśli te DLC będzie darmowe to je pobiorę ale jeśli trzeba będzie za to płacić to nigdy w życiu. No chyba że będzie to DLC z prawdziwego zdarzenia a nie jedna misja.
Redhorn Steelaxe
piątek, 9 marca 2012 (15:23)
Powiem wam że od dawna męczy mnie problem piracić czy nie piracić DLC.
Kupuję produkt, nie? Pełen. W wielu podstawkach są poukrywane pliki z teksturami z DLC. Tak choćby było z ME2.
Pytanie, skoro płacę za swój egzemplarz (a raczej za możliwość używania go bo praw do kodu nie mam i choćby skały srały to oficjalnie w tym nie pogrzebię. Odsprzedać zresztą też formalnie nie wolno ani pożyczyć.) to czy nie prościej walnąć cracka, zassać ten, zazwyczaj badziew i wsio? W końcu i tak zapłaciłem za to.

Ostatecznie- crack na oryginale to dla wielu standard, tak unika się steama czy origina. Albo debilnego obowiązku połączenia z siecią, choćby w AC2. Pożyczanie gier znajomym to też norma. Wszystko to- nielegalne.

Pomału trzeba się brać i zrobić następny krok. Chyba czas najwyższy.