Game Exe » Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #106 - Wpływ Księżyca

Czytano: 587 razy

Przyznam szczerze, że w przypadku polskiej telewizji najlepiej sprawdzają się maratony z jednym serialem. Najlepiej takim, który się jeszcze nad Wisłą nie pokazał, albo który raczą po kilku latach dać w środku tygodnia o północy. Ciężko powiedzieć, czy taka oferta jest ciekawa chociażby dla Eirin, ale fakt jest taki, że nie mogła się zająć dzisiejszą aktualizacją.

tlusty czwartek

Oczywiście serial sygnowany jest określeniem "dla młodzieży", tak więc pora jego emisji nie powinna nikogo dziwić. Gdzie te czasy, kiedy ze szkoły dosłownie biegło się do domu, żeby zdążyć na nowy odcinek Czarodziejki z Księżyca. Patrząc na niego dzisiaj, można by się zastanawiać, czy aby krótkie spódniczki bohaterek i zwycięstwo dobra nad złem były właściwie tymi powodami, dla których porzucało się po ostatnim dzwonku życie towarzyskie na co najmniej 40 kolejnych minut.

Nie będę was jednak zanudzać starym serialem, bowiem mamy teraz wszelkiego rodzaju inne zabawy a zwykle to, co kiedyś wydawało nam się lepsze, pozostaje takie jedynie we wspomnieniach, źle znosząc zderzenie z rzeczywistością.

Spójrzmy, co dziś przygotowano na późną kolację. Przede wszystkim jest to poszerzenie Bestiariusza do Planescape: Torment, czym Medivh zajmuje się niestrudzenie od samego początku. Są także cztery recenzje książek oraz jednej gry logicznej. Logikę źle wspominam ze studiów, dlatego nie będę tej tematyki rozwijał. Jest też małe co nieco ode mnie.

Dobrze jednak wiemy, że wszyscy czekają na stosowne linki. Oto one:

Udostępnij:
Udostępnij na Blipie Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Facebooku
Autor: Courun Yauntyrr
Dodano: czwartek, 12 styczeń 2012

Komentarze

Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się! Nie masz konta? Załóż nowe!



Unikalny kod bezpieczeństwa


nie wiem
czwartek, 12 styczeń 2012 (18:34)
Cytat:

zwykle to, co kiedyś wydawało nam się lepsze, pozostaje takie jedynie we wspomnieniach, źle znosząc zderzenie z rzeczywistością.


Cytat
"Już od lat 60. XX wieku wiemy, że pamięć nie działa na zasadzie nagrywania filmu wideo" - podkreśla dr David Gallo, psycholog z University od Chicago. Kluczowym słowem jest tu "rekonstrukcja". To, co nazywamy pamięcią autobiograficzną, nie jest wcale wiernym zapisem naszej przeszłości. "Nasze wspomnienia zdecydowanie częściej opierają się na tym, co zobaczyliśmy na zdjęciach albo usłyszeliśmy od rodziców czy rodzeństwa niż na tym, co faktycznie zarejestrował nasz mózg" - tłumaczy dr Kimberley Wade z brytyjskiego University od Warwick, zajmująca się badaniem pamięci.


Focus 8/191 sierpień 2011, str. 7. (tekst: Graham Lawton "New Scientist")
Medivh
czwartek, 12 styczeń 2012 (19:59)
Oglądałem z 3-4 lata temu Rycerzy Zodiaku. Nie polecam :P
Wiktul
czwartek, 12 styczeń 2012 (21:20)
Saint-Seya, a nie Rycerze Zodiaku!!!! Się nie znasz i tyle, nie doceniłeś piękna popołudni z RTL-7.
Lionel
czwartek, 12 styczeń 2012 (21:28)
Jak nie polecać SS?! To przynajmniej bardziej pamiętam niż SM.
Medivh
czwartek, 12 styczeń 2012 (21:56)
Nie no Sailor Moon oglądałem tylko dlatego, że jak się transformowały, to im cycki było widać ;) Też zawsze mówię Saint Seiya (;p), ale pomyślałem, że nie wszyscy obczają, ocb. Generalnie mam piękne wspomnienia z tego anime, ale rzeczywistość brutalnie je masakruje ;( To tak jak z Dragon Ballem, gdy po latach odkrywasz, że pół odcinka to streszczenie poprzedniego :D
nie wiem
czwartek, 12 styczeń 2012 (22:06)
Nie napiszę, że SS było świetne, bo wyrwanie z kontekstu tego zdania byłoby przekomiczne w skutkach (chociaż właśnie to napisałem), ale Rycerze Zodiaku jak najbardziej umilali czas ;]
Lionel
czwartek, 12 styczeń 2012 (23:05)
Racja, DB to strasznie dużo wypełniaczy miał, te walki porozciągane na kilka odcinków... aż się ziewać chce, ale w 90' nie mogło się odejść od tv.